Główny Urząd Statystyczny opublikował najnowsze dane demograficzne, obejmujące okres do lipca 2021 roku włącznie.

Noworodki pozornie stabilne

Liczba urodzeń utrzymuje się na stabilnym, ale niskim poziomie miesięcznym. W lipcu zarejestrowano 28 tys. narodzin. To o 0,5 tys. mniej niż w czerwcu, a jednocześnie o 500 więcej niż w maju i czerwcu. Ta stabilność nie powinna być jednak odbierana pozytywnie, gdyż w minionych latach to właśnie letnie miesiące charakteryzowały się najwyższymi liczbami urodzeń. W siódmym miesiącu ubiegłego roku na świat przyszło w naszym kraju o niemal 2 tysiące dzieci więcej niż w czerwcu, a w roku 2019 różnica ta wyniosła nawet 8,6 tysiąca. Jednakże zaobserwowana stabilizacja może być tylko pozorna i raczej wynika ze znaczącego pogorszenia sytuacji epidemicznej jesienią poprzedniego roku.

Po raz pierwszy co najmniej od zakończenia II wojny światowej w pierwszych siedmiu miesiącach roku odnotowano łącznie mniej niż 200 tys. narodzin. Potwierdza to pogłębianie się kryzysu demograficznego, który wynika nie tylko z podejścia młodych osób do prokreacji, ale także z coraz mniejszej liczby potencjalnych rodziców, co z kolei jest rezultatem z roku na rok bardzo szybko zmniejszającej się liczby urodzeń w latach dziewięćdziesiątych.

Pozytywny efekt wygaszania epidemii

Jednocześnie łączna liczba zgonów w lipcu po raz trzeci z rzędu jest mniejsza niż w poprzednim miesiącu. Od kwietnia zatem utrzymuje się tendencja malejąca i to dość wyraźna. W lipcu zmarło w Polsce 33 tys. osób, o 2,5 tys. mniej niż w czerwcu i aż o 22 tys. mniej niż w kwietniu. W tym aspekcie również widoczny jest wpływ epidemii, ale raczej pozytywny efekt jej wygaszania w miesiącach wiosennych.

Niestety, nadal więcej osób umiera niż się rodzi. Lipcowy przyrost naturalny jest na poziomie minus 5 tys., najwyższy od października zeszłego roku. Równocześnie to już 22-gi miesiąc z rzędu, kiedy liczba zgonów przewyższa liczbę urodzeń. Niewielkie są zatem szanse, by w najbliższym czasie miało się to zmienić, co oznacza, że cały czas sumaryczny przyrost naturalny w skali całego roku się pogłębia i za pierwsze siedem miesięcy bieżącego roku wynosi on już minus 110,1 tys. W analogicznym okresie poprzedniego roku było to minus 31,8 tys., a w całym 2020 roku zmarło o 122,1 tys. osób więcej niż się urodziło.

Przyrost naturalny prawdopodobnie najniższy od czasu wojny

Liczby te ukazują wysoce niekorzystną skalę omawianych zjawisk. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że na koniec tego roku przyrost naturalny będzie najniższy od II wojny światowej. Należy podkreślić, że mimo trendu malejącego liczba zgonów jest cały czas na wysokim poziomie. W ostatnich miesiącach wpływ epidemii na skalę tego zjawiska był raczej marginalny, a duża umieralność jest raczej rezultatem starzenia się społeczeństwa, które w kolejnych miesiącach ma postępować, a więc zgonów też może być więcej.

Małżeństw więcej, choć wciąż mało

Zgodnie z oczekiwaniami notuje się relatywnie więcej małżeństw niż na początku roku, ale i tak podawane przez GUS wartości dotyczące tego zjawiska są na niższym poziomie niż chociażby kilka lat temu. W lipcu na ślubnym kobiercu stanęło 23,5 tys. par. Wprawdzie to o 3,5 tys. mniej niż w czerwcu, ale jednocześnie o 5,7 tys. więcej niż w siódmym miesiącu 2020 roku. Łącznie w bieżącym roku zawarto do lipca włącznie 81,8 tys. ślubów, o 26,6 tys. więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Jednak należy pamiętać o tym, że obostrzenia związane z epidemią choroby COVID-19 w ubiegłym roku były bardziej rygorystyczne, stąd mniej było ślubów.

Ten wzrost w porównaniu z rokiem 2020 nie może w żaden sposób wpływać na odbiór tendencji dotyczącej zawierania małżeństw. Wspomniana wyżej syntetyczna liczba małżeństw jest drugą najniższą w okresie powojennym (mniej było tylko w roku 2020). A warto wspomnieć, że nadal zdecydowana większość dzieci w Polsce przychodzi na świat w związkach małżeńskich. I podobnie jak niekorzystny rozwój dzietności pod koniec ubiegłego wieku ma wpływ na liczbę urodzeń, tak i w odniesieniu do małżeństw należy brać pod uwagę coraz mniejszą liczbę potencjalnych nowożeńców, szczególnie młodych. Jednakże w tym przypadku trzeba uwzględnić też coraz mniejsze znaczenie instytucji małżeństwa wśród 20-30 latków.

Problem dla przyszłych pokoleń

Perspektywy demograficzne kraju są dość pesymistyczne. Malejąca liczba urodzeń i rosnąca liczba zgonów wpływają nie tylko na stan liczebny ludności Polski, ale również, a może przede wszystkim, na pogorszenie i tak już niekorzystnej struktury społeczeństwa według wieku. A to z kolei ma przełożenie na wiele aspektów życia, w tym na sytuację na rynku pracy, ale także obciążenie systemu emerytalnego, nie tylko dla osób będących obecnie w wieku produkcyjnym, ale także dla przyszłych pokoleń.

Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com

Baner790x105 Zakonczenie artykułu WERSJA 4

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.