Jeszcze w grudniu 2025r. MEN informowało, że w kwietniu br. ma wejść do szkół tzw. ocena funkcjonalna - narzędzie dotąd stosowane w szkołach specjalnych. Ma być coraz częściej wykorzystywane również w "zwykłych" podstawówkach i szkołach średnich. Resort edukacji tak opisuje zasadność wprowadzenia takiego "narzędzia wspierającego": „Ocena funkcjonalna to metoda, która koncentruje się na kompleksowym zrozumieniu, jak dziecko lub młodzież funkcjonuje w różnych aspektach, takich jak edukacja, relacje społeczne, emocje oraz codzienne aktywności. Jej celem jest nie tylko ocena wyników edukacyjnych, ale także zrozumienie sposobów radzenia sobie z wyzwaniami w codziennym środowisku, uwzględniając unikalne potrzeby i możliwości każdej osoby."

Brzmi całkiem nieźle prawda? Czy powinno nas - rodziców coś w tym niepokoić?

Czy zdawaliście sobie Państwo sprawę, że takie narzędzie będzie obowiązkowo wprowadzone również do szkół Państwa dzieci? Z komentarzy pod naszym postem na FB wyczytać możemy, że nie tylko rodzice nie zdawali sobie z tego sprawy: "Szkoły nas nie informują. Przeciętny rodzic nie wie o co chodzi" ale również nauczyciele: "Nie mam zamiaru wystawiać żadnej durnej oceny funkcjonalnej". Zanim MEN poinformowało nasza redakcję o nieobowiązkowości stosowania oceny funkcjonalnej wobec dzieci zdrowych i bez orzeczeń, przeprowadziliśmy krótką sondę wśród nauczycieli. Zadaliśmy im tylko trzy pytania:

Czy Dyrektor Szkoły poinformował Panią/ Pana o planowanym przez MEN na 1. kwietnia 2026 wprowadzeniu oceny funkcjonalnej każdego ucznia w szkole podstawowej i średniej?
Czy Dyrektor Szkoły poinformował Panią/ Pana jak będą rozliczane godziny pracy poświęcone na stworzenie oceny funkcjonalnej każdego ucznia? Czy będą wchodziły w skład pensum, czy jako godziny nadprogramowe?
Czy popiera Pani/ Pan wprowadzenie oceny funkcjonalnej we wszystkich szkołach i dla każdego ucznia?

Jak kształtują się wyniki?

60% pytanych nauczycieli nie zostało dotąd poinformowanych przez dyrektora placówki o wprowadzeniu oceny funkcjonalnej w jego szkole od dnia 1. kwietnia 2026.

80% nauczycieli nie wie, jak będą rozliczane godziny poświęcone pracy nad oceną funkcjonalną każdego ucznia - czy jako godziny wliczone do pensum, czy jako nadgodziny.

70% nauczycieli nie popiera wprowadzenia oceny funkcjonalnej w każdej szkole i dla każdego ucznia.

Przyjrzyjmy się zatem z bliska, z czym wiązać się może ocena funkcjonalna i jaki może to mieć konsekwencje dla każdego dziecka i rodziny, skoro nawet nauczyciele nie popierają tego pomysłu.

Ocena funkcjonalna ucznia - założenia

Jeśli dotąd nie spotkaliście się Państwo z terminem oceny funkcjonalnej, to spieszę z krótkim wyjaśnieniem.

Jeszcze w zeszłym tygodniu było jasne - od kwietnia każdy nauczyciel będzie musiał na podstawie specjalnego formularza, wystawić uczniowi ocenę funkcjonalną. Jak się nietrudno domyślić, ocena ta ma opisywać, jak uczeń funkcjonuje - jak komunikuje się z nauczycielem, jak funkcjonuje w grupie rówieśniczej, czy ma jakieś specjalne potrzeby edukacyjne i czy są takie obszary w jego funkcjonowaniu w szkole (i w domu, rodzinie, rodzeństwie), które wymagałyby dodatkowego wsparcia.

