Ruszają pierwsze wypłaty z programu "Aktywny Rodzic". Realna pomoc rodzicom małych dzieci, czy transfer pieniędzy z budżetu państwa do samorządów i prywatnych firm? Nowa ustawa, zapowiadana jako wsparcie rodziców w opiece, okazała się w dużej części wsparciem finansowym dla właścicieli żłobków. ZUS zaczyna wypłacać tak zwane "babciowe" 29 listopada 2024 roku. Program Aktywny Rodzic zainteresował prawie 400 tysięcy osób - ponad 180 tysięcy z nich wnioskowało o dofinansowanie pobytu dziecka w żłobku i to właśnie na konta żłobków, a nie „babć" trafi niemal połowa budżetu całego programu. Nowe świadczenia dla rodziców spowodowały ogromne podwyżki cen żłobków – przynajmniej do 1500 zł, a w niektórych przypadkach nawet więcej. Kto straci, a kto zyska na nowej ustawie?

Aktywny Rodzic to faktycznie trzy formy dofinansowania. Dwie z nich rzeczywiście wspierają rodziców finansowo. "Aktywny rodzic w pracy" tych pracujących, którzy mogą uzyskać zasiłek do 1900 zł miesięcznie, jeśli zatrudnią opiekunkę lub dzieckiem opiekować będzie człownek rodziny, na przykład babcia - stąd nazwa programu "babciowe". "Aktywnie w domu" - to 500 zł miesięcznie dla rodzica, który decyduje się zostać z małym dzieckiem. Pytania i wątpliwości zaczynają się przy trzeciej formie wsparcia "Aktywnie w żłobku".

W spocie reklamującym program słyszymy, że można otrzymać nawet 1500 zł miesięcznie na opłacenie żłobka, klubiku dziecięcego lub dziennego opiekuna. Jednak po wczytaniu się w warunki świadczenia dowiemy się, że pieniądze wpłyną bezpośrednio na konto placówki, a jeśli jest ona tańsza niż kwota zasiłku, rodzic nie otrzyma różnicy. Co więcej, od 1 października w odpowiedzi na wejście w życie ustawy ceny wielu żłobków wzrosły dokładnie o kwotę dofinansowania.

Czy ustawodawca przewidział takie konsekwencje programu? Wygląda na to, że tak, skoro ustanowił górną granicę czesnego w placówkach publicznych i prywatnych na kwotę 2200 zł. Oznacza to, że droższe żłobki nie mogą korzystać z dopłat państwa, a rodzic pobierający świadczenie "Aktywnie w żłobku" nie zapłaci z własnej kieszeni więcej niż 700 zł plus opłata za wyżywienie. Tylko czy takiego wsparcia oczekiwali rodzice słysząc obietnice związane z nową ustawą?

Aktywny rodzic z pustym portfelem - zyskali właściciele żłobków

Jak w praktyce wygląda wejście w życie rządowego programu? Wielu rodziców nie kryje rozczarowania, podkreślając, że wsparcie, które miało im przysługiwać, w rzeczywistości popłynęło do właścicieli placówek – prywatnych i samorządowych.

Z dnia na dzień otrzymałam informację o zmianie opłat z 400 zł plus wyżywienie na 1900 zł plus wyżywienie. I jeszcze warunek od dyrekcji, że albo złożę wniosek albo płacę 2100 zł. W aneksie uzasadniono, że będzie więcej zajęć dydaktycznych, ale na razie nic takiego nie ma miejsca

-poinformowała nas nasza czytelniczka.

Jak zauważają rodzice, trudno mówić o wsparciu finansowym dla nich, jeśli w portfelu nic się nie zmienia, bo cała kwota ląduje na koncie placówki i mimo to nie pokrywa koniecznych opłat.

Liczyliśmy, że dzięki dotacji 1500 zł miesięcznie będziemy zwolnieni całkowicie z płatności, tymczasem nasz żłobek tak podniósł stawki, że dla nas nic się nie zmieniło. W dalszym ciągu będę płacić 300 zł miesięcznie, co w skali roku daje sporą kwotę, która przydałaby się w naszym domowym budżecie

- zauważa inna czytelniczka.

Część rodziców, która do tej pory pobierała RKO (Rodzinny Kapitał Opiekuńczy), świadczenie, które "Aktywny Rodzic" zastąpił, została niejako przymuszona do przejścia na "Aktywnie w żłobku", tracąc w skrajnych przypadkach nawet 12 tys. zł.

