Domowa cyfryzacja przyspiesza
Witold Tkaczyk Sprzęt elektroniczny wszelkiego rodzaju stał się w naszych domach „zwyczajnym meblem”. Korzystanie z niego to codzienność. A zaczęło się całkiem niewinnie, od pralek, lodówek,…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Sprzęt elektroniczny wszelkiego rodzaju stał się w naszych domach „zwyczajnym meblem". Korzystanie z niego to codzienność. A zaczęło się całkiem niewinnie, od pralek, lodówek, odkurzaczy, robotów kuchennych, tranzystorów, magnetofonów i telewizorów… Obecnie bez komputerów i telefonów komórkowych trudno wyobrazić sobie nasze życie.
Prawie wszyscy to mamy
Z jednej strony digitalizacja oznacza cywilizacyjny postęp. Nowe narzędzia pracy, rozrywki i komunikacji stanowią znak czasów. Z drugiej strony skazuje nas, często omalże pod przymusem, na przekształcanie się społeczeństwo coraz bardziej cyfrowe. Co za tym idzie, zmusza do konfrontacji z całym bagażem dobrych i złych skutków tego procesu.
Nowe technologie zagościły bowiem na dobre nie tylko w gospodarce, ale i w domach. Niewiele polskich rodzin nie posiada dziś komputera, a jeszcze mniej nie ma telefonu komórkowego. Jak wynika z danych GUS, w 2019 roku 83,1 proc. gospodarstw domowych posiadało w domu przynajmniej jeden komputer. Dostęp do Internetu miało wówczas 86,7 proc. Czas pandemii zapewne te wysokie wskaźniki jeszcze podniósł.
Kosztowne przyspieszenie
W związku z koniecznością podjęcia pracy i nauki w trybie zdalnym zarówno pracownicy, jak uczniowie zmuszeni zostali do szybkiego zakupu sprzętu komputerowego, drukarek, dysków pamięci i innych akcesoriów. Tylko niewielka część mogła skorzystać z jakiejś formy dofinansowania tych wydatków. Byli to, co zrozumiałe, m.in. nauczyciele, ale już nie uczniowie. Niewielki ich odsetek zyskał też szansę skorzystania ze sprzętu wypożyczonego ze szkoły lub z innych źródeł.
Naraziło to wiele rodzin na niemałe wydatki, gdyż przyzwoitej jakości laptop kosztuje co najmniej 2 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć kilkadziesiąt złotych miesięcznie za dostęp do sieci. No, tak – powie ktoś – ale to inwestycja, opłacalna, nawet jeśli przyspieszona.
Co by nie powiedzieć okres pandemii był (jest?) dla producentów sprzętu elektronicznego i dostawców usług internetowych czasem – zgrabnie ujmując, by nikogo nie urazić – „nieutraconym". Zresztą nie tylko dla tej branży.
Ile płacimy za postęp?
Cały proces cyfryzacji, technologicznego postępu, na pewno upraszcza, ułatwia i przyspiesza wiele spraw. Wystarczy nauczyć się obsługi sprzętu i programów, postępować zgodnie z instrukcjami. Czy jednak wszystko jest takie proste, bezpieczne i dobre? Jak jest rzeczywista cena, którą płacimy za postęp?
Na pewno trzeba wziąć pod uwagę koszty, jakimi są wyzbywanie się prywatności albo ograniczenie czasu spędzanego z bliskimi na rzecz czasu w sieci. A może w tę ,,sieć" daliśmy się już definitywnie złapać?
W powieści George'a Orwella ,,Rok 1984", wydanej ponad 70 lat temu, obywatele są stale obserwowani przez Wielkiego Brata (ang. Big Brother), najwyższego przywódcę partyjnego totalitarnego państwa. Za pośrednictwem wielkich ekranów, będących jednocześnie kamerami, rządzący inwigilują ludzi i sprawują nad nimi kontrolę.
Ta futurystyczna wizja materializuje się współcześnie na naszych oczach. Wystarczy spojrzeć na Chiny. Przywódcy tego kraju wielkiego postępu technologicznego (i biotechnologicznego) są niewątpliwie ludźmi oczytanymi i wzięli sobie do serca tę klasyczną literaturę. Czy tylko oni?
Świat w klatce
Digitalizacja cały czas przyspiesza i nie widać jej końca. W powieściach z gatunku science-fiction postęp technologiczny oznaczał niegdyś upowszechnienie wiedzy, poszerzenie horyzontów, realizację marzeń o podróżach i eksploracji kosmosu. Jawił się bodźcem i środkiem do naturalnej dla człowieka aktywności związanej z odkrywaniem nowych sfer i światów oraz przemieszczaniem się w czasie i przestrzeni.
Obawiam się, że bieżąca rzeczywistość okazuje się mniej kolorowa. Nietrudno zaobserwować, że cyfryzacja, ta na poziomie domowym, czyli najbardziej powszechna, coraz częściej oznacza samotne siedzenie przed ekranem, zdalne kontakty bez ruszania się z miejsca, bezosobowe relacje (lub ich brak) na odległość, kształtowane przez maszynę albo nawet z nią samą, zakupy w internetowych sklepach (czy przetrwają te tradycyjne?).
Życie codzienne stopniowo transformuje się, migrując ze świata realnego do wirtualnego. Zapach, dotyk, smak, uścisk, ciepło drugiej osoby, fizyczną obecność i bliskość – to wszystko próbuje się cyfrowo podrobić. Czyżby już wkrótce miało się udać?
Nie sposób uciec przed dalszymi pytaniami. Czy zatomizowane społeczeństwo, złożone ze skupionych na sobie egoistycznych jednostek, które kontaktują się na odległość i którym wirtualna rzeczywistość zaspokaja potrzeby emocjonalne, będzie zainteresowane budowaniem i pogłębianiem bliskich, bezpośrednich relacji z drugim człowiekiem, zakładaniem rodzin, posiadaniem potomstwa? Czy będzie jeszcze marzyć, odkrywać otaczający nas kosmos?
Nie twierdzę, że proces cyfryzacji nie ma niewątpliwych zalet. Ale świat gna do przodu w postępie geometrycznym, więc tym bardziej należy się takim zjawiskom przyglądać i obserwować czy nasze człowieczeństwo zdoła za nimi nadążyć.
Domowa cyfryzacja niewątpliwie przyspiesza, ale dokąd zmierza?
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.