Podstawą oceny jest model ICF (Międzynarodowa Klasyfikacja Funkcjonowania, Niepełnosprawności i Zdrowia), który wyróżnia dziewięć kluczowych obszarów funkcjonowania ucznia.

W ICF wskazano dziewięć obszarów, które powinny podlegać takiej ocenie. Są to:

  • uczenie się i stosowanie wiedzy,
  • ogólne zadania i obowiązki,
  • porozumiewanie się,
  • w tym mobilność i aktywność manualna,
  • dbanie o siebie, samoobsługa i samodzielność,
  • życie domowe,
  • wzajemne kontakty i związki międzyludzkie,
  • kształcenie szkolne – rola ucznia,
  • życie w społeczności lokalnej.

Każdy z tych obszarów analizowany jest z uwzględnieniem wieku dziecka, etapu edukacyjnego oraz ról społecznych, jakie pełni ono w szkole, w domu i wśród rówieśników.

Założenia oceny funkcjonalnej dla dzieci wymagających wsparcia w ramach edukacji włączającej

Zbieranie danych do oceny ucznia ma trwać 3 miesiące. W skład zespołu wydającego taką ocenę wchodzą wszyscy, którzy mogą cokolwiek o naszym dziecku powiedzieć: lekarz, szkolna pielęgniarka, każdy nauczyciel uczący dziecko, nawet pani ze szkolnej stołówki. Dodatkowo najważniejszym "źródłem informacji" jest sam uczeń. Będzie on wypytywany o relacje w domu: czy mama mieszka z tatą, czy tata ma nową żonę a może już kolejną? Czy rodzice się kłócą etc.

Znamy przykłady państw skandynawskich, w których sytuacja jest tak poważna, że rodziny uciekają z dziećmi m.in. do Polski. Przychodzi mi w tym momencie tylko jedno powiedzenie, które może oddać absurdalność tej oceny: "Nie ma ludzi zdrowych - są tylko niezdiagnozowani". Podobnie może być z naszymi dziećmi - na każdego znajdzie się jakieś "zaburzenie", jakiś "haczyk", by skierować je do specjalisty i by "leczyć" je na zaburzenia, których nie ma, byle tylko statystyki się zgadzały. Takie praktyki są już pośrednio stosowane w niektórych szkołach.

Ocena funkcjonalna a dzieci wybitne?

Dotąd takie rozwiązania funkcjonowały w szkołach specjalnych, w których, jak wiemy, chodzi o to, by jak najlepiej dostosować metody pracy, by każdy uczeń i jego indywidualne potrzeby były zaspokojone, by mógł rozwijać się najlepiej, jak to możliwe.

Autorzy wprowadzenia takiego rozwiązania do wszystkich polskich szkół i przedstawiciele resortu edukacji zakładają, że dzięki temu łatwiej będzie identyfikować uczniów napotykających różnego rodzaju trudności i skuteczniej dobierać formy pomocy do indywidualnych potrzeb ucznia.

A co z uczniami wybitnymi, którzy mają mnóstwo mocnych stron? Czy nowa ocena zawiera również pytania dotyczące tzw. geniuszy? Czy ministerstwo edukacji przewiduje wyłącznie narzędzia mające wychwycić uczniów z problemami? Chyba, że wybitny uczeń również jest problemem? Może w pewnym sensie tak, bo jako mama nie widziałam jeszcze w żadnej szkole rozwiązań dla uczniów wybitnych poza dodatkowymi zadaniami wykraczającymi poza program danej klasy.

Ale... Nie o tym tu teraz mowa.

Czyż opis tej oceny nie brzmi jak idealne, cudowne rozwiązanie przepełnione troską o uczniów? A powiedzenie, że papier przyjmie wszystko znacie Państwo? Na pewno tak. Na papierze, również tym ministerialnym, wszystko wygląda jak opis idealnego świata szkoły, który troszczy się o najmłodszych, rodziny i ich rozwój. Świata, w którym nauczyciel ma mnóstwo czasu na pracę indywidualną z każdym uczniem, uczniowie i rodzice są mu za to bardzo wdzięczni i nikt o nikim złego słowa nie mówi - wszyscy są wdzięczni, współpracujący i empatyczni.

