Nauczyciele wzięli udział w skandalicznym webinarze na temat edukacji zdrowotnej! PROMOCJA ZMIANY PŁCI w szkole uderza w dzieci i nauczycieli!
W Centrum Prasowym Foksal odbyła się konferencja prasowa pt. „Zagrożenia dla uczniów: Promocja zmiany płci w edukacji zdrowotnej”. Udział wzięli: dr Grażyna Rybak z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, prezes Oddziału Mazowieckiego bł. dr Ewy Noiszewskiej, Agnieszka Marianowicz-Szczygieł z
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Skandaliczny webinar dla nauczycieli edukacji zdrowotnej, promocja tranzycji w szkołach i projekt ustawy utknięty w sejmowej zamrażarce — to główne tematy konferencji prasowej, która odbyła się w Centrum Prasowym Foksal.
Konferencja w Centrum Prasowym Foksal — kto zabrał głos?
W konferencji prasowej pt. „Zagrożenia dla uczniów: Promocja zmiany płci w edukacji zdrowotnej" udział wzięli: dr Grażyna Rybak z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, prezes Oddziału Mazowieckiego bł. dr Ewy Noiszewskiej, Agnieszka Marianowicz-Szczygieł ze Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich, prezes Instytutu „Ona i On", dr Zbigniew Barciński, prezes Stowarzyszenia Pedagogów „NATAN", oraz mec. Rafał Dorosiński, członek zarządu Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Konferencję prowadziła Hanna Dobrowolska, ekspert oświatowy i koordynator KROPS.
Wiodącym tematem była edukacja zdrowotna oraz szkolenie pt. „Różnorodność płciowa w szkole – obowiązki i możliwości wsparcia uczniów", zorganizowane przez Ośrodek Rozwoju Edukacji dla około 70 nauczycieli edukacji zdrowotnej. Wśród poruszanych podczas szkolenia kwestii znalazła się promocja tranzycji społecznej (m.in. zwracanie się do uczniów imieniem zgodnym z płcią odczuwaną, umożliwienie dostępu do toalet według płci odczuwanej), tranzycji prawnej (np. urzędowa zmiana imienia na formę neutralną) oraz tranzycji medycznej (amputacje, kastracja).
Eksperci Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły podkreślają, że opinia publiczna — przed wprowadzeniem do szkół nowego przedmiotu we wrześniu 2025 r. — została poinformowana wyłącznie o zaletach edukacji zdrowotnej. Wskazują, że do tej pory uczono o zdrowiu na 10 przedmiotach i nie było pilnej konieczności wprowadzania zmian. Według uczestników konferencji wszystko wskazuje na to, że celem nie była promocja zdrowia, lecz oswajanie dzieci i młodzieży z treściami dotyczącymi seksualności — nieadekwatnymi do etapu ich dojrzałości psychicznej i w dużej mierze dotyczącymi społeczności LGBT+.
Był sprzeciw społeczny — rodzice i nauczyciele mówią jednym głosem „NIE"
Hanna Dobrowolska, koordynator Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, przedstawiła dane o skali protestów wobec wprowadzenia edukacji zdrowotnej do szkół — wzięło w nich udział dwa miliony uczestników. Mając na uwadze sprzeciw społeczny, Ministerstwo Edukacji Narodowej wycofało z podstawy programowej najbardziej kontrowersyjne treści oraz Wychowanie do Życia w Rodzinie, a zmieniony przedmiot trafił do szkół 1 września. Efekt był wyraźny — 70 procent uczniów zostało wypisanych z edukacji zdrowotnej.
Rzetelne informacje i opinie ekspertów oświatowych, lekarzy, nauczycieli oraz rodziców na temat edukacji zdrowotnej były — według uczestników konferencji — często dyskredytowane lub pomijane przez urzędników Ministerstwa Edukacji Narodowej, a także przez zwolenników nowego przedmiotu. Rodzice byli niejednokrotnie obrażani. Schemat, na podstawie którego przedstawia się seksualność, odrywa ją od kontekstu życia i rodziny.
Uczestnicy konferencji zwrócili uwagę, że podstawa programowa nadal pozostawia wiele do życzenia. Wciąż brakuje wyspecjalizowanych nauczycieli, a przedmiot może być realizowany przez kadry pozaszkolne, na przykład pielęgniarki lub ratowników medycznych.
Webinar ORE — uczniowie mogą wywnioskować, że ciało bywa błędem
Dr Zbigniew Barciński omówił szczegółowo webinar zorganizowany przez Ośrodek Rozwoju Edukacji — instytucję związaną bezpośrednio z Ministerstwem Edukacji Narodowej — dla 70 nauczycieli edukacji zdrowotnej. Jego zdaniem uczniowie, wsłuchując się w preferowany przez ORE przekaz nauczycieli, mogą mylnie wywnioskować, że ciało bywa błędem, a wsparcie w procesie tranzycji jest na wyciągnięcie ręki. Nie mówi się natomiast o wsparciu w akceptowaniu siebie i własnej tożsamości płciowej.
