Współpraca rodziny i szkoły to nie slogan - to fundament, od którego zależy, czy dziecko będzie mogło rozwijać się w pełni swojego potencjału.

Podstawą każdej udanej współpracy jest dobro wspólne i wspólny cel. W relacji rodzic–szkoła tym celem jest właściwy, harmonijny rozwój dziecka. Warto pamiętać, że za wychowanie dziecka odpowiada dom - a zatem rodzice. Szkoła i przedszkole pełnią wyłącznie rolę wspierającą. Warto zatem zastanowić się, na czym to wsparcie powinno polegać i jak powinna wyglądać współpraca, która naprawdę służy dziecku.

Agnieszka Isańska

Wzajemne zaufanie jako fundament relacji

Każda kooperacja powinna opierać się na wzajemnym zaufaniu - i to po obu stronach. Placówka powinna dostrzegać w rodzicu człowieka, który przede wszystkim pragnie dobra swojego dziecka i podejmuje działania wyłącznie z myślą o jego wychowaniu. Rodzic ma prawo czynić to zgodnie ze swoim światopoglądem, który zawsze należy szanować. Granicą jest jednak sytuacja, w której dobro dziecka jest zagrożone - wówczas placówka lub inna osoba powinna niezwłocznie alarmować o możliwym niebezpieczeństwie.

Zaufanie musi jednak działać w obie strony. Rodzic, oddając swoje dziecko pod opiekę nauczycielom przedszkola czy szkoły, powinien obdarzyć ich pełnym kredytem zaufania. W przeciwnym razie dziecko wyczuje - nawet mimowolnie - że mama i tata nie wierzą w kompetencje opiekunów. Jeśli dodatkowo stanie się świadkiem negatywnych komentarzy na temat nauczyciela, autorytet pedagoga legnie w gruzach, a codzienne starania wychowawcze staną się bezowocne. Trudno oczekiwać od ucznia szacunku i właściwej relacji z nauczycielem, gdy w domu słyszy coś zupełnie przeciwnego.

Kwalifikacje nauczycieli - więcej, niż się wydaje

Warunkiem zatrudnienia w placówce oświatowej jest posiadanie właściwych kwalifikacji zawodowych - nierzadko kilku kierunków studiów, licznych szkoleń i kursów podnoszących umiejętności. Możemy być zatem pewni, że osoba, której powierzamy nasze dziecko, jest do tego właściwie przygotowana. Szczególnie imponującym zapleczem szkoleniowym dysponują nauczycielki przedszkola - potocznie zwane „przedszkolankami" - które potrafią samodzielnie zapanować nad 25-osobową grupą maluchów i skutecznie uczyć je nowych umiejętności, z czym wielu rodziców przez lata nie może sobie poradzić.

Równie wymagające zadanie wykonują nauczycielki klas 1–3, które w zaledwie kilkanaście miesięcy przeprowadzają dzieci przez cały etap nauki czytania, pisania i liczenia - od rozpoznawania pojedynczych, abstrakcyjnych symboli aż po czytanie ze zrozumieniem. Z kolei nauczyciele przedmiotowi potrafią rozpalić w uczniach - zarówno młodszych, jak i starszych - autentyczną ciekawość i chęć zdobywania wiedzy. To właśnie oni najczęściej zostają w pamięci jako ci, dla których warto było się starać, którzy wzbudzali szacunek i potrafili zarazić pasją do swojego przedmiotu.

Specjaliści - niewidoczne wsparcie na co dzień

W każdej szkole funkcjonuje jeszcze jedna, niezwykle ważna grupa - nauczyciele-specjaliści. Należą do nich: psycholog, pedagog, logopeda, terapeuta pedagogiczny oraz doradca zawodowy. Ich zadania szczegółowo określa odrębne rozporządzenie ministra. Na co dzień są często niewidocznym, lecz nieocenionym wsparciem zarówno dla nauczycieli, jak i przede wszystkim dla uczniów.

To właśnie do specjalistów rodzic powinien zwracać się po wskazówki, gdy w wychowaniu coś nie układa się zgodnie z oczekiwaniami. Każdy niepokojący sygnał dotyczący zachowania dziecka w szkole wymaga wnikliwej rozmowy, która wyjaśni okoliczności i możliwe przyczyny problemu. Ważne jest, by informacja o potrzebie skonsultowania się ze specjalistą była przekazana przez specjalistę - kompetentnie i z wyczuciem.

Trudne rozmowy, które mogą zmienić życie dziecka

Niekiedy specjalista zwróci się do rodziców z prośbą o przeprowadzenie badań w poradni psychologiczno-pedagogicznej, by uzyskać dodatkowe wskazówki dotyczące pracy z uczniem. Może pojawić się również trudna sugestia związana z rozpoznaniem poważniejszych zaburzeń, utrudniających normalne funkcjonowanie dziecka w szkole. Nawet jeśli rodzic początkowo nie wierzy w tę diagnozę, warto podjąć kontakt z lekarzami i specjalistami - wczesna interwencja może przynieść nieocenione efekty.

Takie rozmowy są trudne dla wszystkich stron. Nauczyciel musi nazwać problem, rodzic musi go usłyszeć - często przeżywając szok, niedowierzanie, złość, a nawet bunt. To naturalne reakcje ludzi, którzy chcą dla swojego dziecka jak najlepiej.

W ostateczności, kiedy zaufają, wracają po jakimś czasie i dziękują za przekazaną sugestię, za możliwość zmiany szkoły, za rozpoczęte leczenie i nadzieję na normalne życie w zdrowiu.

Gra do jednej bramki - wspólny cel ponad podziałami

Relacja rodzic–placówka powinna układać się jak współpraca w dobrze zarządzanej firmie. Aby tak się stało, obie strony powinny przestrzegać kilku kluczowych zasad:

  • współpracować w oparciu o wzajemne zaufanie,
  • dotrzymywać ustalonych terminów i zobowiązań,
  • szanować się nawzajem,
  • nie podważać posiadanych kwalifikacji drugiej strony,
  • wspólnie budować autorytety - zarówno rodzica, jak i nauczyciela.

Tylko wtedy, jak podczas meczu, można naprawdę grać do jednej bramki. Dzieci będą wówczas wiedziały i czuły, że są ważne dla wszystkich - od dyrektora, przez nauczycieli i specjalistów, po każdą osobę z obsługi szkoły. A to jest właśnie najlepszy fundament ich rozwoju.

Zdjęcie ilustracyjne / Pixabay.com

Baner790x105 Zakonczenie artykułu WERSJA 4