Modułowe e-podręczniki: więcej ekranów dla dzieci i powtórka klęski poprzednich elektronicznych podręczników? Kolejny pomysł MEN na pogorszenie polskiej edukacji
Przeprowadzono już testy modułowych e-podręczników dla szkół podstawowych, za nami także nabór do następnego bezpłatnego pilotażu – elektronicznych podręczników przygotowanych dla szkół ponadpodstawowych.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Przeprowadzono już testy modułowych e-podręczników dla szkół podstawowych, za nami także nabór do następnego bezpłatnego pilotażu – elektronicznych podręczników przygotowanych dla szkół ponadpodstawowych. Ten etap rozpocznie się jeszcze w 2026 r., od kolejnego roku szkolnego, razem z nowymi podstawami programowymi, które wchodzą w życie w ramach Reformy26. Kompas Jutra. Cyfrowa edukacja w polskiej szkole pojawia się zatem w kolejnych programach nauczania, tyle tylko, że e-podręczniki powstały już ponad dekadę temu i… poniosły wtedy spektakularną klęskę.
Ambitne plany i porażka. Nauczyciele nie byli zainteresowani elektronicznymi podręcznikami
Pomysł, by wprowadzić do szkół e-podręczniki pojawił się już znacznie wcześniej, ponad dekadę temu, kiedy MEN kierowała Krystyna Szumilas. Prace nad projektem „Cyfrowa szkoła", który objął 432 szkoły, prowadzone były już w 2012 roku i ostatecznie w ich wyniku do szkół trafiły elektroniczne podręczniki oraz odpowiedni sprzęt.
Jak wynika z kontroli przeprowadzonej przez NIK, w roku szkolnym 2016/2017 z elektronicznych podręczników do kształcenia ogólnego korzystało jednak tylko 6% badanych szkół, a z e-podręczników z rządowego programu jedynie 1% placówek, przy czym wszystkie kontrolowane szkoły miały komputery i pracownie potrzebne do wykorzystania elektronicznych zasobów. Wszystkie placówki miały też dostęp do internetu, problem stanowiła niekiedy niska przepustowość łącza. Inny problem, wskazany przez ówczesnego prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego, to po prostu „niewielkie zainteresowanie e-podręcznikami przygotowywanymi w ramach programu 'Cyfrowa szkoła' i materiałami znajdującymi się na portalu wiedzy dla nauczycieli".
Projekt „Cyfrowa szkoła" kosztował ponad 60 mln zł.
Czym są modułowe e-podręczniki obejmujące całą podstawę programową? Bezpłatny projekt i elastyczność mają zachęcić do wykorzystania ich na zajęciach dydaktycznych
Resort minister Barbary Nowackiej ma jednak swój pomysł na zwiększenie ilości ekranów w szkołach: podręczniki online w wersji modułowej, które według założeń mają wspierać rozwój szkół "zarówno w wymiarze dydaktycznym, jak i infrastrukturalnym", jak czytamy na stronie Ośrodka Rozwoju Edukacji.
„Modułowe e-podręczniki to nowoczesne materiały edukacyjne. Stworzone, aby nauka była bardziej elastyczna, dostępna i dopasowana do każdego ucznia i nauczyciela. Ich modułowa budowa to prawdziwa rewolucja – nauczyciel może łatwo łączyć i dopasowywać poszczególne moduły, tworząc unikalne lekcje idealnie skrojone pod potrzeby swojej klasy i każdego ucznia. Dla uczniów to szansa na naukę przez działanie – interaktywne ćwiczenia, atrakcyjne animacje i wciągające symulacje sprawiają, że nauka staje się pasjonującą przygodą, a nie nudnym obowiązkiem", czytamy na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej, na której dostępne są obecnie podręczniki online do 12 różnych przedmiotów dla klas IV-VIII szkoły podstawowej.
Pojawiają się także dane dotyczące pilotażu modułowych e-podręczników, który przeprowadzony został w roku szkolnym 2024/2025 w 12 szkołach podstawowych. Projekt objął 12 przedmiotów, dla których 24 nauczycieli wdrażało modułowe e-podręczniki na zajęciach dla 350 uczniów. W ramach projektu przekazano szkołom 288 komputerów.
Z kolei na stronie Ośrodka Rozwoju Edukacji (ORE), w Raporcie z pilotażu, przeczytać możemy, że dzięki wykorzystaniu podręczników w wersji elektronicznej „Rodzice zauważali większą samodzielność dzieci, lepsze zrozumienie materiału i rosnącą motywację do nauki. Nauczyciele potwierdzali, że aktywizujące formy pracy przekładają się na wyższą frekwencję, lepszą koncentrację oraz efektywniejsze wykorzystanie czasu lekcji."