Przepraszam za ten sarkazm. Znając życie - nie będzie tak. Moje pytanie brzmi: Czy za okrągłymi i chwytającymi za serce hasłami nie kryje się coś jeszcze? Czy nie jest to zbyt piękne, żeby było prawdziwe? Mi jako mamie - zapala się czerwona lampka. Dlaczego?

U psychologa

Ocena funkcjonalna a poradnie psychologiczno- pedagogiczne

Dotąd to zespół poradni psychologiczno- pedagogicznej wykonywał taką ocenę ucznia czasem na prośbę samych rodziców a czasem jako sugestię nauczycieli, by rodzice wybrali się do niej, bo zauważają u ich dziecka na przykład objawy autyzmu, czy ADHD. Od 1 kwietnia 2026 r. niestety jeśli rodzice sami zgłoszą się do poradni po taką ocenę - będą musieli podpisać zobowiązanie, że przedstawią wyniki tej oceny szkole. Jeśli tego nie zrobią - ocena nie będzie przeprowadzona. (Mamy wolność decydowania o własnym dziecku jako rodzice, czy nie? Czy możemy decydować, jakie informacje o naszym dziecku trafią do szkoły a jakie nie?

Ocena funkcjonalna zakłada ocenę funkcjonowania dziecka we wszystkich aspektach jego życia. W aspekcie poznawczym: czyli jakie dziecko ma możliwości, jakie ma ograniczenia w związku z uczeniem się. Nie chodzi tutaj o to, w jaki sposób się uczy ale jakie ma możliwości intelektualne, by opanować dany materiał.

W aspekcie zdrowotnym: jaki jest stan jego zdrowia fizycznego i psychicznego

W aspekcie społecznym: jak dziecko integruje się w społeczeństwie, w szkole, na zajęciach pozalekcyjnych i (UWAGA!!!) w domu.

By mogła powstać taka ocena funkcjonalna w szkole, najpierw trzeba dokonać diagnozy funkcjonalnej. Do tego służyć będzie specjalny kwestionariusz. Tym zajmować się będą diagności. To oni będą sprawdzać funkcjonowanie ucznia, będą czerpać informację z różnych źródeł: rozmawiając z dzieckiem, z jego rodzicami ale również mogą zapytać rówieśników, rodzeństwo, panią sprzątającą czy panią z sekretariatu o to, czy dziecko mówi "dzień dobry", czy krzyczy na przerwach, czy może stroni od innych. To, jak się łatwo domyślić, może rodzić mnóstwo problemów. Proces diagnozy zakłada, niestety, dużą dowolność w interpretacji zachowań i funkcjonowania ucznia.

W praktyce oznacza to, że nauczyciel lub specjalista szkolny ma nie tylko analizować umiejętności dziecka, lecz także jego relacje z rówieśnikami, postawy rodziców, warunki domowe czy nawet sytuację ekonomiczną rodziny.

Oficjalne dokumenty mówią o dwóch etapach oceny:

Etap szkolny – wstępna ocena funkcjonalna przygotowywana przez nauczycieli i specjalistów szkolnych na podstawie obserwacji codziennego zachowania ucznia, jego relacji i postępów w nauce
Etap pogłębiony – przeprowadzany przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną na podstawie dokumentacji przekazanej ze szkoły oraz własnych badań.

Biorąc jeden z funkcjonujących już kwestionariuszy szkolnej oceny funkcjonalnej ucznia (obowiązujący w szkołach specjalnych) widzimy m.in. takie pytania: "Rozpoznaje i nazywa własne emocje" oraz "Rozpoznaje i nazywa emocje innych ludzi". Skala jest czterostopniowa i zakłada ocenę 0 - uczeń funkcjonuje adekwatnie, 1- niewielkie trudności, 2- umiarkowane trudności, 3 - znaczne trudności.

