1 sierpnia 1944 r. rozpoczęły się w Warszawie działania zbrojne przeciwko niemieckim okupantom. Powstanie Warszawskie trwało 63 dni. Pochłonęło 200 tys. ofiar – zarówno spośród walczących oddziałów powstańczych, jak i – w większości – cywilów. Zakończyło się kapitulacją – klęską militarna i polityczną. Bohaterowie Powstania, którzy ocaleli i po wojnie pozostali w Polsce, stali się niekwestionowanymi autorytetami społecznymi, ludźmi, którzy w najczarniejszych czasach komunizmu zachowali godność i marzenie o wolności i niepodległości. Niektórzy z nich po kilkudziesięciu latach tej wolności doczekali.

Rocznica bohaterów

W tym roku przypada 78 rocznica Powstania Warszawskiego. Mimo, iż obchodzona jest w okresie szkolnych wakacji i urlopów dorosłych, warto przypomnieć sobie tamte bohaterskie i tragiczne wydarzenia, spróbować zrozumieć postawy ówczesnych Polaków i poznać uwarunkowania, w jakich doszło do wybuchu Powstania, a także zachowanie przeciwników oraz sojuszników walczącej Warszawy.

870 AA10bqh8

Powstanie, które nie miało wybuchnąć

Tak naprawdę powstanie w Warszawie nie było początkowo planowane. W myśl założeń Akcji „Burza" należało unikać walk na terenie dużych miast dla oszczędzenia ich mieszkańców i zabudowy. Także broń zgromadzona przez Armie Krajową w stolicy została w dużej części przekazana oddziałom w terenie.

Plan jednak zmienił w lipcu 1944 dowódca AK gen. Bór-Komorowski, na skutek szybko zmieniającej się sytuacji na froncie wschodnim i zbliżania się wojsk sowieckich do Warszawy. W samej stolicy mieszkańcy obserwowali pobite i wycofujące się oddziały niemieckie.

Warszawa i Polska wobec Niemców i Sowietów

Powstanie miało być militarnie wymierzone w Niemców, a politycznie w Sowietów. Chodziło o zdobycie stolicy, wyparcie okupanta i wystąpienie wobec Sowietów w roli „gospodarza" miasta. Część dowództwa AK liczyła na militarną logikę zdarzeń, a więc na szybką sowiecką ofensywę na Warszawę.

Niestety, przeliczono się zarówno co do sił niemieckich, jak i zamiarów sowieckich. Niemcy w końcu lipca ściągnęli na front warszawski nowe oddziały, a Sowieci nie zamierzali pomagać powstańcom. Prawie do połowy września 1944 r. nie zezwalali samolotom alianckim, lecącym z Włoch, na lądowanie po swojej stronie frontu! Sami wysłali symboliczną i niedostateczna pomoc w postaci oddziałów armii Berlinga (nieprzygotowane do walk w mieście poniosły duże straty) i zrzutów lotniczych pod koniec powstania. To niemiecko-sowieckie współdziałane na szkodę Polski, dla realizacji własnych ceów, pozostaje znamienne.

Plan walki na kilka dni

Opinie na temat rozpoczęcia w Warszawie powstania były podzielone nie tylko wśród dowódców AK w warszawie, ale także w łonie rządu emigracyjnego RP w Londynie. Legendarny „Kurier z Warszawy" – Jan Nowak-Jeziorański, który dotarł do Warszawy jako ostatni emisariusz z Londynu w przeddzień wybuchu warszawskiego zrywu, meldował, że alianci nie są w stanie udzielić powstańcom pomocy.

Sama decyzję o powstaniu podjęto w pośpiechu, na podstawie niesprawdzonych informacji z frontu. Było ono zaplanowane na kilka dni.

Rozkaz zagłady miasta

W momencie wybuchu powstania wściekły Hitler (było to zaledwie 11 dni po nieudanym zamachu na jego zycie dokonanym w Wilczym Szańcu koło Kętrzyna) wydał rozkaz Himmlerowi, by Warszawa została zburzona, a wszyscy jej mieszkańcy zamordowani. Oddziały niemieckie złożone z kryminalistów (karna kompania Dirlewangera, recydywiści i inni przestępcy – wśród nich zarówno Niemcy, Rosjanie i Ukraińcy) oraz oddziały SS dokonywały w czasie całego powstania, a zwłaszcza w pierwszych dniach, rzezi ludności cywilnej – czego najdobitniejszym i najtragiczniejszym przykładem jest wymordowanie 40 tys. mieszkańców Woli.

Poza tym Niemcy ograbili i spalili całe miasto. Specjalne oddziały rabowały mienie warszawiaków (od przedmiotów codziennego użytku po kosztowności i dzieła sztuki), a potem systematycznie wyburzały i paliły budynki.

Wyzwolenie bez wolności

Po kapitulacji powstania w ruinach pozostali nieliczni mieszkańcy. Części udało się przetrwać do stycznie 1945 r., kiedy do stolicy wkroczyła Armia Czerwona. Sowieci przynieśli mocno spóźnione wyzwolenie od Niemców, ale bynajmniej nie przynieśli Warszawie i Polsce wolności.

