Czy przedszkola publiczne czeka programowy chaos? Podstawa programowa wychowania przedszkolnego
Chaos i sprzeciw wobec nowej podstawy programowej w przedszkolach i klasach I–III szkoły podstawowej. Kliknij i przeczytaj wypowiedzi ekpertów.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Od września 2026 roku w przedszkolach i klasach I–III szkoły podstawowej ma zacząć obowiązywać nowa podstawa programowa. Barbara Nowacka podpisała rozporządzenie ministra edukacji narodowej w połowie marca. Resort edukacji przedstawia zmianę jako element "Reformy26. Kompas Jutra", która ma wspierać rozwój dzieci, ich sprawczość oraz uczenie się przez doświadczenie. Czy jednak nowa podstawa programowa wychowania przedszkolnego rzeczywiście odpowiada na potrzeby dzieci, rodziców i nauczycieli?
W rozmowie z Polskim Forum Rodziców Dorota Dziamska, koordynator grupy ekspertów przygotowującej podstawę programową z 2017 roku dla przedszkoli i edukacji wczesnoszkolnej, ocenia projekt bardzo krytycznie. Jej zdaniem sprawa nie dotyczy jedynie języka dokumentu czy drobnych zmian i korekt, ale podnosi, że resort edukacji nie ma właściwej delegacji, by wprowadzać tak daleko idącą zmianę w proponowanym kształcie.
— Podpisując obecne rozporządzenie o podstawach programowych, pani minister robi to na zasadzie takiej wolnej amerykanki, bo ona podpisała dokument, który nie jest zgodny z definicją zawartą w ustawie. Czyli my mamy sprzeczność prawną — mówi Dorota Dziamska w rozmowie z Polskim Forum Rodziców.
Nowa podstawa programowa. Przedszkole ma wspierać dziecko czy realizować odgórne doświadczenia?
Dorota Dziamska wskazuje, że obecna podstawa programowa, funkcjonująca do września 2026 roku, jasno określa cel wychowania przedszkolnego. Przedszkole ma wspierać całościowy rozwój dziecka i przygotować je do podjęcia nauki w szkole. W jej ocenie to sformułowanie jest konkretne, zrozumiałe dla rodziców i przydatne dla nauczycieli.
Przedszkole jest od tego, żeby wspierać całościowy rozwój dziecka. I żeby dziecko poznało siebie i swoje możliwości na drodze do chodzenia do dobra, prawdy i piękna. I kończąc ten etap, bo tam jest w tym celu to napisane, dziecko osiąga dojrzałość do podjęcia nauki w szkole. I jeżeli taki cel przeczytają rodzice i nauczyciele - mówi Dorota Dziamska.
Nowa podstawa programowa, znowelizowana przez Barbarę Nowacką, jak podkreśla ekspertka, ten cel rozmywa. Zamiast jasnego wskazania, czym jest wychowanie przedszkolne i czemu służy przedszkole, pojawiają się pojęcia ogólne, wieloznaczne i trudne do zastosowania w praktyce.
— Przecież jak się czyta tę podstawę, którą napisali obecni eksperci, to tam nawet nie ma konkretnego celu ogólnego wychowania przedszkolnego. To jest przerażające — zaznacza Dziamska.
Sporo wątpliwości budzi wpisanie do dokumentu tzw. doświadczeń edukacyjnych. Zdaniem Dziamskiej to nie ministerstwo powinno decydować, jakie narzędzia i metody pracy wybiera nauczyciel, a co za tym idzie, jakie doświadczenia mają być organizowane dzieciom w przedszkolu. Takie decyzje należą do pedagoga, który zna grupę, obserwuje dzieci, diagnozuje ich potrzeby i dobiera metody pracy.
— To jest jak gdyby narzucenie konkretnych doświadczeń edukacyjnych. Zresztą takich kiepskich, bo nie czarujmy się, to są takie rzeczy, które w przedszkolach dzieją się już od wielu, wielu lat — mówi ekspertka.
Jeżeli podstawa programowa zaczyna wskazywać doświadczenia edukacyjne, przedszkole może zostać sprowadzone do realizacji odgórnych tabel i wymogów. W praktyce oznaczałoby to ograniczenie autonomii nauczyciela.
— To nauczyciel powinien tworzyć, kreować te doświadczenia edukacyjne, przyporządkowując je do możliwości dzieci. A nie, że odgórnie nam ktoś narzuca jakieś tam doświadczenie edukacyjne — podkreśla rozmówczyni Polskiego Forum Rodziców.
Podstawa programowa wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego. Sprawa definicji i prawa
Dorota Dziamska podkreśla, że podstawa programowa ma swoją definicję w ustawie. Jej zdaniem nowy dokument nie odpowiada tej definicji, ponieważ wprowadza elementy, które powinny znaleźć się raczej w programach nauczania, a nie w samej podstawie.