Pamiętacie państwo film "7 uczuć"? Jeśli nie widzieliście Państwo - polecam. Otwiera oczy. Pierwsza scena jest kluczowa i poruszająca. Główny bohater (grany przez Michała Koterskiego) siedząc u terapeuty (głos Krystyny Czubówny) z bólem serca mówi, że nikt nas nie uczy emocji - rozpoznawania ich i nazywania. I taka jest niestety gorzka prawda. Ale dziecko w szkole podstawowej jest oceniane pod tym kątem już dzisiaj ( w szkołach specjalnych! sic!) a za chwilę w każdej szkole.

Rodzice kontra Ministerstwo Edukacji Narodowej

Nie napisałam jeszcze o najważniejszej kwestii. Dane są zbierane za pomocą narzędzi udostępnianych w centralnym systemie informatycznym administrowanym przez ministra edukacji!! Jak wynika z odpowiedzi MEN na wniosek Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, o dostęp do informacji publicznej, psychologowie szkolni po zalogowaniu otrzymają narzędzia, które „umożliwiają identyfikację cech temperamentu, kompetencji osobowościowych oraz niepożądanych wzorców zachowań. Wyniki prezentowane są w formie raportów z opisem i wykresami, ułatwiając interpretację diagnostyczną". To już ociera się o poważne naruszenie przepisów z zakresu ochrony danych osobowych.

Kolejny raz na łamach naszego Forum dajemy Państwu jako rodzicom możliwość wyrażenia swojego sprzeciwu wobec planów wprowadzenia zmian w szkołach przez Ministerstwo Edukacji Narodowej z minister Barbarą Nowacką na czele. Jako rodzice mamy konstytucyjne prawo pierwszeństwa w wychowaniu naszych dzieci! Mamy również prawo nie zgadzać się na przeprowadzenie badań (w tym oceny funkcjonalnej naszego dziecka) bez naszej pisemnej zgody na nie. Wzór takiego formularza - wzór oświadczenia rodzicielskiego w sprawie sprzeciwu wobec stosowania względem ucznia systemu oceny funkcjonalnej można znaleźć m.in. TUTAJ.

AKTAUALIZACJA

Chociaż MEN w odpowiedzi na pytania red. Huberta Jacha z Polskiego Forum Rodziców przysłało w tym tygodniu maila, w którym informuje, że ocena funkcjonalna nie będzie stosowana wobec wszystkich uczniów, eksperci Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły zachęcają, by nie rezygnować ze składania oświadczenia rodzicielskiego w przedszkolu i w szkole. Maszyna ruszyła. Kwestionariusz oceny funkcjonalnej dla wszystkich uczniów to poważne narzędzie informatyczne, które zostało wyprodukowane ze środków Unii Europejskiej. Czy mamy tu do czynienia ze śpiącym na wieki cyborgiem - trochę algorytmem, trochę komputerem, trochę AI, trochę panią psycholog szkolną etc., trochę urzędnikiem UE? Nie wiadomo.

Wdrożenie powszechnej oceny funkcjonalnej było już planowane na: 1 września 2025 r., 1 grudnia 2025 r. i 1 kwietnia 2026 r. - wspomina Jolanta Dobrzyńska, ekspertka oświatowa z KROPS. Barbara Nowacka nie lubi odpuszczać. W niszczeniu polskiej szkoły nie przeszkadza jej nawet prezydenckie weto.

Dlatego apelujemy! RODZICE, bądźcie czujni! Złożenie w przedszkolu lub w szkole oświadczenia rodzicielskiego w sprawie sprzeciwu wobec stosowania względem ucznia systemu oceny funkcjonalnej z pewnością NIE ZASZKODZI i może uchronić Wasze dziecko od pytań, na ktore jako rodzice nie musicie wyrażać zgody.

zdęcia ilustracyjne: Canva.com

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.