Czy tata na wycieczce z dziećmi powinien iść pierwszy czy ostatni?
prof. Jakub Isański Zacznijmy od tego, że aby mieć taki problem, musimy na wycieczki z dziećmi chodzić. Zwłaszcza, gdy mieszkamy w mieście, spędzanie czasu na wycieczkach i spacerach jest bardzo…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Zacznijmy od tego, że aby mieć taki problem, musimy na wycieczki z dziećmi chodzić. Zwłaszcza, gdy mieszkamy w mieście, spędzanie czasu na wycieczkach i spacerach jest bardzo ważne. Niby wszyscy o tym wiedzą, ale co konkretnie z tą wiedzą robimy? Przemieszczanie się innym środkiem transportu niż samochód może się wydawać trudno dla nas dostępne. Spróbujmy jednak zastanowić się, jak bardzo jest to ważne.
Z dziećmi w plenerze
Przede wszystkim, spędzanie czasu z dziećmi jest wartością samo w sobie. Gdy dodamy jeszcze do tego przebywanie na świeżym powietrzu, bez używania telefonów i Internetu oraz tysiąca innych spraw, które zazwyczaj utrudniają nam kontakt z najbliższymi, najważniejsza korzyść staje się zupełnie jasna. Możemy wówczas przejść do tytułowego pytania, ponieważ wbrew pozorom odpowiedź na nie, może nam sprawić pewne trudności.
Gdy idziemy jako pierwsi, to prowadzimy, wyznaczamy szlak i wskazujemy innym bezpieczną drogę, wyznaczamy tempo i pierwsi widzimy to, co inni zobaczą dopiero po nas. Z kolei, gdy idziemy na końcu - możemy wesprzeć pomocą tych, którzy tego potrzebują, bo opadli z sił, mamy też kontrolę nad tymi, którzy są w zasięgu naszego wzroku przed nami.
W obydwu przypadkach musimy się bez wątpienia dostosować do bieżącej sytuacji w parku, w lesie czy też na górskim szlaku. Musimy wziąć pod uwagę siły i możliwości dzieci, porę dnia, pogodę i planowaną jeszcze na dany dzień trasę.
Odnaleźć właściwą drogę
Wszystkie te dylematy można znakomicie wykorzystać nie tylko do przeprowadzenia udanej wycieczki, ale także potraktować je jako okazję do bezpiecznego i rozwijającego kontaktu z własnymi dziećmi. Możemy dać im swobodę poruszania się własnymi ścieżkami, albo też pokazać najlepsze przejście przez zaśnieżone fragmenty trasy.
Podczas letnich wędrówek możemy zatrzymać się w lesie w poszukiwaniu jagód. Możemy też zgubić się, aby doświadczyć z dziećmi przyjemności odnalezienia właściwej drogi. Opanujmy wtedy pokusę ciągłego lokalizowania naszej pozycji na smartfonie albo sprawdzania prognozy pogody. Wycieczki, które bardziej zapadną dzieciom w pamięć będą mogły odbyć się bez wsparcia nowych technologii.
Prozaiczna i przyjemna czynność wspólnego wędrowania obfituje w taką ilość doznań i doświadczeń, które są wielokrotnie bardziej warte naszej uwagi. Prowadzenie wycieczki, czy też podążanie za innymi, może dać nam też okazję do rozglądania się na otaczające nas widoki, rośliny i zwierzęta, zjawiska pogodowe i odgłosy przyrody.
Wielozmysłowe doświadczanie bodźców natury
Można powiedzieć, że doświadczanie tego wszystkiego nie jest dzisiaj zbyt oczywiste. Wiele dzieci rzadko, albo nawet nigdy nie było na całodniowej wycieczce w lesie, albo w górach. Zastanówmy się tylko, jak dużo w ten sposób tracimy z dostępnych dla nas okazji do wielozmysłowego doświadczania zupełnie wyjątkowych bodźców płynących z otaczającego nas świata. Miałem okazję rozmawiać kiedyś ze studentami na temat Wielkopolskiego Parku Narodowego, który leży w bezpośredniej bliskości Poznania.
W kilkudziesięcioosobowej grupie młodych ludzi studiujących w Poznaniu nie było nikogo, kto byłby kiedykolwiek w tym Parku. Co więcej, studenci zbierali informacje od zagranicznych turystów przebywających latem w mieście, na temat odwiedzonych przez nich atrakcji turystycznych. Również i w tym wypadku, w badanej grupie turystów nie znalazł się nikt, kto odwiedziłby Wielkopolski Park Narodowy.
Można oczywiście powiedzieć, że nie jest to najbardziej atrakcyjnych z polskich parków narodowych i zapewne trudno sobie wyobrazić to miejsce jako cel przyjazdu do Polski. Wydaje się również jednak, że nie wiedząc nawet jak tam jest, coś tracimy z wiedzy o naszym kraju. Tracimy także wtedy, gdy nie zwiedzamy, nie podróżujemy i nie spacerujemy z własnymi dziećmi. Pozostaje zatem pytanie nie tylko o to, kto pójdzie pierwszy, ale raczej - dokąd ruszamy na najbliższą wycieczkę?
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.