Edukacja zdrowotna służy promocji zmiany płci? Kontrowersje wokół szkolenia nauczycieli

18 lutego w Warszawie odbyła się konferencja prasowa pod hasłem „Zagrożenia dla uczniów: promocja tranzycji w edukacji zdrowotnej", zorganizowana przez Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. Spotkanie dotyczyło szkolenia przeprowadzonego przez Ośrodek Rozwoju Edukacji dla około 70 nauczycieli nowego przedmiotu – edukacji zdrowotnej. Szkolenie zatytułowane „Różnorodność płciowa w szkole - obowiązki i możliwości wsparcia uczniów" obejmowało zagadnienia związane z tożsamością płciową, m.in. rekomendacje dotyczące zwracania się do uczniów zgodnie z deklarowaną przez nich płcią czy możliwość korzystania z przestrzeni szkolnych, takich jak toalety, czy szatnie, zgodnie z płcią deklarowaną, a nie metrykalną. Podczas konferencji eksperci KROPS podnoszą, że w trakcie webinaru w sposób pozytywny przedstawiano temat chirurgicznej zmiany płci u nieletnich. Choć ministerstwo oskarżało rodziców, którzy tego właśnie się obawiali o brak znajomości podstaw programowych, na przedmiocie w sposób afirmatywny ma przedstawiać się takie zagadnienia jak zmiana płci – w tym chirurgiczna ingerencja w ciało młodego człowieka. Dr Zbigniew Barciński mówił o zagrożeniach wynikających z promowania takich treści wśród dzieci i młodzieży. Z kolei dr Grażyna Rybak z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich poruszyła temat dysforii płciowej oraz sposobów wsparcia młodych osób zmagających się z tym problemem.

To koniec wsparcia uczniów z Ukrainy?

Rząd zapowiada wygaszenie specjalnych rozwiązań wprowadzonych po wybuchu wojny na Ukrainie. Od 1 września 2026 roku w szkołach mają zniknąć przepisy pozwalające na przydzielanie nauczycielom ponadwymiarowych godzin ponad ustawowy limit. Dotychczas regulacje te umożliwiały elastyczne reagowanie na zwiększoną liczbę uczniów z Ukrainy – zwłaszcza w zakresie nauki języka polskiego i zajęć wyrównawczych. Zmiany zapowiada Ministerstwo Edukacji Narodowej, które chce ograniczyć możliwość pracy nauczycieli do maksymalnie 1,5 etatu w jednej placówce (nie więcej niż 27 godzin tygodniowo). Oznacza to ograniczenie zarobku dla wielu nauczycieli. Dotychczas było to możliwe ze względu na specjalne udogodnienia, mające wspierać dzieci z Ukrainy. Na razie nie wiadomo, czy rząd planuje w jakikolwiek sposób dalej pomagać uczniom ukraińskim, którzy mogą mieć trudności edukacyjne wynikające ze słabej znajomości języka polskiego.

Czy zadania domowe wrócą? Decyzja już niebawem

Temat prac domowych ponownie trafia do debaty publicznej. Jak informują media, Instytut Badań Edukacyjnych ma wkrótce przedstawić ostateczne rekomendacje dotyczące przyszłości zadań domowych. Przypomnijmy, że od kwietnia 2024 roku w klasach I–III szkoły podstawowej prace domowe nie są obowiązkowe, a w klasach IV–VIII nie podlegają ocenianiu. Reforma wprowadzona przez resort kierowany przez Barbarę Nowacką wywołała skrajne opinie. Część nauczycieli i rodziców wskazuje na trudności w utrwalaniu materiału oraz spadek systematyczności uczniów. Wcześniej wybuchł skandal z rekomendacjami ekspertów, których podpisy widniały pod dokumentem, choć oni go nie podpisywali. IBE wycofało się wtedy z tych rekomendacji obiecując przygotowanie nowych. Kierownictwo resortu wielokrotnie podkreślało, że nie planuje powrotu do dawnych zasad, a w najbliższym czasie możemy poznać propozycje modyfikacji obecnych rozwiązań.

Przedszkola przepełnione? 95% nauczycieli chce mniejszych grup

Z najnowszego raportu „Przedszkolne Pryzmaty 2025", przygotowanego przez wydawnictwo Nowa Era, wynika, że aż 95% pracowników przedszkoli uważa, iż grupy powinny być mniej liczne. Respondenci wskazują, że obecna liczba dzieci znacząco utrudnia indywidualną pracę oraz zapewnienie wsparcia emocjonalnego i edukacyjnego. Wyzwania rosną szczególnie w kontekście pracy z dziećmi o zróżnicowanych potrzebach rozwojowych. W opinii badanych mniejsze grupy mogłyby przełożyć się na wyższą jakość edukacji przedszkolnej, większe bezpieczeństwo najmłodszych oraz poprawę warunków pracy nauczycieli.