Jak wyglądają lekcje edukacji seksualnej w europejskich szkołach? Nowy przedmiot od września w Polsce
Rodzicu, jeśli nakładanie prezerwatywy na model z plastiku podczas szkolnej lekcji wydaje ci się szokujące i nie na miejscu, przygotuj się na znacznie więcej. Choć trudno w to uwierzyć, w europejskich szkołach prezentowane są uczniom filmy pornograficzne jako instruktaż współżycia seksualnego.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Rodzicu, jeśli nakładanie prezerwatywy na model z plastiku podczas szkolnej lekcji wydaje ci się szokujące i nie na miejscu, przygotuj się na znacznie więcej. Choć trudno w to uwierzyć, w europejskich szkołach prezentowane są uczniom filmy pornograficzne jako instruktaż współżycia seksualnego. Nowy przedmiot: edukacja zdrowotna, zawierająca edukację seksualną, przedstawioną w szkodliwy dla uczniów sposób, od września wkracza do polskiej szkoły – zdecydowało Ministerstwo Edukacji Narodowej. Na razie nie będzie to przedmiot obowiązkowy, tak jak w innych krajach Europy, m.in we Francji czy Niemczech.

Polska szkoła zmienia się na naszych oczach – pod rządami minister edukacji Barbary Nowackiej jedne przedmioty są usuwane lub ograniczane, tak jak religia, etyka czy wychowanie do życia w rodzinie, a w zamian pojawiają się nowe, na przykład edukacja zdrowotna czy obywatelska. Kierunek tych zmian jest nazywany przez rządzących proeuropejskim.
Od miesięcy edukacja zdrowotna była zapowiadania jako przedmiot obowiązkowy, jednak Barbara Nowacka zmieniła zdanie częściowo w wyniku fali protestów rodziców, która przetoczyła się przez Polskę, a częściowo w związku potrzebą spokoju społecznego przed wyborami prezydenckimi. Zapowiedziała, że pierwszy rok będzie „próbny", a co dalej, okaże się w kolejnym roku szkolnym. Nie ma jeszcze ani podręczników do edukacji zdrowotnej ani wykształconych w tym kierunku nauczycieli, więc to, jak będą wyglądały lekcje nowego przedmiotu, pozostaje niewiadomą.
Standardy WHO – m.in. z nich czerpie edukacja zdrowotna
Rozporządzenie, podpisane w marcu 2025 przez Barbarę Nowacką, określa podstawę programową edukacji zdrowotnej, której wytyczne dotyczące edukacji seksualnej pochodzą ze standardów Światowej Organizacji Zdrowia i Federalnego Centrum Edukacji Zdrowotnej w Kolonii. Te instytucje mówią wprost, że „podstawowym celem edukacji seksualnej jest skupienie się na seksualności jako pozytywnym ludzkim potencjale i źródle satysfakcji i przyjemności". Edukacją w tym duchu zostaną objęci uczniowie w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych, począwszy od klasy IV.
Przypomnijmy, że edukacja seksualna obowiązkowo w szkołach nie została wprowadzona do polskiej szkoły wprost, jako osobny przedmiot. Jest jednym z wielu komponentów edukacji zdrowotnej, co usypia czujność wielu rodziców, ufających, że Ministerstwo Edukacji Narodowej robi to, co dla polskiego ucznia jest najlepsze.
Edukacja seksualna czy seksualizująca?
Wprowadzenie nowego przedmiotu zostało poprzedzone usunięciem starego – czyli wychowania do życia w rodzinie. Jak argumentowało MEN, powodem są pokrywające się treści obu przedmiotów. Tymczasem eksperci oświatowi wykazali, że edukacja zdrowotna nie wypełnia w żaden sposób luki, która pozostanie po WDŻ. Treści obu przedmiotów nie dość, że znacząco różnią się między sobą, to jeszcze w kluczowych punktach są sprzeczne. Wyraźnie pokazuje to, że za wymianą jednego przedmiotu na drugi idzie inny, przeciwny niż dotychczasowy przekaz do uczniów, związany z konkretnym stylem życia. Ze szkoły znika przedmiot przygotowujący do założenia rodziny, wypełniania ról małżeńskich, do macierzyństwa i ojcostwa. W jego miejsce wchodzi promocja swobodnego, niezwiązanego z małżeństwem życia seksualnego, również w wieku nastoletnim oraz zachęta do eksperymentowania z własną płciowością.