Planowałam posłać dziecko do żłobka od stycznia. Jeszcze niedawno żłobki miejskie w Warszawie były darmowe, dziś kosztują 1500 zł. Jestem w trakcie pobierania RKO, w wysokości 1000 zł miesięcznie, dotacja kończy się w maju. Gdybym chciała skorzystać ze żłobkowego od stycznia, musiałabym przestać pobierać RKO. Czyli od stycznia do maja tracę 5 tys. zł, pieniądze, które przeznaczam na inne niezbędne wydatki

– wylicza nasza czytelniczka z Warszawy.

Ponadto w wielu przypadkach, gdzie właściciele podnieśli opłaty, a rządowe pieniądze nie zaczęły spływać, to rodzice ponoszą koszt tych podwyżek. Po otrzymaniu środków od Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, poniosione przez nich wydatki zostaną dopiero wyrównane i otrzymają zwroty.

Aktywnie w żłobku popularniejsze niż babciowe

Trudno dziwić się głosom zawodu, skoro "Aktywny Rodzic" był przedstawiany w kampanii wyborczej jako wsparcie rodziców w opiece nad dziećmi i ich powrocie do aktywności zawodowej. W tym roku na jego realizację rząd przeznaczył 1,5 miliarda zł, a kolejnych 10 latach dofinansowanie ma wynieść 8 miliardów zł z budżetu państwa.

Największą popularnością cieszy się właśnie dopłata do opieki żłobkowej - Zakład Ubezpieczeń Społecznych otrzymał 180 755 takich wniosków na 183 695 dzieci. Do 20 listopada Aktywnym Rodzicem zainteresowało się 391 393 rodziców, którzy wnioskowali o przyznanie wsparcia od państwa na 398 163 dzieci

- poinformował nas Wojciech Dąbrówka, rzecznik prasowy ZUS.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki społecznej przewiduje, że regulacje zawarte w nowej ustawie obejmą 577 tys. dzieci.

Program Aktywny Rodzic spowodował podwyżki z 0 na 1500 zł. Co rodzice dostaną w zamian?

Po tym, jak żłobki, zarówno prywatne jak i państwowe, zareagowały na uruchomienie programu znaczącymi podwyżkami opłat stałych, pojawia się pytanie, kto faktycznie skorzysta na rządowym programie, który z założenia miał być wsparciem finansowym dla rodziców, a nie dla instytucji.

Wszystko zależy od tego, na co właściciele placówek rzeczywiście przeznaczą pieniądze z podwyżek. Czy na łatanie dziur w budżecie, czy faktycznie na podnoszenie standardów usług. Sektor opieki nad dziećmi jest bardzo niedofinansowany, a na poprawę jakości usług i dokształcanie pracowników potrzebne są pieniądze. Standardy unijne wymagają ogromnych nakładów finansowych. O zasadności podwyżek przekonamy się za kilka miesięcy. Jeśli w żłobkach nic się nie zmieni, infrastruktura pozostanie bez zmian, standardy się nie podwyższą – będzie to oznaczało, że projekt nie spełnia swoich celów.

– powiedział nam Robert Wilczek, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Żłobków i Klubów Dziecięcych.

W ramach programu mają podnieść się standardy w żłobkach. Kto spełni ten warunek?

Niektóre samorządy podniosły opłaty już w październiku, inne przyglądają się reakcjom rodziców i mieszkańców miejscowości, gdzie ceny wzrosły. Jeszcze inni samorządowcy planują wprowadzić podwyżki od stycznia 2025 roku, czekając na rozpoczęcie wypłat przez ZUS.

Konin przyjął pod koniec października uchwałę o podniesieniu opłat z 688 zł na 1 500 zł oraz na 1 900 zł, gdy dziecko ma orzeczenie o niepełnosprawności.

Efektywne wykorzystanie świadczenia „Aktywnie w żłobku" spowoduje wzrost dochodów (...) w budżecie Miasta Konina o 50 % i zmniejszenie kosztów utrzymania dziecka w Żłobku Miejskim. Obecnie całkowity koszt utrzymania dziecka w żłobku to ok. 1 800 zł. Dodatkowe dochody mogą być przeznaczone na polepszenie standardów opieki w placówce.

