Planowane zmiany w edukacji zamieniają szkołę w przedszkole?
„Nie zniszczycie naszych dzieci” – pod takim hasłem pikietowali w środę, 28 maja 2025 roku pod budynkiem Ministerstwa Edukacji Narodowej w Warszawie przeciwnicy zmian, jakie wprowadza do polskiej szkoły minister edukacji Barbara Nowacka.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
„Nie zniszczycie naszych dzieci" – pod takim hasłem pikietowali w środę, 28 maja 2025 roku przed budynkiem Ministerstwa Edukacji Narodowej w Warszawie przeciwnicy zmian, jakie wprowadza do polskiej szkoły minister edukacji Barbara Nowacka. Organizatorem wydarzenia był Instytut Wiedzy Społecznej im. Krzysztofa Karonia. Do pikietujących przyłączył się poseł Roman Fritz z Konfederacji Korony Polskiej, który zdał relację z przebiegu jego interwencji poselskiej w sprawie „afery powodziowej", czyli marnotrawstwa przez MEN ogromnych pieniędzy na zorganizowanie pseudo psychologicznych szkoleń dla nauczycieli z terenów dotkniętych ostatnią powodzią.
Co usłyszeliby pracownicy Ministerstwa Edukacji Narodowej, gdyby otworzyli kraty dziedzińca i wyszli na spotkanie z protestującymi? Dowiedzieliby się od nich, że odkąd szefową MEN została Barbara Nowacka, przyspieszyło systemowe, celowe i zaplanowane niszczenie polskiej szkoły. Usłyszeliby też o tym, że resort wydaje niegospodarnie ogromne pieniądze podatników - np. zamiast realnej pomocy dla nauczycieli i uczniów z terenów powodziowych, zapłacił za warsztaty para psychologiczne dla kilkunastu dyrektorów ponad 70 tys. zł.
Być może treści, które padły na pikiecie trafią do pracowników MEN, ponieważ całe wydarzenie zostało zarejestrowane przez obecną na pikiecie policję. Umundurowana funkcjonariuszka na służbie przez 1,5 godziny nagrywała każde słowo wypowiedziane przez uczestników wydarzenia. Kto i do czego wykorzysta ten materiał - czekamy na odpowiedź od rzecznika policji.
Kto i po co niszczy polski system edukacji?
Jak podkreślali uczestnicy pikiety, proces destrukcji szkolnictwa w Polsce nie zaczął się 1 września 2024. Zmiany w edukacji były rozłożone na lata.
Systemowe niszczenie polskiej szkoły trwa już od 30 lat, tylko dopiero teraz ludzie zaczęli to zauważać
– mówił przed budynkiem MEN Bartosz Kopczyński, współzałożyciel Instytutu Wiedzy Społecznej im. Krzysztofa Karonia.
Kolejne rządy reformowały szkolnictwo pod dyktando i za pieniądze międzynarodowych organizacji, takich jak Unia Europejska, OECD, ONZ, UNESCO, jednak całkowita transformacja edukacji narodowej na unijną jest przewidziana na 2026 rok, stąd przyspieszenie, by zdążyć przed 1 września 2026
- dodał.
Według Agnieszki Pawlik-Regulskiej ze Stowarzyszenia Nauczycieli i Pracowników Oświaty "Nauczyciele dla Wolności", to przyspieszenie rozpoczęło się od rozporządzenia ministra edukacji o likwidacji prac domowych. Przypomnijmy, minister edukacji Barbara Nowacka podpisała rozporządzenie o zakazie prac domowych w marcu 2024 roku.
Jak to jest, że nagle minister mówi nauczycielom „nie nadajecie się, nie znacie się na swojej pracy" i zakazuje zadawania prac domowych. To był policzek wymierzony w twarz nauczycieli
– uważa działaczka.
Kolejna zmiana to nowa podstawa programowa obcięta głównie z treści patriotycznych o 20 % - polski uczeń już nie przeczyta „Pana Tadeusza" w całości, czy chociaż jednej części „Chłopów". Na maturze nie będzie musiał wiedzieć, kto to był Stefan Starzyński, Ignacy Mościcki czy Romuald Traugutt.
- wymieniła.
