Praktyczni pionierzy, pełni poświęcenia i zaangażowania, usiłujący zaradzić nowym problemom społecznym, tam, gdzie nie ma jeszcze odpowiednich instytucji, badań czy grantów. Choć bez komputera czy telefonu, wykonują w większości nieodpłatną pracę – a pracują często codziennie lub po godzinach – taki obraz organizacji prorodzinnych wyłania się z ankiety APOP (Analiza Potrzeb Organizacji Prorodzinnych) – pierwszego, dlatego bardzo cennego, badania organizacji prorodzinnych przeprowadzonego przez Instytut „Ona i On".

Jak wynika z badania, organizacje prorodzinne w większości nie korzystają także ze środków publicznych – tj. aż 80% w 2018 i 67% w roku 2019. Żadna z organizacji nie korzystała ze środków europejskich. Ale po kolei.

Metodologia

Ankieta „APOP – Analiza Potrzeb Organizacji Prorodzinnych" Instytutu „Ona i On" to – jak czytamy w raporcie – diagnoza kondycji prorodzinnej części sektora NGO umożliwiająca jej porównanie z ogółem polskich organizacji pozarządowych. I tak, w obu edycjach APOP, za 2018 i 2019 rok wzięło udział ogółem 36 organizacji. Mające anonimowy charakter badanie składało się z 62 powtarzalnych pytań. Co ciekawe, nie określono wstępnej definicji „organizacji prorodzinnej" – dlatego też w badaniu wzięły udział wszystkie organizacje, które za takie się uważały.

Portret organizacji prorodzinnych

Jaki obraz organizacji prorodzinnych wyłania się z ankiety? Otóż organizacje te działają najczęściej w dużym mieście i mają staż powyżej 10 lat. Jak czytamy, główne obszary ich działalności to: konkretna pomoc dla rodzin (72% i 87% odpowiednio w 2018 i 2019 roku), wszechstronna profilaktyka (odpowiednio 78% i ok. 100%), zaś raczej na drugim planie aspekty etyczne czy strategiczne (polityki publiczne). Udzielają ponadto pomocy charytatywnej, w tym samotnym matkom, wspierają integrację społeczną, przygotowują do małżeństwa, pomagają małżeństwom w kryzysie, udzielają porad wychowawczych, wyceniają pracę domową, zajmują się ochroną życia. – Chętnie prowadzą także szkolenia i konferencje, działalność edukacyjną w Internecie, nagłaśniają problemy w mediach, ale przede wszystkim świadczą praktyczną pomoc. Stosunkowo najrzadziej organizacje prorodzinne skupiają się na docieraniu do decydentów oraz na petycjach i interwencjach, czy na poprawie ram administracyjnych i prawnych funkcjonowania rodziny, co może niestety skutkować tym, że mają więcej pracy lokalnej – zauważają autorzy raportu.

Niewielki stan posiadania

Jak można było przypuszczać, większość organizacji funkcjonuje w oparciu o pracę nieodpłatną lub tylko sporadycznie w ciągu roku płaci swoim wolontariuszom. Co ważne, organizacje prorodzinne w większości nie korzystają także ze środków publicznych – tj. aż 80% w 2018 i 67% w roku 2019, a żadna z badanych organizacji nie korzysta ze środków europejskich.

Skąd zatem pochodzi finansowanie? Otóż najczęściej z darowizn indywidualnych (60% i 80% organizacji odpowiednio w 2018 i 2019 roku) i składek członkowskich (w stowarzyszeniach). Działalność gospodarczą jako źródło przychodu podało w obu edycjach po 35% respondentów.

– Profil finansowania, nacisk na praktyczność działań oraz fakt, że kilka organizacji prorodzinnych zgłaszało brak rejestracji i sformalizowania świadczy, że są to inicjatywy głównie oddolne, a nie podmioty uzależniające swoją działalność od zagospodarowania istniejących grantów (słynna „grantoza") – podkreślają autorzy raportu.

Choć aż trudno sobie to uzmysłowić, tylko około połowa organizacji prorodzinnych posiada własny komputer i telefon służbowy. Na szczęście większość, choć nie wszystkie, używają mediów społecznościowych i posiadają stronę internetową.