- czytamy w uzasadnieniu do uchwały.

Władze Warszawy, gdzie ceny żłobków wzrosły najbardziej – z 0 do 1500 zł. zapewniają, że i dzieci i rodzice skorzystają na podwyżkach.

Dla rodziców i opiekunów nic w sprawach finansowych się nie zmieni. Żłobki nadal będą bezpłatne. Wprowadzenie odpłatności to wyłącznie zabieg techniczny, aby miasto mogło skorzystać z rządowego wsparcia. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze w budżecie miasta będziemy mogli przeznaczyć na realizację kolejnych inwestycji i podnoszenie jakości opieki.

– wyjaśnia Aldona Machnowska-Góra, wiceprezydent m.st. Warszawy.

Obietnice na papierze trzeba będzie zweryfikować. Według Roberta Wilczka bardzo łatwo będzie sprawdzić, które samorządy i właściciele prywatni przeznaczyli pieniądze z rządowej dotacji na właściwy cel.

To sytuacja zerojedynkowa. Za kilka miesięcy będzie można zobaczyć efekty programu lub ich brak.

– uważa ekspert.

Mam ogromne obawy, że pieniądze nie zostaną rzeczywiście wydane na podniesienie standardów opieki, ale wierzę tu w czujność rodziców, którzy mają prawo weryfikować, na co kwota z podwyżek została przeznaczona.

- dodaje.

Jest więcej bezpłatnych miejsc w żłobkach - kwota do 1500 zł miesięcznie pomoże 150 tysiącom dzieci

Część rodziców jest rozgoryczona, bo nie otrzymała realnego wsparcia, którego spodziewała się po programie. Inni dopiero za kilka miesięcy być może zobaczą efekty dofinansowania w postaci lepszych warunków opieki w placówkach. Kto w takim razie, poza właścicielami żłobków, już skorzystał na nowej ustawie?

Nasza pomoc to nie transfer finansów, ale celowana pomoc dla rodziców dzieci w wieku od 12 miesiąca życia do 3 lat

– broniła się w sejmie Aleksandra Gajewska, wiceinister rodziny, pracy i polityki społecznej.

W samym październiku liczba bezpłatnych miejsc w żłobkach w całej Polsce wzrosła z ponad 22 tysięcy do ponad 173 tysięcy.

Oznacza to, że w ponad 150 tysiącach przypadków dotacja państwa pokryła całkowicie koszt opieki żłobkowej. Czy liczba bezpłatnych miejsc zmieni się po kolejnych podwyżkach czesnego - okaże się w najbliższych miesiącach.

Od babciowego do żłobkowego - obietnic było wiele

Przypomnijmy - "Aktywny Rodzic" to program zaproponowany przez rząd Donalda Tuska. Zapisy ustawy weszły w życie 1 października 2024 roku i zastąpiły przepisy o Rodzinnym Kapitale Opiekuńczym z 2017 r. oraz ustawę o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 z 2011 r.

W ramach programu rodzice mogą w danym miesiącu na jedno dziecko skorzystać tylko z jednego z trzech rodzajów wsparcia, jednak w trakcie jego obowiązywania mogą wielokrotnie zmieniać rodzaj świadczenia.

Z danych ZUS na 20 listopada wynika, że drugim najpopularniejszym świadczeniem, po żłobkowym, było Aktywni rodzice w pracy - z tej formy pomocy skorzysta 108 566 rodziców, którzy otrzymają pieniądze na 110 610 dzieci. Już pod koniec listopada wpłynie na ich konto wsparcie w wysokości 1500 zł miesięcznie. Kwota ta wzrasta do 1900 zł w przypadku dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności. Trzecia, ostatnia forma pomocy - Aktywnie w domu, zainteresowała 102 072 rodziców, którzy przysłali 103 858 wniosków o to wsparcie. Zastępuje ono dotychczas wypłacany Rodzinny Kapitał Opiekuńczy i wynosi 500 zł miesięcznie na dziecko. Rodzic może zdecydować, czy chce zachować tzw. prawa nabyte do RKO, czy chce skorzystać z nowego świadczenia.

Najwięcej wniosków, ponad 16 proc., wpłynęło do ZUS-u z województwa mazowieckiego, nieco mniej - około 10 procent, z małopolskiego, śląskiego, wielkopolskiego.

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.