Teraz czas na szkoły ponadpodstawowe – ORE przygotował miejsca dla 25 placówek, które, wyłonione w ramach konkursu do udziału w bezpłatnym pilotażu, „otrzymają kompleksowe wsparcie merytoryczne i dydaktyczne, a także wyposażenie pracowni szkolnej w sprzęt komputerowy.
Nauczyciele biorący udział w pilotażu wezmą udział w szkoleniach i warsztatach z zakresu pracy z modułowymi e-podręcznikami oraz otrzymają indywidualne wsparcie opiekuna merytorycznego. Będą również mieli możliwość tworzenia i modyfikowania materiałów dydaktycznych dostosowanych do potrzeb uczniów".
Zgłoszenia do pilotażu przyjmowano do 30 kwietnia br., a jego wyniki mają zostać opublikowane do 1 czerwca br.

Czy dzieci potrzebują aż tylu ekranów? Zakaz telefonów kontra pilotaż e-podręczników już od września 2026
Wygląda więc na to, że mimo procedowanego przez rząd i nagłaśnianego medialnie zakazu korzystania ze smartfonów w szkołach, który to zakaz ma walczyć z uzależnieniem od telefonów, ilość godzin, jaką dzieci spędzają przed ekranem, będzie stała, a miejsce urządzeń mobilnych po prostu zajmą komputery z modułowymi e-podręcznikami.
Entuzjazmu MEN dotyczącego nowych technologii nie studzą również doświadczenia innych krajów, które ten etap mają już za sobą. Na początku tego roku Norwegia – w wyniku wielomiesięcznych badań - wprowadziła nowe zalecenia dotyczące czasu ekranowego dla poszczególnych grup wiekowych. Według nich np. dzieci w wieku od 6 do 12 lat (12 lat to szósta-siódma klasa) nie powinny spędzać przed ekranem więcej, niż 1,5 godziny dziennie, wliczając w to czas przeznaczony na naukę. Jeśli spojrzeć na te regulacje w kontekście planów resortu Barbary Nowackiej, to doprawdy trudno wymyślić, jak to pogodzić z e-podręcznikami, z których dziecko ma korzystać najpierw w szkole na kilku przedmiotach podczas 45-minutowych lekcji, a później jeszcze w domu, by odrobić zadanie domowe i utrwalić materiał.
Z kolei Szwecja wprowadziła komputery do szkolnych klas pod koniec lat 2000. i na początku drugiej dekady XXI wieku; do 2015 r. około 80% uczniów publicznych szkół średnich miało tam indywidualny dostęp do urządzeń cyfrowych. Obecnie Szwedzi wycofują się z ekranów w szkołach i wracają do papierowych książek, na zakup których rząd przeznaczył konkretne fundusze; w tym roku wchodzi tam również zakaz korzystania z telefonów w szkołach nawet do celów edukacyjnych. Powodami są m.in. trudności z koncentracją uczniów korzystających z urządzeń elektronicznych, pogorszenie się takich kompetencji jak umiejętność czytania ze zrozumieniem czy pisania, a także badania wskazujące na to, że czytanie tekstów na ekranach urządzeń może utrudniać dzieciom przetwarzanie informacji. Ponadto intensywne używanie ekranów może mieć wpływ na rozwój mózgu młodszych uczniów, a w debacie publicznej pojawiły się takie zjawiska, jak „kryzys czytelniczy" i „analfabetyzm funkcjonalny". Szwedzki rząd martwi się też niższymi wynikami, jakie uczniowie z tego kraju uzyskują w międzynarodowych testach PISA.
Ku podobnym przemyśleniom już dwa lata temu skłaniali się także Duńczycy, gdzie rządowi eksperci zalecili nauczycielom „zrobienie miejsca na naukę analogową", a placówki mają "stworzyć atrakcyjne alternatywy dla korzystania z ekranów".
Inne problemy poruszane w kontekście nadmiernego korzystania z ekranów to ryzyko krótkowzroczności czy problemy z kręgosłupem, które pogłębia się przez niewłaściwe siedzenie przed komputerem.
Czy polskie dzieci staną się uczestnikami kolejnego, skazanego na porażkę eksperymentu, czy jednak Ministerstwo Edukacji Narodowej pójdzie po rozum do głowy?
Agnieszka Drozd
źródła:
zpe.gov.pl, www.radiomaryja.pl, www.komputerswiat.pl, www.gazetaprawna.pl, www.gov.pl, naszdziennik.pl, zero.pl, www.pap.pl, dziennik.pl, rodzice.fdds.pl, ore.edu.pl
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.