Dr Barciński wskazał, że szkolenie uderza zarówno w uczniów, jak i w nauczycieli. Wśród konkretnych zagrożeń dla uczniów wymienił:
- pychanie dzieci i młodzieży w kierunku destrukcji zdrowia i okaleczenia ciała;
- wymuszanie używania w szkole zaimków niezgodnych z płcią biologiczną;
- możliwość pojawiania się chłopców w dziewczęcych toaletach;
- możliwość udziału chłopców w zawodach sportowych dziewcząt, jeśli określą się jako dziewczyny.
Zdaniem dr Barcińskiego to jawne zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa wszystkich uczniów w polskich szkołach, a w prostej linii — wstęp do epidemii problemów z identyfikacją płciową w społeczności szkolnej. Wielu nauczycieli ma inną koncepcję płci i chciałoby wspierać uczniów w akceptacji swojej biologicznej płci — tymczasem o promocji małżeństwa i rodziny w webinarze nie ma mowy.

Głos lekarzy: powikłania medyczne, których nikt dzieciom nie tłumaczy
Dr Grażyna Rybak z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich podkreśliła, że zasianie w uczniach niepokoju poprzez przekaz o płynności płci jest skrajnie niebezpieczne, ponieważ uruchamia kaskadę myślenia: „płeć jest rzeczą płynną, może coś jest ze mną nie w porządku". Dzieci z dysforią płciową nie powinny być utrzymywane w swoich subiektywnych odczuciach, tymczasem tzw. opieka afirmacyjna polega na bezkrytycznym podążaniu za dzieckiem — bez uwzględnienia jego długofalowego zdrowia.
Dr Rybak szczegółowo omówiła biologiczne powikłania procesu tranzycji u nieletnich. Wśród nich wymieniła m.in.:
- wczesną osteoporozę;
- spowolnienie wzrostu;
- zatrzymanie rozwoju pewnych obszarów mózgu;
- u dziewcząt — po roku stosowania testosteronu pojawienie się męskiego typu owłosienia, a po 6 miesiącach zmianę budowy krtani;
- bezpłodność i zaburzenia nastroju spowodowane testosteronem;
- u chłopców — amputację prącia i jąder.
Lekarze alarmują, że młodzi ludzie poddani tranzycji często przyznają, że nie byli informowani o licznych powikłaniach medycznych. Aktualnie Amerykańskie Towarzystwo Chirurgów Plastycznych zaleca wstrzymanie się z ewentualną tranzycją do momentu osiągnięcia przez młodego człowieka 19 lat. Co więcej, wiele krajów — m.in. Szwecja, Norwegia, Finlandia, Nowa Zelandia oraz 20 stanów w USA — wycofało się z praktyki wczesnej tranzycji. Polska tego kroku dotychczas nie podjęła.
Czy nastolatek jest w stanie podjąć świadomą decyzję o bezpłodności?
Głos zabrała również Agnieszka Marianowicz-Szczygieł, psycholog i prezes Instytutu Analiz Płci i Seksualności „Ona i On". Wskazała, że płaty czołowe odpowiedzialne za myślenie długofalowe i krytyczne rozwijają się do 25. roku życia. Postawiła tym samym kluczowe pytanie: czy młodzi ludzie na wczesnym etapie edukacji są w stanie podejmować świadome decyzje, na przykład w zakresie posiadania dzieci?
Marianowicz-Szczygieł podkreśliła, że nie znamy długofalowych skutków stosowania hormonów, które wciąż pozostają w fazie eksperymentu medycznego i nie zostały zarejestrowane jako leki. Zaalarmowała też skalą zjawiska: w ciągu zaledwie 8 lat odnotowano o 20 000 procent więcej zaburzeń tożsamości płciowej (dane z klinik). W USA i Holandii zaobserwowano lawinowy wzrost liczby osób identyfikujących się ze społecznością LGBT+.

Projekt ustawy chroniący dzieci czeka w sejmowej zamrażarce
Mec. Rafał Dorosiński omówił kwestie prawne i społeczne, podkreślając znaczenie pilnego wprowadzenia regulacji, które powstrzymałyby rozwój tego procederu. W 2024 roku pojawił się projekt ustawy „O zmianie ustawy o zawodzie lekarza i dentysty", który zmierza do zakazania wobec osób małoletnich oraz osób ze stwierdzonymi chorobami neurorozwojowymi, psychicznymi lub niezdolnych do świadomego wyrażenia zgody:
- podawania tzw. blokerów dojrzewania;
- podawania hormonów płci przeciwnej;
- dokonywania ingerencji chirurgicznych w ciele.
Projekt cieszy się szerokim poparciem społecznym — badania opinii publicznej z 2024 roku wykazały, że 69 procent respondentów, reprezentujących różne preferencje polityczne, popiera planowany akt prawny. Mimo to projekt ustawy znajduje się obecnie w sejmowej zamrażarce.
Na zakończenie konferencji prasowej odczytano apel pt. „Zagrożenie dla uczniów: Promocja tranzycji na edukacji". Następnie dokument został złożony w formie listu w kancelarii Premiera oraz w siedzibie Ministerstwa Edukacji Narodowej, a także przekazany mediom do publikacji.
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.