Edukacja zdrowotna czy seksualizacja dzieci?
Edukacja zdrowotna zastąpi wychowanie do życia w rodzinie i zadebiutuje w polskich szkołach 1 września 2025 r. Sprawdź, jak ma wyglądać podstawa programowa nowego przedmiotu i jakie będą jego cele według MEN, a jak oceniają go eksperci.
Edukacja zdrowotna zastąpi wychowanie do życia w rodzinie i zadebiutuje w polskich szkołach 1 września 2025 r. Sprawdź, jak wygląda projekt podstawy programowej nowego przedmiotu i jakie są jego cele według MEN, a jak oceniają go eksperci.
1 marca 2025 roku odbył się wykład Zdzisławy Piaseckiej, nauczycielki i działaczki ruchu „Ratujmy Dzieci", który wywołał burzliwą dyskusję na temat wprowadzanych zmian w edukacji. Spotkanie, zorganizowane przez Polskie Forum Rodziców, Stowarzyszenie Nauczyciele Dla Wolności, inicjatywę "Mamy MOC dla pokolenia - Poznań", skupiło się na konsekwencjach reform forsowanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Patronatem objęło je Stowarzyszenie i redakcja Odpowiedzialny Poznań.
Zmiany w edukacji – szybkie tempo, duże kontrowersje
Pod przewodnictwem minister edukacji Barbary Nowackiej od grudnia 2023 roku w polskim systemie oświaty zachodzą dynamiczne zmiany. Jedną z pierwszych decyzji było zniesienie obowiązkowych prac domowych, co pomimo licznych protestów weszło w życie już w kwietniu 2024 roku. Przyniosło uczniom szkół podstawowych wiele negatywnych konsekwencji, o czym pisaliśmy TUTAJ [kliknij, aby przeczytać].
Kolejnym krokiem była redukcja podstawy programowej o 20% w 18 przedmiotach, w tym w języku polskim i historii, co spotkało się z silnym sprzeciwem społecznym. Wprowadzona zmiana motywowana była chęcią okrojenia materiału, by młodzież miała więcej czasu na zajęcia pozalekcyjne, odpoczynek, czy powtórzenie materiału. Kilka miesięcy później ogłoszono nowy przedmiot w szkole, co wzbudziło większe emocje. Edukacja zdrowotna ma zastąpić w szkole dotychczasowe "wychowanie do życia w rodzinie" (WDŻ).
Wychowanie do życia w rodzinie kontra nowy przedmiot - edukacja zdrowotna
WDŻ funkcjonuje w polskich szkołach od 1999 roku i – jak podkreślała Piasecka – jest unikalnym przedmiotem, który można było dobrowolnie wybrać, a jego program dostosowany był do wartości wyznawanych przez rodziców. Wykładowczyni zwróciła uwagę, że przedmiot ten dobrze przygotowywał młodzież do życia rodzinnego, a jego ostatnia ewaluacja w 2015 roku przyniosła pozytywne opinie uczniów i rodziców.
Nowa edukacja zdrowotna budzi jednak sporo kontrowersji. Zdaniem Piaseckiej, koncentruje się ona na fizyczności i przyjemności seksualnej, pomijając aspekty relacji międzyludzkich i wartości rodzinnych. To właśnie ten element wywołał falę protestów w całym kraju, które rozpoczęły się w grudniu 2024 roku w Warszawie i szybko objęły kolejne miasta, w tym Poznań, Kraków, Gdańsk, Wrocław i wiele innych.
O tym, co zawiera projekt podstawy programowej edukacji zdrowotnej, mającej być nauczanej w szkołach od 1 września 2025 r pisaliśmy w naszych artykułach TUTAJ [kliknij, aby przeczytać] i TUTAJ [klknij, aby przeczytać].
Duże obawy Zdzisławy Piaseckiej budzi szczególnie rozdział podstawy programowej edukacji zdrowotnej w klasach IV–VIII szkoły podstawowej, poświęcony „zdrowiu seksualnemu", który wprowadza edukację seksualną od 9. roku życia. Zwraca uwagę na nowy termin „normy medyczne", pod które wpisano również „zachowania autoseksualne" – jej zdaniem jest to próba normalizacji szkodliwych dla dzieci zachowań pod płaszczykiem treści związanych ze zdrowiem.

Protesty rodziców i nauczycieli
Ekspert przytoczyła przykłady krajów zachodnich, gdzie funkcjonuje obowiązkowa edukacja seksualna w skrajnie liberalnym wydaniu. W Wielkiej Brytanii już 5-letnie dzieci uczą się o masturbacji, a nastolatkowie – o różnych formach aktywności seksualnej. We Francji 8-9-latki zdobywają wiedzę o seksie analnym i oralnym, co spotkało się z ostrą reakcją rodziców.