Ekspertka zwraca uwagę, że program nauczania tworzy nauczyciel albo autor programu. To tam powinny pojawiać się metody pracy, konkretne rozwiązania i sposób realizacji treści. Podstawa programowa powinna natomiast wyznaczać cele i oczekiwane osiągnięcia dziecka.
— Podstawa programowa to nie jest dokument, z którym pracuje nauczyciel. Podstawa programowa służy do napisania programów nauczania — wyjaśnia Dziamska.
Programowy język reformy. Kompetencje, postawy i przedszkole
Jednym z głównych zarzutów Doroty Dziamskiej jest język nowej podstawy. Ekspertka zwraca uwagę na używanie pojęć, które w jej ocenie nie pasują do wieku dziecka przedszkolnego. Chodzi między innymi o „kompetencje" i „postawy".
Jak podkreśla, dziecko w przedszkolu może uczyć się zachowań, naśladować dorosłych, poznawać wartości i reagować na sytuacje społeczne. Nie oznacza to jednak, że osiąga postawy w pełnym znaczeniu tego słowa.
— Postawa to jest zinterioryzowana wartość, czyli przyjęta przeze mnie jako własna. Do tego pewne wzory zachowania związane z tą wartością i wola stosowania tego zachowania i tej wartości w działaniu — tłumaczy.
Dlatego — jak zaznacza — mówienie o kształtowaniu postaw u dzieci przedszkolnych może być pojęciowo mylące.
— Dzieci w przedszkolu absolutnie nie mają żadnych postaw. My oczywiście w przedszkolu rozwijamy pewne zachowania związane z postawą patriotyczną, ale tę postawę dziecko osiąga dopiero w okresie dojrzewania — mówi Dziamska.
Podobnie jest z kompetencjami. Dziamska wskazuje, że "kompetencja" obejmuje wiedzę, umiejętności i postawy. Skoro postawy kształtują się później, nie można mówić, że dziecko kończące przedszkole osiąga pełne kompetencje w takim znaczeniu, jakie stosuje się w dokumentach edukacyjnych.
— No dziecko nie jest kompetentne przecież, prawda? Ono po prostu ma pewne umiejętności, pewną wiedzę, pewne zachowania. Nawet nawyki na przykład ruchowe ma, jak pisać na przykład. Ale to jeszcze nie są kompetencje — zaznacza ekspertka.
Zdaniem Doroty Dziamskiej taki programowy język nie pomaga nauczycielom. Przeciwnie, może prowadzić do chaosu pojęciowego i utrudniać przygotowanie dobrego programu pracy.
— Bałagan pojęciowy prowadzi tylko i wyłącznie do bałaganu pojęciowego przede wszystkim w głowach młodych nauczycieli — ostrzega.
Co z rolą rodziców po zmianie?
Dorota Dziamska przypomina, że przedszkole ma pomagać rodzicom w kształceniu dziecka, a nie zastępować rodzinę. W obowiązującej podstawie ważne miejsce miała współpraca z rodzicami oraz środowiskami uznanymi przez rodziców za źródło istotnych wartości.
Ekspertka zwraca uwagę, że w nowym dokumencie zniknęło pojęcie tożsamości dziecka. Zastąpiono je ogólnym sformułowaniem o wszechstronnym rozwoju. Jej zdaniem to nie jest drobna zmiana redakcyjna, ale odejście od myślenia o dziecku jako osobie rozwijającej się w konkretnej rodzinie, kulturze i systemie wartości.
— Oni sobie nasze zadanie przepisali do swojej podstawy, zubożywszy to zadanie, i uważają, że wszystko jest okej. No nie jest okej, bo gdzie jest ta tożsamość? — pyta Dorota Dziamska.
W praktyce dotyczy to zarówno przedszkoli, jak i oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych. Jeżeli podstawa programowa wychowania przedszkolnego dla przedszkoli nie wskazuje wyraźnie roli rodziców, jak to miało miejsce dotychczas rodzice mogą mieć mniej narzędzi do egzekwowania realnej współpracy z placówką.
Co się zmienia w szkołach podstawowych?
W rozmowie pojawia się także krytyka zmian dotyczących edukacji wczesnoszkolnej. Dorota Dziamska podkreśla, że dziecko w klasach I–III nadal potrzebuje uporządkowanego prowadzenia, jasnych celów i nauczyciela, który rozumie proces wychowania i uczenia.
Jej zdaniem nowa podstawa programowa kształcenia ogólnego jest podporządkowana "profilowi absolwenta", a nie jasno opisanym etapom rozwoju dziecka. Ekspertka uważa, że nieformalny dokument opracowany przez Instytut Badań Edukacyjnych, który nie ma żadnego umocowania prawnego, nie powinien być fundamentem podstawy, jeżeli nie wynika z hierarchii aktów prawnych, ustawy i konstytucji.
— Ja naprawdę wolałabym, żeby źródłem do podstawy programowej była ustawa, konstytucja, tak jak my się tym zajmowaliśmy — podkreśla.
