Czy chcemy iść drogą, z której wycofują się Brytyjczycy?
Na polskieforumrodzicow.pl znajdziesz wsparcie i porady od innych rodziców z Polski i z zagranicy. Dyskutujemy na tematy związane z wychowaniem dzieci, ciążą, porodem i wieloma innymi kwestiami rodzinnymi.
Wielka Brytania przez lata prowadziła jedną z najbardziej liberalnych polityk edukacji seksualnej w Europie - teraz jednak coraz głośniej mówi się tam o potrzebie zmiany kursu. Czy Polska powinna wyciągnąć z tego wnioski?
Radykalne treści w brytyjskich szkołach
Szkoły w Wielkiej Brytanii od lat realizują bardzo liberalną edukację seksualną dla dzieci. Jeszcze rok temu pojawiały się kolejne plany zmian w programach nauczania, mające na celu silniejsze eksponowanie zagadnień z zakresu gender i transpłciowości. Materiały edukacyjne przygotowywane m.in. przez zewnętrzne organizacje postulowały wprowadzenie szeregu zmian w funkcjonowaniu szkół - na przykład możliwości korzystania z męskiej lub damskiej szatni czy toalety według własnego wyboru, niezależnie od płci biologicznej. W ostatnim czasie jednak coraz wyraźniej słyszalne stają się głosy sprzeciwu.
Jak donosi portal christian.org.uk, najnowsze wytyczne Departamentu Edukacji (DfE) wprowadzają ograniczenia w prezentowaniu tzw. treści równościowych. Nauczycielom zaleca się stosowanie pewnej równowagi i przedstawianie także opinii przeciwnych - zarówno w kwestiach politycznych, jak i religijnych oraz związanych z moralnością. Warto przy tym zauważyć, że zgodnie z wyrokami brytyjskich sądów, poglądy na temat rodziny można zakwalifikować do wszystkich trzech tych kategorii, w tym również jako poglądy polityczne.
Koniec z „transgenderowym Kopciuszkiem" w klasie
Nowe wytyczne oznaczają w praktyce konkretne zmiany w codziennej pracy nauczycieli. Zaleca się im unikanie stosowania na lekcjach materiałów w rodzaju bajki o „transgenderowym Kopciuszku" Jamiem. Nie powinni też sugerować dzieciom, że ich zachowania niepasujące do danego stereotypu płciowego mogą być wynikiem niewłaściwej płci biologicznej. Dodatkowo zaleca się, aby szkoły zaprzestały współpracy z organizacjami promującymi podobne treści.
Prawdziwą burzę w brytyjskich mediach wywołało jednak stanowisko Minister ds. Kobiet i Równości - choć oceniane przez wiele środowisk jako wciąż dość ostrożne, nie spodobało się licznym organizacjom zajmującym się tzw. równością. Przede wszystkim minister zablokowała swoim rozporządzeniem możliwość zmiany płci przez osoby dorosłe bez konieczności konsultacji lekarskich. Postanowiła również, że organizacje promujące zagadnienia z zakresu „rzeczywistej płci" nie będą mogły prowadzić zajęć w szkołach.
Niepokojące dane: liczba dzieci proszących o zmianę płci wzrosła trzykrotnie
Za decyzją ministerialną przemawiają twarde dane. Jak podaje portal vaticannews.va:
„Minister Liz Truss przypomniała, że prowadzone w brytyjskich szkołach przez wolontariuszy transgender zajęcia, które wielu nauczycieli otwarcie określało mianem indoktrynacji, sprawiły jednak, że w ciągu minionych lat znacząco wzrosła liczba dzieci proszących o zmianę płci. W 2014 r. było to 697 przypadków, a trzy lata temu, skąd pochodzą ostatnie oficjalne dane, 2016. Stąd decyzja minister ds. równości o wyłączeniu z programu edukacji stowarzyszeń genderowych, które do tej pory swobodnie prowadziły w szkołach zajęcia."
Okazuje się, że polityka uświadamiania małych dzieci co do istnienia innej płci niż biologiczna oraz sugerowania im, że mogą mieć inną „płeć rzeczywistą", spowodowała u części z nich poważne zaburzenia równowagi psychicznej. Jeśli bowiem dziewczynka wolała nosić spodnie czy bawić się narzędziami, nauczyciele byli zobowiązani poinformować ją o istnieniu zaburzeń płci - co w praktyce wytrącało ją z tej równowagi, zamiast ją wspierać.
Nauczyciele i rodzice: zmiany spóźnione, ale potrzebne
Ostatnie działania wycofujące się z dotychczasowej polityki doceniają zarówno nauczyciele, jak i rodzice od dawna walczący o swoje prawa w tej sprawie. Również konserwatywne organizacje w Wielkiej Brytanii dostrzegają pozytywne skutki tych zmian, choć uważają je za mocno spóźnione i dalece niewystarczające. Kierunek zmian jest jednak wyraźny - i trudno go zignorować.
A co dzieje się w Polsce?
Tymczasem część polskich samorządów, często przy wyraźnym sprzeciwie rodziców, usiłuje wprowadzać do polskich szkół tzw. edukację równościową - funkcjonującą pod różnymi nazwami. Warto zapytać: czy chcemy iść drogą, z której nasi zachodni sąsiedzi właśnie zaczynają się wycofywać? Doświadczenia brytyjskie pokazują, że skutki podobnej polityki mogą być odczuwalne przez dzieci latami.
(AD)
Źródło: niezależna.pl, vaticannews.va, conservativewoman.co.uk, spectator.co.uk, christian.org.uk
Zdjęcie ilustracyjne / Pixabay.com


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.