Ludność cywilna została wyprowadzona do obozu przejściowego w Pruszkowie, a powstańcy otrzymali status jeńców wojennych (pod koniec powstania Niemcy, przeczuwając już klęskę, zmienili nastawienie do Polaków, licząc na ich współdziałanie w walce z Sowietami) i byli więzieni w niemieckich obozach jenieckich.

Po zakończeniu wojny, wobec podziału świata na dwa zwalczające się bloki – demokratyczny i komunistyczny, wielu zbrodniarzy, odpowiedzialnych za mordy dokonane na Polakach w Warszawie i zniszczenie miasta uniknęło odpowiedzialności – m.in. gen SS Erich von dem Bach-Zelewski – dowódca oddziałów tłumiących powstanie, nigdy nie odpowiedział za zbrodnie popełnione w okresie Powstania Warszawskiego (skazano go za inne przestępstwa). Niektórzy z nich zajmowali eksponowane stanowiska we władzach w powojennych Niemczech Zachodnich - SS-Gruppenführer Heinz Reinefarth, inny wysoki rangą dowódca oddziałów tłumiących powstanie, został wybrany burmistrzem miasta Westerland na wyspie Sylt, a następnie zasiadał w landtagu kraju związkowego Szlezwik-Holsztyn, a Major Kurt Fisher, który dowodził oddziałami SS mordującymi ostatnich obrońców Czerniakowa był po wojnie szefem policji w Kassel.

Pamięć zatarta i przywrócona

Po wojnie pamięć o Powstaniu Warszawskim była systematycznie fałszowana i unicestwiana przez władze komunistyczne, a jego uczestnicy doznawali szykan przez cały okres PRL-u. Jedynie historycy emigracyjni zgłębiali swobodnie (choć ograniczeni dystansem i dostępem do dokumentów) problematykę powstańczą. Pierwszy film o Powstaniu Warszawskim „Kanał" nakręcił w 1958 r. Andrzej Wajda.

Dopiero w 2004 r., po 60 latach od wybuchu, powstało Muzeum Powstania Warszawskiego.

Pojawiły się też ważne opracowania książkowe – w 2003 r. „Powstanie '44" Normana Daviesa, w 2014 r. „Warszawa 1944. Tragiczne powstanie" Alexandry Richie.

Nowy, dobrze oceniany film fabularny „Miasto 44" nakręcił w 2014 r. Jan Komasa, w tym samy roku wyprodukowano też fabularyzowany dokument „Powstanie Warszawskie".

Nam współczesnym zapewne trudno wyobrazić sobie ogrom cierpień, poświęcenia, bohaterstwa, jakie przyniosła walka z Niemcami w Powstaniu Warszawskim. Znamy je jedynie z przekazu świadków, dokumentów, książek i filmów. Wciąż poznajemy nowe relacje, staramy się o tamtym czasie opowiadać kolejnym pokoleniom, w sposób dla nich jak najbardziej zrozumiały. Ale to tylko echa dawnych, realnych wydarzeń i dramatów.

Dziś Ukraina uzmysławia nam i przypomina dramat powstańczej Warszawy

Dzisiejsze obchody rocznicowe Powstania Warszawskiego odbywają się wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę. Wydaje się, że obecny czas i tragiczne informacje oraz obrazy jakie dochodzą do nas z tej wojny mogą znacznie przybliżyć nam dramat Powstania Warszawskiego. Mimo, iż skala i intensywność zbrojnego konfliktu na Ukrainie są inne niż te 78 lat temu w Warszawie, to stykamy się z bardzo podobnymi zdarzeniami – bohaterstwem żołnierzy ukraińskich i ludności cywilnej i bestialstwem Rosjan, mordowaniem przez nich cywilów, także dzieci, torturowaniem i zabijaniem jeńców, grabieżami, gwałtami, porwaniami, niszczeniem budynków i wszelkiego mienia, rabowaniem żywności i do tego obłudną, prymitywną i kłamliwą rosyjska propagandą.

O ile powojenna denazyfikacja i kilkadziesią lat demokracji przyniosły Niemcom zrozumienie i refleksję nad popełnionymi zbrodniami wojennymi, o tyle nigdy nie dokonana w Rosji desowietyzacja pozostawila ten kraj mentalnie w czasach stalinizmu i standardach myślowych rodem z głębokiego Związku Sowieckiego.

To Rosjanie ujawniają się dziś na Ukrainie niczym niemieccy kaci Warszawy sprzed 78 lat. Nasi przeciwnicy z wojny 1920 roku, agresorzy z 17 września 1939 r. i rzekomi „wyzwoliciele" z 1944 r. nic się nie zmienili. Nadal są tymi samymi prymitywnymi przestępcami, do tej pory zupełnie bezkarnymi. Czy kiedyś wreszcie dopadnie ich międzynarodowa i dziejowa sprawiedliwość, czy nadal pozostaną bezkarni, jak wielu zbrodniarzy niemieckich z okresu Powstania Warszawskiego?

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.