Czy polska edukacja potrzebuje zmiany?
Dorota Dziamska wskazuje, że postęp w edukacji nie polega wyłącznie na zmianie. Potrzebna jest także ciągłość. Jeżeli każda reforma wywraca poprzedni porządek, szkoła i przedszkole nie mogą spokojnie rozwijać metod pracy.
— Postęp jest możliwy tylko z uwagi na dwa mechanizmy: ciągłości i zmiany, a nie tylko zmiany — mówi ekspertka.
Przypomina, że reforma z 1999 roku miała na celu demokratyzację, humanizację i zwiększenie autonomii nauczyciela. Jej zdaniem obecne propozycje cofają ten proces, ponieważ centralizują decyzje i przenoszą szczegółowe rozwiązania do podstawy programowej.
— Pani minister cofa te procesy demokratyzacji, humanizacji. Następuje właściwie centralizacja, bo pani minister narzuca już teraz narzędzia, doświadczenia edukacyjne i tak dalej — ocenia Dziamska.
To ważne nie tylko dla przedszkoli. Podstawa programowa kształcenia ogólnego dla szkół i zasady kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół powinny tworzyć logiczny system. Jeżeli już na etapie wychowania przedszkolnego pojawia się niejasny język i odgórne sterowanie doświadczeniami edukacyjnymi, problem może przełożyć się na kolejne etapy nauki.
Centralizacja, która upokarza nauczycieli
Ministerstwo Edukacji Narodowej deklaruje, że zmiany mają służyć dzieciom i nowoczesnej edukacji. Dorota Dziamska odpowiada jednak, że przedszkole nie potrzebuje centralnego narzucania tego, co nauczyciel ma robić z grupą.
Jej zdaniem autonomia nauczyciela polega na tym, że pedagog diagnozuje dzieci, dobiera metody i planuje działania dopasowane do potrzeb uczniów. Jeżeli podstawa wskazuje szczegółowe doświadczenia, nauczyciel traci część swojej odpowiedzialności zawodowej.
— To jest upokarzające dla nauczycieli. Bo to nauczyciel diagnozuje dzieci i na podstawie diagnozy wie, jakie doświadczenia edukacyjne w danym zagadnieniu trzeba zaproponować — mówi.
Ekspertka przywołuje również przykład planowanych wymogów, takich jak głoskowanie. Jej zdaniem oczekiwanie, że każde dziecko kończące przedszkole będzie prawidłowo głoskować wyrazy, może przekraczać możliwości części dzieci. Taki zapis może prowadzić do nadmiernego uszkolnienia przedszkola, zamiast wspierać naturalny rozwój dziecka.
Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego i edukacja włączająca
W rozmowie pojawia się również temat edukacji włączającej. Dorota Dziamska podkreśla, że nie chodzi o negowanie pomocy dzieciom z trudnościami. Zwraca jednak uwagę, że w praktyce nauczyciele mierzą się z coraz trudniejszymi sytuacjami, a w jednej grupie lub klasie może znaleźć się kilkoro dzieci wymagających bardzo różnego wsparcia.
Ekspertka wskazuje, że nie można budować systemu na hasłach, jeżeli szkoła lub przedszkole nie ma odpowiednich możliwości, kadr i warunków do skutecznej pracy.
Jej zdaniem usunięcie z podstawy zadania, które pozwalało przedszkolu reagować na zjawiska ważne dla bezpieczeństwa i harmonijnego rozwoju dziecka za zgodą rodziców, jest szczególnie niepokojące. To zadanie mogło pomagać w sytuacjach trudnych, także rodzinnych, wychowawczych i emocjonalnych.
Czy rodzice powinni znać podstawę programową wychowania przedszkolnego?
Dorota Dziamska zachęca rodziców do zainteresowania się dokumentami, które będą obowiązywać w przedszkolach i szkołach. Jej zdaniem rodzice powinni znać podstawę programową wychowania przedszkolnego, pytać dyrektorów o sposób jej realizacji i wspierać nauczycieli w obronie autonomii zawodowej.
W rozmowie pada sugestia, że rady rodziców mogą formułować pisemne stanowiska i kierować je do dyrektorów oraz kuratoriów. Nie chodzi o konflikt z nauczycielami, ale o wspólne działanie rodziców i pedagogów.
— Rodzice mogą być wsparciem dla dyrektora przedszkola. Oczywiście, że tak. Bardzo dużym — podkreśla ekspertka.
Dziamska mówi również o obywatelskim nieposłuszeństwie, choć doprecyzowuje, że jego narzędziem powinna być logika, pytania, dokumenty i troska o dzieci.
— Czas na bunt wszelki. Mały, duży. W swoim przedszkolu, w szkole muszą rodzice rozmawiać z nauczycielami i tyle — mówi w rozmowie z Polskim Forum Rodziców.
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.