Edukacja w drodze
Agata Gramacka podróżniczka Długa rodzinna podróż z dziećmi w wieku szkolnych to nie tylko przedsięwzięcie logistyczne i organizacyjne. Pierwsze pytanie, jakie się pojawia w kontekście takiego…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Długa rodzinna podróż z dziećmi w wieku szkolnych to nie tylko przedsięwzięcie logistyczne i organizacyjne. Pierwsze pytanie, jakie się pojawia w kontekście takiego wyjazdu, to: „a co ze szkołą?".
Nasza półroczna podróż dookoła świata w całości trwała w roku szkolnym, a tak długi czas nieobecności w szkole wymaga formalnego podejścia. Uprzedzając ewentualne komplikacje, tę sprawę zaczęliśmy załatwiać jako jedną z pierwszych w kontekście przygotowania do podróży. Nasze dzieci uczęszczają do szkoły podstawowej, a najmłodszy do przedszkolnej zerówki. Po konsultacjach z dyrektorstwem szkoły okazało się, że najlepszą dla na opcją będzie domowa edukacja. I tak zaczęła się nasza roczna przygoda z domową edukacją - ten sposób uczenia zakłada roczne okresy, po których zdawane są egzaminy „potwierdzające zapoznanie z podstawą programową".
Edukacja domowa jest świetną formą alternatywnej edukacji nie tylko dla podróżujących. Realizować obowiązek szkolny w ten sposób, może praktycznie każda rodzina - jedyny wymóg, to pozytywna opinia (zarówno dotycząca rodziców, jak i dziecka) z poradni pedagogiczno-psychologicznej. Nam „wywiady" w poradni zajęły dobrych kilka dni. Najpierw my, rodzice, potem każde dziecko z osobna. Na koniec, uzyskawszy opinię z poradni, podpisaliśmy porozumienie z naszą szkołą, informujące że obowiązek szkolny będziemy realizować poza nią. Do tego dołączyliśmy zobowiązanie deklarujące, że nasze dzieci podejdą do egzaminów na koniec roku szkolnego. Dotyczyło to tylko starszych (wówczas trzecioklasistki i piątoklasisty), bo zerówkowicz, kończąc swoją edukację przedszkolną nie musiał zdawać formalnego egzaminu, miał tylko dostać kolejną opinię z poradni pedagogiczno-psychologicznej o gotowości do podjęcia nauki szkolnej.
Choć rodzice decydujący się na edukację domową jako docelową formę edukacji swoich dzieci na ogół zapisują się do szkół, które specjalnie są do tego przygotowane, my całość naszego jednorocznego procesu przeszliśmy z naszą rejonową podstawówką. I zważywszy, że to był pierwszy taki przypadek dla naszej szkoły, bardzo chwalimy sobie naszą współpracę.
Kiedy formalności mieliśmy już za sobą, przyszedł czas, abyśmy my rodzice wcielili się w role nauczycieli. I choć jesteśmy pierwszymi i najlepszymi nauczycielami dla naszych dzieci, to jednak chwilę trwało zanim obydwie strony to zaakceptowały. Po początkowych starciach i wzajemnym uczeniu się cierpliwości, potem już tylko czerpaliśmy z nowego sposobu uczenia i odkrywania świata. Oczywiście, cała nasza podróż, to była jedna wielka szkoła świata. Stąd też (zapewne w przeciwieństwie do kreatywnych rodzin uczących dzieci domowo), zwykłe lekcje realizowaliśmy z podręcznika, bez większych przygotowań. I choć one były i tak ciekawe, zarówno dla rodziców, jak i dla dzieci, to największą fascynację przeżywaliśmy tematami, które wybitnie zainteresowały naszych „uczniów", albo które „zgrywały" nam się z poznawanym w podróży miejscem lub doświadczeniem. Na przykład, godziny spędzaliśmy na obserwacji nocnego nieba z perspektywy półkuli południowej i poszukiwaniach Krzyża Południa. Goniliśmy słońce w zenicie, poruszając się od zwrotnika do równika. Zgłębialiśmy historię Chin, powstania muru chińskiego czy terakotowej armii. Uczyliśmy się rozpoznawać zwierzęta żyjące w Andach, poznając różnice pomiędzy lamą, alpaką, wikunią czy gwanako. Na własnej skórze przekonaliśmy się, na czym polegają ruchy płyt tektonicznych ziemi.
Do najważniejszych plusów takiej edukacji, które - liczę na to - będą rezonować w naszych dzieciach także po powrocie do zwykłej szkoły, zaliczyłabym to, że uczyły się tylko i wyłącznie dla siebie, zaspokajając ciekawość świata, poszerzając horyzonty i rozwijając zainteresowania; nie uczyły się ze względu na oceny czy porównania z grupą - to było najcudowniejsze, gdy same „uwolniły się" od ocen i wyzwoliły w sobie zupełnie inne motywatory poszerzania wiedzy (powrotu do oceniania najbardziej się obawiam). „Podstawa programowa" jest ciekawa i warto się z nią zapoznać, ale tylko (i aż) po to, aby móc zachwycić się tematem, który warto zgłębiać samodzielnie, wykorzystując wszelkie sposoby poszerzania swoich horyzontów.
Po roku nauczania domowego w podróży, wracamy do normalnego trybu edukacji z zupełnie innym nastawieniem. Wiemy, że decydując się na posłanie dzieci do samorządowej szkoły, pewnych rzeczy nie przeskoczymy, ale jest też wiele spraw, którym można próbować nadać nowy bieg. Angażujemy się więc w życie i organizację szkoły, udzielając się w radzie rodziców i radzie szkoły. Rozmawiamy z dziećmi o szkole, nie zadając nigdy pytania „jak było?", ale prowadząc naprawdę długie rozmowy o wydarzeniach, nowościach, które poznali, koleżankach i kolegach, przygodach w trakcie zajęć i przerw. Chcemy być też blisko nauczycieli, żeby inspirować siebie nawzajem i wspólnie zarażać dzieci ciekawością świata.
Niezależnie od modelu edukacji jaki się wybiera, nie warto sprzedawać dzieciom idei szkoły jako zła koniecznego - w końcu dla nich to centrum ich życia. Warto więc zwracać ich uwagę przede wszystkim na to, co w szkole jest fascynującego, np.: codzienne spotkania z przyjaciółmi, ciekawie opracowane podręczniki i odkrywanie nowości, poznawanie świata.
A sami po prostu zmieniajmy, co wymaga zmiany, angażujmy się, organizujmy, działajmy. I zarażajmy dzieci ciekawością świata. Niech ich każdy szkolny dzień będzie dla nich odkryciem czegoś nowego!
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.