Agnieszka Pawlik-Regulska kłamstwem nazywa twierdzenie Nowackiej, że celem tych zmian było odciążenie uczniów, bo zamiast tej jednej piątej obciętej podstawy wprowadzana jest ideologia w postaci np. edukacji obywatelskiej.
MEN nie chce nauczania, ale "dobrostanu ucznia"
Jakie są rzeczywiste cele rządzących? Chodzi o przystosowanie polskiej szkoły do Europejskiego Obszaru Edukacyjnego, który oznacza wejście w system unifikujący edukację, ze wspólnym dyplomem, z mobilnością edukacji.
To dlatego z naszej podstawy programowej są wyrzucani polscy bohaterowie, bo to będzie przeszkadzało w uwspólnianiu programu dla szkół w całej Europie. Miejsce Mickiewicza i Reymonta zajmuje edukacja klimatyczna, obywatelska czy zdrowotna
– wymienia Agnieszka Pawlik - Regulska.
Czy oznacza to koniec edukacji łacińskiej, jaką znamy?
Celem współczesnej szkoły przestało być nauczanie, przekazywanie wiedzy, żeby w efekcie osiągnąć mądrość, czyli rozumienie przyczyn celowych. Szkoła pani Nowackiej ma inny cel – dobrostan uczniów. Czym jest dobrostan? To rodzaj hodowli, w której człowiek biernie czeka, aż zostanie obsłużony
– uważa Bartosz Kopczyński.
Według niego działania MEN - redukcja prac domowych, lektur, zmiany w podstawie programowej, wprowadzenie nowych przedmiotów, takich jak edukacja seksualna, obywatelska – to jest przygotowanie do ostatecznej zmiany w 2026. Jak wtedy będzie wyglądała szkoła? Zgodnie z zapowiedziami MEN?
Znikną przedmioty takie, jakie znamy. Zastąpi je nauczanie blokowe. Szkoła podstawowa i ponadpodstawowa będzie przypominała bardziej edukację wczesnoszkolną, a nawet przedszkolną. Bardzo duży nacisk zostanie położony na psychoedukację – liczni terapeuci będę zajmowali się uczniami i ich stosunkami rodzinnymi. Pod nazwą „współpracy szkoły z rodzicami" specjaliści będą wchodzić do rodzin i sprawdzać, gdzie się wychowuje dzieci na „porządnych ludzi", a gdzie się wychowuje tradycyjnie – i tych rodziców będą zmuszać do zmiany sposobu wychowania, tak jak chce tego UE i WHO.
- powiedział Kopczyński.
Rząd poprzez edukację zdrowotną będzie uczył ludzi, jak mają żyć, co jeść, jak się ruszać, jak mają uprawiać seks, ale tak, żeby się nie rozmnażać. Edukacja seksualna z czasem stanie się najważniejszą dziedziną. Duży nacisk będzie kładziony na nadzór nad uczniami i rodzicami za pomocą narzędzi cyfrowych. Dzieci mają mieć mniej kontaktu z żywym człowiekiem, a więcej z platformą cyfrową i sztuczną inteligencją. Wiedza szkolna ma być zredukowana do najniższego poziomu.
- dodał.
Zmiany w szkołach mają zmienić Polaków w zasób ludzki
Po co to wszystko? Z wieloletnich analiz oficjalnych dokumentów unijnych czy ONZ i innych przez Bartosza Kopczyńskiego wynika, że to jest edukacja zmiany, edukacja transformacyjna.
Cała Europa ma się zmienić w jednolity zasób ludzki. Mają zniknąć narody, państwa, rodziny, bo cała Europa ma być jedną, wspólną rodziną
– uważa współzałożyciel Instytutu Wiedzy Społecznej im. Krzysztofa Karonia.
Co możemy w takiej sytuacji zrobić? Przede wszystkim w wyborach politycznych nie dopuszczać do władzy ludzi, którzy chcą głębszej integracji Europy.
Musimy odzyskać suwerenność polskiej szkoły. Nie może to być szkoła zarządzana zgodnie z dyrektywami Unii Europejskiej czy ONZ. Potrzebujemy Polskiego Obszaru Edukacyjnego
– mówi Agnieszka Pawlik-Regulska.
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.