Piasecka przestrzegła przed podobnym scenariuszem w Polsce, wskazując, że mimo początkowej dobrowolności przedmiotu, istnieje ryzyko, graniczące z pewnością, że stanie się on obowiązkowy. Wielu ekspertów uważa, że decyzja o nieobowiązkowości edukacji zdrowotnej, która ma zastąpić wychowanie do życia w rodzinie, wynika z kalendarza wyborczego. Obóz polityczny Barbary Nowackiej boi się negatywnych konsekwencji w nadchodzących wyborach prezydenckich dla ich kandydata – Rafała Trzaskowskiego.
Zwróciła także uwagę na kluczową rolę prof. Zbigniewa Izdebskiego, który przewodzi zespołowi przygotowującemu podstawę programową pod nowy przedmiot – edukacja zdrowotna.
Prof. Zbigniew Izdebski – ekspert czy kontrowersyjna postać?
Jednym z kluczowych doradców Ministerstwa Edukacji w zakresie edukacji zdrowotnej jest prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog i pedagog. Jego zwolennicy podkreślają, że jest autorytetem w dziedzinie edukacji seksualnej i wieloletnim badaczem zachowań seksualnych Polaków. Współpracował z WHO oraz organizacjami zajmującymi się zdrowiem publicznym, a jego badania służą jako podstawa do kształtowania polityki zdrowotnej.
Z drugiej strony krytycy wskazują na jego wcześniejsze publikacje i wypowiedzi, w których promował liberalne podejście do seksualności. Niektórzy zarzucają mu współpracę z osobami o kontrowersyjnej reputacji, takimi jak nieżyjący już Andrzej Samson, skazany za przestępstwa seksualne wobec dzieci. Wątpliwości budzą także jego powiązania z organizacjami międzynarodowymi, takimi jak Międzynarodowa Federacja Planowania Rodziny (Planned Parenthood), która w USA prowadzi kliniki aborcyjne.
Argumenty zwolenników wprowadzenia edukacji zdrowotnej w szkole
Ministerstwo Edukacji i zwolennicy reform podkreślają, że edukacja zdrowotna odpowiada na potrzeby współczesnej młodzieży, dostarczając rzetelnej wiedzy o zdrowiu fizycznym, psychicznym i seksualnym. Ich zdaniem przedmiot ten jest edukacją prozdrowotną, pozwalającą młodym ludziom podejmować świadome decyzje dotyczące ich zdrowia i relacji, ma uczyć o zdrowiu psychicznym i fizycznym.
"Edukacja zdrowotna to wieloetapowy, wielopłaszczyznowy i interdyscyplinarny proces prowadzący do budowania alfabetyzmu zdrowotnego (ang. health literacy), czyli wiedzy, umiejętności i kompetencji społecznych pozwalających na trafne rozpoznanie potrzeb zdrowotnych własnych i otoczenia oraz podejmowanie odpowiednich działań profilaktycznych czy naprawczych" - czytamy w uzasadnieniu, które MEN opublikował w rządowych portalach. Twierdzą więc, że chodzi o treści promujące troskę o zdrowie całej populacji i walkę z niezdrowym stylem życia.
W projektowanej podstawie programowej znajdziemy zapis: "Poszukiwanie, weryfikowanie i analizowanie informacji w zakresie własnego zdrowia i czynników na nie wpływających". Trudno jednak znaleźć w niej dane, dotyczące chociażby zagrożeń wynikających ze zbyt wczesnej inicjacji seksualnej. Argumentują jednocześnie, że brak edukacji w tym zakresie prowadzi do dezinformacji, a młodzież będzie czerpać wiedzę z niesprawdzonych źródeł, np. internetu.
Badania wskazują jednak, że edukacja seksualna prowadzona według zaproponowanych w rozporządzeniu ministra edukacji wytycznych, przynosi efekty odmienne od założonych, o czym pisaliśmy TUTAJ [kliknij, aby przeczytać].
Czy Polska podąży śladem Zachodu wprowadzając permisywną edukację seksualną już w 2025 r.?
Zdaniem Piaseckiej wprowadzane zmiany to nie tylko kwestia nowego przedmiotu, ale całkowita zmiana systemu wartości w polskiej edukacji. Obawia się, że ostatecznym celem reform jest stopniowe wprowadzanie kontrowersyjnych treści w duchu ideologii gender i pozbawienie rodziców wpływu na wychowanie dzieci.
Rodzice i nauczyciele alarmują, że reforma może prowadzić do demoralizacji młodzieży, podważania wartości rodzinnych oraz ograniczenia praw rodziców. Wobec tych zmian społeczeństwo nie zamierza pozostawać bierne – mobilizacja trwa, a protesty przybierają na sile.
Czy edukacja zdrowotna to faktyczna potrzeba współczesnej szkoły, czy raczej sposób na przemycenie kontrowersyjnych treści do programów nauczania? Debata na ten temat z pewnością jeszcze długo nie ucichnie.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.