Agresja Rosji na Ukrainę spowodowała exodus ludności cywilnej z objętego wojną kraju naszego wschodniego sąsiada. Większość uchodźców wojennych skierowała się ku granicy z Polską. Były to głównie (i są nadal) kobiety i dzieci, w tym dzieci w wieku szkolnym. Część z nich trafiła do polskich placówek oświatowych. Nastąpiło spotkanie dzieci i młodzieży z nieco odmiennych kultur. Obie grupy bacznie się obserwują i budują na swój temat autonomiczne opinie.

Jak podało Ministerstwo Edukacji i Nauki w polskich szkołach uczy się około 200 tys. uczniów z Ukrainy. Ta liczba utrzymuje się na stałym poziomie od połowy maja br. Drugie tyle uczniów z Ukrainy przebywających w Polsce, uczy się zdalnie w ukraińskim systemie edukacji.

Język nie jest największą barierą

Pierwszą barierą do pokonania dla przybyszów z Ukrainy jest język. Mimo że wiele słów i sama konstrukcja zdań jest podobna w językach polskim i ukraińskim, to intonacja i akcent powodują, że dzieci mogą nauczyć się pojedynczych słów, lecz trudniej jest im się swobodnie komunikować. Oczywiście i na to znajdą sposób, nawet jeśli nie znają dobrze języka, to potrafią się porozumieć. Pomocą służą też nauczyciele oraz osoby posługujące się oboma językami. Poza tym młode osoby mają łatwość uczenia się i dość szybko mogą nabyć umiejętność komunikowania się.

Zapewne bariera językowa, nowe miejsce, nowe otoczenie kolegów i koleżanek powoduje u części ukraińskich dzieci obawy i wycofanie. Zwłaszcza gdy są pojedynczymi uczniami z Ukrainy w klasie. Łatwiej funkcjonować im w grupie rówieśników z własnego kraju.

Tu jednak, w przypadku pojedynczego ucznia, uwaga klasy jest na nim skupiona, co początkowo może być dla takiego ucznia trudne, ale z drugiej strony łatwiej jest mu się zintegrować z resztą klasy.

W przypadku kilku uczniów z Ukrainy w klasie, jest im na pewno łatwiej, lecz zdarza się, iż zamykają się we własnym towarzystwie i wtedy trudniej o szybką integrację.

Generalnie uczniowie z Ukrainy niewiele różnią się wyglądem i sposobem zachowania od uczniów polskich. Podobnie się ubierają, mają podobny sprzęt elektroniczny (czyli głównie smartfony), zachowanie też nie odbiega od polskiej przeciętnej, biorąc pod uwagę zarówno te właściwe, jak i mniej właściwe formy.

Łagodniejsze traktowanie i szansa na nowe umiejętności

To, na co zwracają uwagę polscy uczniowie, to fakt, że dzieci z Ukrainy są nieco łagodniej traktowane przez nauczycieli. Nie powinno to dziwić. Jest im trudniej niż polskim uczniom i muszą pokonać więcej barier. Czasami te bariery związane są z problemami poza szkołą. Nie wszystkie dzieci posługują się dobrze językiem polskim. Takie zrozumienie jednak wymaga odpowiedniego nakreślenia problemu w samej szkole, a także w polskich rodzinach.

Nic w tym dziwnego, że dzieci reagują bardzo różnie w obliczu nowej sytuacji. Nie zawsze są to reakcje, jakich byśmy oczekiwali. Ale okazywana rezerwa, bądź ograniczone zaufanie, wynikają z zupełnie nowej sytuacji, w jakiej się znalazły. Tym większa rola szkoły i domu, by te sprawy omówić.

Zetknięcie się uczniów z różnych kultur, mających nieco inną hierarchię wartości i spojrzenia na rzeczywistość, nigdy nie odbywa się bez problemów. Ważne, by sama młodzież – z pomocą dorosłych – zauważyła rozwojową szansę w tej nowej sytuacji. To jest niepowtarzalna okazja do zbudowania pewnych nowych umiejętności, kształtowania postaw otwartości, pomocy, koleżeńskości, nie mówiąc o potencjalnych korzyściach w sferze kultury.