Co jeszcze znalazło się w podstawie programowej przedmiotu edukacja zdrowotna? Od września 2025 w polskiej szkole 13-latków będzie uczyć się m.in o tym, że jedyny warunek podjęcia współżycia to „świadoma zgoda". Program nie zawiera zachęty do wstrzemięźliwości czy opóźniania wieku inicjacji seksualnej, natomiast ukazuje seksualność jako jedno ze źródeł przyjemności w oderwaniu od miłości, małżeństwa i rodziny. Zamiast pokazania radości rodzicielstwa omawiane będą metody antykoncepcji i in vitro, a aborcja będzie przedstawiana jako zwykłe świadczenie medyczne. Szkoła będzie uczyć o transpłciowości, operując pojęciami ideologii gender, sugerującymi istnienie więcej niż dwóch płci i możliwość jej dowolnej zmiany.
Domniemanie niewinności Nowackiej czy naiwność rodziców?
Wielu rodziców czytając te założenia czy rozmawiając o nowym przedmiocie przyjęło postawę „domniemania niewinności" wobec MEN. Łatwiej zakładać, że politycy chcą dobra obywateli, a w tym przypadku, że Barbarze Nowackiej chodzi o dobro i bezpieczeństwo dzieci i młodzieży, niż podejrzewać ją, że działa na rzecz pornolobby, co zresztą pani minister zarzucała rodzicom, którzy wyrażali sprzeciw wobec edukacji seksualnej w kształcie proponowanym przez ministerstwo. Gdy jednak zajrzymy do szkół na Zachodzie, które wydają nam się wzorem do naśladowania – możemy się bardzo zdziwić.
W Niemczech edukacja seksualna w szkołach pojawiła się w 1968 roku. Żeby zobrazować, jakie efekty przyniosło ponad 50-letnie nauczanie w duchu WHO, przypomnijmy o niemieckiej książce, adresowanej do dzieci, o której pisaliśmy na Polskim Forum Rodziców.

Jak szkoła w Niemczech przesunęła granice przyzwoitości
Chodzi o książkę „Odpowiedz mi! Nowe pytania. Dzieci znów pytają o intymne sprawy" autorstwa Kathariny von der Gathen i Anke Kuhl, wydaną przez Wydawnictwo „Dwie Siostry", która znalazła się na półkach w niemieckiej sieci drogerii Rossmann w całej Polsce. Publikacja, zawierająca ilustracje i pytania dotyczące anatomii, seksu i intymności, została umieszczona na wysokości wzroku małych dzieci, co wywołało falę oburzenia wśród rodziców. Gdy jej fragment i ilustracje opublikowaliśmy na Facebooku, została ona zablokowana przez administratorów jako treść niebezpieczna i wulgarna, niespełniająca standardów bezpieczeństwa niepełnoletnich użytkowników Facebooka.
O przesunięciu granic przyzwoitości między polskim a niemieckim odbiorcą może świadczyć stanowisko Rossmana w tej sprawie. Według firmy książka porusza „niezwykle istotną tematykę w sposób przemyślany, zgodny z obowiązującą wiedzą" i (...) nie zawiera treści obraźliwych czy wulgarnych, w przeciwnym razie nie zdecydowalibyśmy się na wprowadzenie jej do obrotu".
Coś, co nas jeszcze w Polsce szokuje – dla Niemców jest już normalnością. Jednak cena pozbawienia wstydu jest wysoka.
- Kiedy dzieci dorastają w moralnym chaosie, stają się chore. W Niemczech 30% dzieci i nastolatków cierpi na zaburzenia psychiczne i choroby fizyczne. Dzieci, które są seksualizowane od najmłodszych lat, stają się niezdolne do miłości, więzi i jakichkolwiek osiągnięć. Mają nosy tylko w smartfonach i nikt nie może ich ochronić przed pornografią – relacjonowała na warszawskiej manifestacji Tak dla Edukacji, Nie dla Deprawacji Gabriele Kuby, niemiecka pisarka zaangażowana w ochronę dzieci przed seksualizacją.
O tym jakie skutki w krajach zachodnich wywołało wprowadzenie do szkół permisywnej edukacji seksualnej pisaliśmy TUTAJ [kliknij, aby przeczytać].

Obowiązkowy, programowy atak na niewinność
Jak wygląda w praktyce realizacja programu WHO? Według Gabriele Kuby kompleksowa edukacja seksualna nie zna granic: dzieci w niemieckiej szkole uczy się nakładać prezerwatywy na plastikowe penisy, konfrontuje się je z zabawkami seksualnymi, muszą oglądać obsceniczne, pornograficzne filmy.
- W przedszkolu dzieci mają do dyspozycji przytulne kąciki, w których mogą rozbierać się do naga podczas zabaw w doktora i do masturbacji. Wszystkie rodzaje orientacji seksualnej i perwersji są im przedstawiane jako całkowicie normalne – relacjonuje Gabriele Kuby.
