Dzisiaj jest
(Od)dając publiczne środki na dzieci
Information
04 czerwiec 2019 - FORUM EKONOMICZNE
euro banknotes 3212757 1280W niektórych środowiskach utarło się przekonanie, że państwo wspomaga rodziny, szczególnie po wprowadzeniu programów 500 Plus czy Dobry Start. W innych, że te programy, to zwyczajne marnotrawstwo publicznych środków i rozdawnictwo. Czy rzeczywiście to państwo wspomaga rodziny? Albo czy „marnuje” publiczne środki? Spróbujmy się przyjrzeć temu bliżej. I dokładnie policzyć… Jak to w rzeczywistości wygląda? I co jest racjonalne i opłacalne z punktu widzenia interesu nas wszystkich jako wspólnoty?

Czy z punktu widzenia interesu państwa, a zatem nas wszystkich, potrzebne są nam dzieci? A jeśli tak, to dlaczego nie jest to prywatna sprawa rodziny, a wszyscy mamy się dokładać do ich wychowania? Pomijając aspekt solidarności społecznej (dzieciaki będą pracowały na emerytury wszystkich, także tych, którzy nie mają dzieci), istotą jest inwestowanie w kapitał ludzki, bez którego nie jest możliwy rozwój gospodarczy. W wywiadzie dla nasprof. Michał Michalski tłumaczył to następująco: „…noblista, Gary Becker, zwracał uwagę, że o rozwoju i konkurencyjności gospodarki decyduje głównie kapitał ludzki. Jeśli zatem spada dzietność, rodzi się mniej dzieci, tworzy się deficyt kapitału ludzkiego i wówczas społeczeństwo nie może się rozwijać”.

W interesie nas wszystkich jest zatem, żeby rodziło się więcej dzieci, bo tylko wówczas możemy utrzymać wzrost gospodarczy, co więcej nie dopuścić do tego, żeby poziom życia nam się obniżył. Ale czy to dostateczny powód, żeby państwo „rozdawało” publiczne pieniądze na dzieci? Tylko czy rzeczywiście państwo „rozdaje” pieniądze? Niektórzy widzą to inaczej. Ekonomista, dr Cezary Mech, były wiceministr finansów, prezes Agencji Ratingu Społecznego w wywiadzie dla portalu KartaDuzejRodziny.pl tłumaczył: „Jeśli przeliczymy wielkość podatków i innych składek (w tym ZUS) płaconych przez rodziny na jedną osobę w rodzinie, to wychodzi 1000 zł miesięcznie. Proponuję zatem zwrócić rodzicom połowę tej kwoty, żeby nie skazywać ich na biedę za utrzymywanie finansowe kraju".

Jeszcze dokładniej wyliczył to prof. Robert Gwiazdowski, jego obliczenia można prześledzić m.in. w publikacji „Gwiazdowski: Program 500 Plus finansuje się sam!” na portalu Fronda. Wynika z nich, że rodzic, który zarabia 2000 zł brutto (koszt dla pracodawcy wynosi wówczas 2412 zł) sam finansuje 500 zł na swoje dziecko: „Rynkowa siła nabywcza podatnika – czytamy we wspomnianej publikacji - wartość pracy którego pracodawca wycenił na 2.412 zł, wynosi jakieś 1.055 zł! Nieco ponad 1.355 zł – bezpośrednio lub pośrednio – odbiera mu państwo. Jak mu 500 zł zwróci – w nagrodę za to, że ma dwoje dzieci, które w przyszłości będzie można opodatkować – to i tak państwu zostanie jeszcze z jego składek i podatków ponad 855 zł!!! Dwojgu rodziców państwo zabiera 2.710 zł. Jeśli odda im 500 zł, zostanie mu jeszcze 2.210 zł!”.

Jeśli spojrzymy na to z tej perspektywy i dodamy do tego, że rodziny z dziećmi są najlepszymi konsumentami, czyli to one głównie napędzają koniunkturę, to już nie będzie takie oczywiste, kto kogo wspiera: państwo rodzinę czy rodzina państwo. I wówczas jasne stanie się, dlaczego niektóre gminy tak bardzo zachęcają, żeby na ich terenach osiedlały się rodziny z dziećmi. „Kluczowym dla państwa i samorządu, który uzyskuje w sumie aż ok. 50% podatków PIT, powinno być wspieranie polityki prorodzinnej - tłumaczy dr Cezary Mech w artykule „Bez rodziny nie będzie gminy” (na portalu GminaDlaRodziny.pl) - aby utrzymać wzrost gospodarczy i zapobiegać zapaści swoich własnych finansów”.

Dzieci to po prostu dobra inwestycja, a państwo (od)dając na nie publiczne środki, po prostu świetnie inwestuje.