Wojna obserwowana z ekranu

Nawet nam, dorosłym, trzeba sporej wyobraźni, by uzmysłowić sobie ogrom zmian, jakich muszą doświadczać rodziny uchodźców wojennych z Ukrainy. Mimo że obserwujemy wojnę i towarzyszące jej problemy z bezpiecznego dystansu, na ogół poprzez ekrany lub głośniki, jesteśmy zorientowani w sytuacji i sami doświadczamy jej pośrednich konsekwencji (inflacja, problemy surowcowe), to trudno nam wejść w sytuację tych rodzin.

Jak byśmy się czuli, sami będąc zmuszonymi do opuszczenia własnych domów i skazanymi na osiedlenie się w innym, nawet najbardziej przyjaznym, kraju? Jeśli emigrujemy – to z wyboru – skłonieni takimi czy innymi okolicznościami – ale zawsze pokojowymi.

Wiele polskich rodzin przyjęło uchodźców ukraińskich pod swój dach, przebywają też oni w różnego rodzaju hotelach i placówkach zbiorowego zakwaterowania. Polacy, którzy stykają się bezpośrednio z uchodźcami, znają ich tragiczne często historie. Ci ludzie, tak doświadczeni przez los, dochodzą z wolna do równowagi, czując się bezpiecznie w nowym miejscu. Wielu podejmuje pracę, bo przecież taka sytuacja gościnności nie będzie trwała w nieskończoność. Pomoc państwa też z czasem ulega ograniczeniu.

Ósmoklasiści sfrustrowani

Znamienna sytuacja wytworzyła się w okresie naboru ósmoklasistów do szkół ponadpodstawowych. Dzieci było więcej, niż przygotowanych miejsc, ponieważ ostatnią klasę szkoły podstawowej ukończyło półtora rocznika dzieci (mogły iść do szkoły już w wieku 6 lat). Podobnie będzie w bieżącym roku. Z tego powodu nawet uczniowie, którzy osiągnęli dobre i bardzo dobre wyniki z egzaminu oraz mieli dobre świadectwa na koniec roku, nie dostali się do wytypowanych przez siebie szkół. Zrodziło to w nich i w ich rodzicach bardzo dużą frustrację oraz podejrzenia, że taka sytuacja spowodowana była także koniecznością przyjęcia uczniów z Ukrainy. Mimo że nie była to prawda, ponieważ zgodnie z obowiązującymi przepisami uczniowie z Ukrainy przystąpili do rekrutacji do szkół ponadpodstawowych na zasadach obowiązujących uczniów polskich, to jednak podejrzenia pozostały. Młodzież dzieliła się swoimi wątpliwościami także za pośrednictwem popularnych komunikatorów i mediów społecznościowych.

Należy wyjaśnić, że uczniów z Ukrainy, którzy podeszli do egzaminu ósmoklasisty, było zaledwie 6 150 (i ich wyniki były średnio na poziomie 47,25 proc.; najniższe z j. polskiego – 22 proc., najwyższe z j. rosyjskiego – 89 proc. Dane za MEiN) na 502 900 uczniów polskich.

Niemniej takie podejście ósmoklasistów do całej sytuacji to także konsekwencja nieprzygotowania przez lokalne samorządy odpowiedniej ilości miejsc w szkołach ponadpodstawowych, mimo że sytuacja znana była na lata wcześniej. Oprócz uzasadnionych pretensji uczniów, w sprawie mocno zawyżonych progów przyjęć do szkół, doszła bardzo niepożądana – a wywołana takim niedbalstwem – sytuacja wzbudzania niechęci do ukraińskiej społeczności w kraju.

Trzeba było w takim wypadku przeprowadzić wiele wyjaśniających rozmów, zarówno w szkołach, jaki i w rodzinach, by podać fakty i dalej uwrażliwiać dzieci i młodzież na problemy ukraińskich uchodźców, by zrozumiały w jakiej trudnej sytuacji znaleźli się ich rówieśnicy z sąsiedniego kraju.

CZYTAJ TEKST RÓWNIEŻ W JĘZYKU UKRAIŃSKIM

Zdjęcie: Pexels.com

Stopka mailowa2 belka pod teksty grant UKR RMW

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.