- Nadużycia seksualne wśród dzieci stają się coraz bardziej powszechne w przedszkolach – potwierdza austriacka działaczka Lenni Kasselstad. - Od czasu opublikowania dekretu szkolnego w sprawie edukacji seksualnej w 2015 r. mamy do czynienia z ideologizacją naszych dzieci w przedszkolach i szkołach. Nowe programy nauczania, wprowadzone w 2023 roku wymagają, aby tematy te były nauczane przekrojowo na wszystkich przedmiotach, począwszy od pierwszej klasy.
W praktyce w zadaniach matematycznych pojawiają się przykłady rodzin z dwoma tatusiami, a podczas nauki liter m – jak mama zastępuje m – jak masturbacja.
Z relacji Lenni Kasselstad wynika, że książki podobne do tej z Rossmana są czytane na głos, a dzieci naśladują to, co widzą i słyszą. W szkołach podstawowych nauczyciele są często wypraszani z klasy, mimo że prawo tego zabrania, aby uczniowie mogli „lepiej się otworzyć" podczas warsztatów. Muszą oni wykonywać łamiące poczucie wstydu ćwiczenia, takie jak zakładanie prezerwatyw na imitacje penisów i słuchanie o tym, czym jest seks analny lub oralny.
Według austriackiej działaczki w szkołach średnich jest jeszcze gorzej, ponieważ widoczne jest już żniwo edukacji w postaci coraz większej liczby młodzieży, próbujących zmienić płeć. - Problem zmiany płci u bardzo młodych osób bardzo szybko rozprzestrzenia się w Austrii. Jest on wspierany i promowany przez rząd. Od 14 roku życia dzieci mogą zacząć przechodzić tranzycję bez zgody rodziców, co oznacza, że za plecami rodziców mogą być uczniom przekazywane i podawane hormonalne blokery dojrzewania. W większości przypadków nie ma odwrotu, dzieci stają się bezpłodne i okaleczone - mówi Lenni Kasselstad.
Brytyjska szkoła, jakiej nie znamy
Także w Wielkiej Brytanii trwa epidemia transseksualizmu wśród młodzieży. Opowiadał o tym podczas spotkania w Warszawie Tony Rucinsky z brytyjskiej organizacji Coalition for Marriage.
Czego jeszcze nie wiemy o brytyjskiej szkole? - Na lekcjach pokazuje się dzieciom od najmłodszych lat grafiki pornograficzne – czyli takie, których nie można pokazać w telewizji przed godziną 21:00! Uczy się je, że dziecko może mieć dwóch ojców lub dwie matki. Uczy się, że każda forma seksu jest dobra, o ile uczestnik wyraził zgodę. Dzieci uczy się podziwu dla drag queen – relacjonuje Tony Rucinski.
Na spotkaniu z polskimi rodzicami apelował, by nie uczyć dzieci seksualnej rozwiązłości, ale seksualnej wstrzemięźliwości. Z jego obserwacji wynika, że dzieci nie rozumieją, o co chodzi z wyrażaniem zgody na seks. Zgoda dziecka nie jest świadoma.
- Zadajcie sobie pytanie: dlaczego te środowiska zmierzają do nadmiernej seksualizacji dzieci? Rodzicu – to ty masz o tym decydować. Nie żadni państwowi urzędnicy" – zachęca do refleksji brytyjski działacz.
Co możesz zrobić, by MEN wycofało nowy przedmiot?
Niektóre kraje europejskie sprzeciwiają się takim programom nauczania. Swój sprzeciw wyraziły Węgry, Chorwacja i Portugalia. Premier Portugalii zapowiedział wycofanie wszelkich elementów ideologii gender z sytemu edukacji.
Co mogą zrobić polscy rodzice? Po pierwsze, jeśli potrzeba jeszcze więcej przykładów lekcji edukacji seksualnej w Europie, warto obejrzeć film dokumentalny „To nic takiego", zawierający m.in. nagrania z konkretnych lekcji edukacji seksualnej w innych krajach. Film jest dostępny bezpłatnie na You Tube.
Po drugie, do 25 września 2025 r. trzeba dziecko z edukacji zdrowotnej wypisać, w przeciwnym razie będzie musiało w niej uczestniczyć, choć przedmiot nie jest obowiązkowy,
Po trzecie – każdy rodzic może zorganizować lokalną grupę, zaprosić na spotkanie eksperta Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły (
Po czwarte, warto udostępniać innym zainteresowanym informacje, które publikujemy na Polskim Forum Rodziców. Także na naszym kanale na You Tube znajduje się dużo edukacyjnych materiałów dla rodziców. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy o rewolucji w polskiej szkole:
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.



Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.