Dzisiaj jest

dr Krzysztof SzwarcRozmowa z doktorem KRZYSZTOFEM SZWARCEM – demografem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu

 

Jesteśmy jednym z najszybciej starzejących się społeczeństw na świecie. Czy Polska rzeczywiście wymiera?

Nie powiedziałbym, że wymiera, bo w tej chwili liczba ludności Polski - 38,4 mln - jest jedną z największych w całej naszej historii. Nigdy wcześniej na przestrzeni wieków nie było nas tak wielu. Największą liczbę mieszkańców naszego kraju odnotowano w 2011 r. – 38,5 mln.

 

Czyli jednak spadek…

Tak. I dlatego mamy tutaj do czynienia z pewnym paradoksem. Z jednej strony liczba ludności jest największa w historii, z drugiej zaś – mówimy o katastrofie demograficznej i rząd wprowadza bardzo kosztowny program 500 Plus, który ma tę katastrofalną sytuację odwrócić.

 

O co zatem chodzi, jeśli nie o liczbę ludności, o jakiej katastrofie mowa?

Chodzi o to, że ogólna liczba ludności sama w sobie nie ma aż tak wielkiego znaczenia, najistotniejsza jest struktura demograficzna społeczeństwa, a ona w Polsce jest bardzo niekorzystna. To znaczy, że odsetek osób w wieku starszym w stosunku do dzieci jest nieodpowiedni, co więcej bardzo szybko się zwiększa. Innymi słowy mamy coraz więcej osób w podeszłym wieku i coraz mniej dzieci. I to jest bardzo niepokojące zjawisko.

 

Potrzebujemy więc większej liczby urodzeń, innymi słowy Polki powinny rodzić więcej dzieci, żeby uniknąć poważnych konsekwencji społecznych tych zmian demograficznych?

To także, ale o strukturze demograficznej społeczeństwa decyduje nie tylko liczba urodzeń. W Polsce na obecną sytuację demograficzną wpłynął również fakt, że w wiek podeszły weszły osoby urodzone w tzw. pierwszym wyżu demograficznym, czyli w latach 50. ubiegłego wieku. Wówczas rodziło się około 800 tysięcy dzieci rocznie. Dziś (dane za rok 2018 nie są jeszcze potwierdzone) prawdopodobnie liczba urodzeń za zeszły rok nie przekroczyła nawet 400 tys. Co oznacza, że w przyszłości będzie potencjalnie mniej matek i mniej ojców, a więc osiągnięcie liczby urodzeń na poziomie 800 tys. jest praktycznie niemożliwe.

 

To znaczy, że przywrócenie prawidłowej struktury demograficznej w Polsce jest niemożliwe? Czy jednak jest jakaś szansa?

W najbliższych kilkudziesięciu latach nie wydaje mi się to możliwe. Możemy (i musimy) wpływać na dzietność, ale nie możemy się spodziewać natychmiastowych efektów. Warto jednak podejmować wysiłki, żeby zachęcać młodych ludzi do zakładania rodzin i rodzenia dzieci.

 

A młodzi Polacy chcą zakładać rodziny, czy raczej uwiedzeni są życiem singla?

Chcą. Z moich badań wynika, że 82 procent młodych ludzi chce mieć w przyszłości rodzinę.

 

A co z dziećmi?

Z badań, które przeprowadziłem wśród studentów wynika, że 76 procent chciałoby mieć co najmniej dwoje dzieci. Oczywiście, jest to na poziomie deklaratywnym, bo później życie to weryfikuje i wchodząc w dorosłość nie zawsze deklaracje pokrywają się z rzeczywistością.

 

Co stanowi problem? Co jest główną przeszkodą posiadania dzieci?

Na ogół niestabilna sytuacja na rynku pracy. Jeśli młodzi ludzie nie czują stabilności zawodowej, a co za tym idzie ekonomicznej, nie decydują się na dzieci. Sytuacja ekonomiczna jest głównym weryfikatorem chęci posiadania potomstwa. Problemem jest również opóźnione rodzicielstwo. W tej chwili statystycznie kobieta rodzi pierwsze dziecko około 27 roku życia. W ciągu 15 lat wiek urodzenia pierwszego dziecka zwiększył się o 3 lata. To bardzo dużo. Konsekwencją tego jest oczywiście fakt, że jest o wiele mniej czasu na urodzenie kolejnych dzieci, ale również poważnym problemem staje się w ogóle urodzenie pierwszego dziecka. Na decyzję o urodzeniu dziecka wpływa również sytuacja mieszkaniowa. Jeśli nie ma perspektyw na posiadanie własnego mieszkania bądź raty kredytu są wysokie, albo wynajem bardzo drogi, to decyzję o urodzeniu dziecka odkłada się w czasie bądź w ogóle rezygnuje się z posiadania potomstwa (w szczególności kolejnego).

 

Zmiany kulturowe ostatnich lat również nie pozostały bez wpływu na chęć posiadania dzieci, a także na ich liczbę w rodzinach…

Tak, zdecydowanie. Styl życia, wygoda, negatywne postrzeganie macierzyństwa – to wszystko ma wpływ na decyzje o rodzicielstwie. Dziecko dość często jawi się jako przeszkoda, które zabiera swobodę, niweczy plany. Tymczasem każde dziecko jest darem dla rodziny i inwestycją dla nas wszystkich.

 

W tym kontekście istotne wydaje się  prezentowanie w przestrzeni publicznej rzeczywistego wizerunku rodziny i rodzicielstwa, także jako miejsca samorealizacji…

To jest bardzo ważne. Warto jednak zwrócić uwagę także na to, że na decyzję o założeniu rodziny i posiadaniu potomstwa ma wpływ nie tylko medialny wizerunek rodziny, ale także własne doświadczenia wyniesione z domów rodzinnych. Jeśli ktoś wychował się w zdrowej, kochającej się rodzinie, łatwiej mu będzie zdecydować się na założenie własnej i urodzenie dzieci.

 

rozmawiała

Małgorzata Tadrzak-Mazurek

 

 

 

dr Krzysztof Szwarc jest doktorem nauk ekonomicznych, demografem, członkiem Sekcji Demografii Historycznej Polskiego Komitetu Demograficznego PAN, członkiem Polskiego Towarzystwa Statystycznego, redaktorem statystycznym Zeszytów Naukowych Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Zajmuje się problematyką analiz płodności oraz statystyki społecznej. Członek Rady Rodziny przy Wojewodzie Wielkopolskim. Prywatnie mąż i ojciec trojga dzieci. Pasjonat podróżowania.