Co budujące, spora liczba organizacji biorących udział w badaniu deklaruje posiadanie własnego lokalu, to jest 31,58% w 2018 roku oraz 21% w 2019 roku.
53,3% organizacji w 2018 roku uzyskiwało roczny przychód do 10 tys. zł, zaś w 2019 – 44,4%. To oczywiście zdecydowanie poniżej średniej dla sektora NGO.

Profesjonalizmu nie brakuje

– Ponieważ większość (70–80%) organizacji ma swoim zarządzie osoby z doświadczeniem biznesowym, poziom przychodów nie wydaje się być powiązany z brakiem profesjonalizmu, ale raczej wynika, co wskazywano wyraźnie w badaniu, z braku lub sporadyczności grantów w ich obszarze – co sygnalizowało 81,25% organizacji w 2018 i 94,44% w 2019 roku – konkludują przedstawiciele Instytutu „Ona i On". – W tym, w obu edycjach, wyraźnie wskazano brak istnienia jakichkolwiek programów europejskich finansujących ich profil działalności. O niezbędności podejmowanych działań i wyczuleniu społecznym organizacji prorodzinnych świadczy fakt, że wg nich nie istnieją nawet instytucje publiczne, które zajmują się tematyką, która jest obszarem ich działania – tak twierdzi 53% w 2018 roku oraz 94% w 2019 roku. (…) Nic dziwnego, że ankietowane organizacje są świadome poczucia misji społecznej, którą spełniają jako swoiści pionierzy – czytamy.

Niestety, oprócz braku odpowiednich instytucji czy grantów tylko pojedyncze organizacje prorodzinne relacjonują wsparcie ze strony rządu i samorządów czy instytucji publicznych – aż blisko 30% organizacji w każdym roku nie odczuwa wsparcia nikogo z wymienionych partnerów społecznych!

Etos

Poczucie misji i wpływu społecznego (deklaracja każdorazowo na poziomie 94%) jest największą motywacją do pracy w organizacji prorodzinnej. Dalej pojawia się troska o przyszłe pokolenia (80% odpowiedzi), następnie troska o dobro kraju i satysfakcja z dobrze spełnionego obowiązku. – Znamienne jest, że „satysfakcja finansowa" ani razu nie została wybrana. Organizacje prorodzinne tworzą ludzie idei motywowani przez obowiązek społeczny, choć zazwyczaj sami mają rodziny 3+ (47,37%). Zdecydowanie podporą i głównym sprawcą sukcesów organizacji prorodzinnych są ludzie: oddani sprawie, sprawdzeni, gotowi na poświęcenie, umiejący ze sobą współpracować (odpowiedziało tak 47% respondentów w 2018 roku i 64% w 2019 – wynika z analizy dokumentu.

Wnioski

Jak zauważają autorzy opracowania, ankieta APOP wykazała zdecydowaną odrębność i niedoinwestowanie tej części sektora NGO. Jak czytamy, od czerwca 2020 roku, kiedy przeprowadzano badanie APOP za 2019 rok niewiele w sytuacji organizacji prorodzinnych zmieniło się na lepsze. – Z nadzieją odnotowano powołanie w grudniu 2019 Rady Rodziny oraz Pełnomocnika Rządu ds. Polityki Demograficznej, w grudniu 2020 roku wystartował pierwszy program grantowy Pełnomocnika „Po pierwsze rodzina", gdzie na 350 złożonych wniosków, dotacje na łączną kwotę 8,6 mln zł otrzymało 38 organizacji. W porównaniu do skali zaniedbań i wyzwań społecznych, to bardzo mało – czytamy. – Potrzebne i pilne są zwłaszcza działania wyrównujące szanse organizacji prorodzinnych ze strony NIW. Wskazane – oddzielne programy grantowe w ramach i NIW, MEN czy Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej oraz długofalowe strategie wsparcia rozwoju organizacji prorodzinnych, w tym na niwie samorządów – apeluje Instytut „Ona i On".

Raport dostępny jest TUTAJ.

APOP ankieta

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.