Ocena funkcjonalna uczniów, planowana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej jako powszechne narzędzie diagnostyczne, budzi coraz większy sprzeciw rodziców, nauczycieli i ekspertów - i to z bardzo konkretnych powodów.

Reforma, która nie zatrzymała się na progu szkoły

Od pierwszych dni urzędowania minister edukacji Barbary Nowackiej polska szkoła przechodzi głębokie przeobrażenia. Najpierw usunięto obowiązkowe zadania domowe, okrojono podstawy programowe z wielu przedmiotów i wprowadzono nowy, kontrowersyjny przedmiot - edukacja zdrowotna. Dalsze zmiany zatrzymał prezydent Karol Nawrocki, wetując ustawę będącą fundamentem wielkiego ideologicznego projektu Nowackiej „Reforma 26. Kompas Jutra".

Resort edukacji próbuje jednak przełamać legislacyjną niemoc i wprowadzać założenia reformy rozporządzeniami. Z wypowiedzi kierownictwa ministerstwa wynika, że już od 1 kwietnia 2026 roku do polskich szkół ma zostać wprowadzony obowiązek poddania każdego ucznia ocenie funkcjonalnej. Jak czytamy na stronie resortu, trwają prace legislacyjne mające tę metodę wdrożyć jako element wspierający realizację edukacji włączającej.

Ocena funkcjonalna będzie wprowadzana sukcesywnie, jako dodatkowa metoda wspierająca proces dydaktyczno-wychowawczy, polegająca na lepszej ocenie potrzeb i możliwości dzieci i uczniów, a nie jako zamiennik obowiązujących zasad oceniania.

W teorii ma to być proces, w którym pedagog lub nauczyciel obserwuje ucznia w różnych sytuacjach, by znaleźć rozwiązania odpowiadające na jego indywidualne potrzeby. Celem oceny funkcjonalnej, według MEN, nie jest zastąpienie ocen szkolnych, lecz wspieranie ucznia. Resort podkreśla, że nowy system służy lepszemu zrozumieniu sytuacji dzieci i szybszemu reagowaniu na pojawiające się trudności - dotyczyć ma nie tylko uczniów z chorobami czy zaburzeniami, ale również tych w spektrum autyzmu, z różnego rodzaju niepełnosprawnościami czy mających trudności z komunikacją w języku polskim.

Najwięcej kontrowersji budzi jednak objęcie nową oceną funkcjonalną dzieci, które nie mają żadnych problemów. Wielu ekspertów, pedagogów i psychologów krytykuje ten model - główne zarzuty dotyczą zbyt głębokiego ingerowania szkoły w życie rodzinne uczniów, adaptowania narzędzi diagnostycznych z nauczania specjalnego do dzieci w normie rozwojowej, a na przeładowaniu nauczycieli niewynagradzaną pracą kończąc.

Inwigilacja rodzin czy realne wsparcie uczniów?

Agnieszka Pawlik-Regulska ze Stowarzyszenia „Nauczyciele dla Wolności", Koordynatorka Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, podnosi w rozmowie z Polskim Forum Rodziców, że dotychczas narzędzie to stosowane było wyłącznie na wniosek rodzica lub nauczyciela - w celu zdecydowania, czy dziecko potrzebuje pogłębionej diagnostyki w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Duże zastrzeżenia zgłasza do objęcia diagnozą funkcjonalną wszystkich uczniów, zwłaszcza w kontekście badania środowiska domowego.

Będzie oczywiście pytanie o środowisko rodzinne [...], o sytuację rodzinną, tak, o relacje w rodzinie i wszystkie te informacje zebrane będą na takiej platformie zintegrowanej, internetowej. Nie wiadomo komu, kto będzie miał do tego dostęp, to wszystko będzie tam przechowywane.

dlaczego 31

Redaktor naczelna Polskiego Forum Rodziców, Elżbieta Lachman, zwraca uwagę, że rodzice nie są informowani o sposobie przechowywania i przetwarzania wrażliwych danych dotyczących nie tylko dzieci, ale całych rodzin.

Do szkoły wchodzi „wielkie oko". Mamy „Big Brothera". Ktoś chce nas bez przerwy obserwować i kontrolować [...] Ocena funkcjonalna jest niczym innym jak wielkim systemem inwigilacyjnym. Oddajemy klucze do naszych domów urzędnikom.

(Całą wypowiedź Elżbiety Lachman znajdziesz TUTAJ).

Ocena funkcjonalna ucznia - jak wygląda proces diagnozy?

Przeprowadzaniu oceny funkcjonalnej ma towarzyszyć obserwacja funkcjonalna, która opiera się nie tylko na analizie jednostkowego zachowania ucznia, ale też na próbie zidentyfikowania jego przyczyn i konsekwencji. Dr hab. Ewa Domagała-Zyśk, prof. KUL, ekspert Instytutu Badań Edukacyjnych przy MEN, podkreśla w materiale opublikowanym na YouTube, że tego typu obserwacja stanowi niewielkie rozszerzenie obowiązków nauczyciela, który i tak musi prowadzić obserwacje zachowań uczniów.

Obserwacja funkcjonalna jest takim procesem, który odbywa się w naturalnym ekosystemie ucznia. Nie w gabinecie, nie przy biurku [...] tylko w czasie takich zwykłych codziennych sytuacji, w szatni, w klasie, na przerwie, kiedy podchodzi do tablicy, odpowiada, kiedy pracuje w grupie [...] dotyczy też różnych elementów funkcjonowania ucznia i tej fizycznej sfery, i psychicznej, i emocjonalnej, i społecznej, i duchowej, i poznawczej, i językowej.

Słowa te potwierdzają, że szkoła zamierza badać to, do czego do tej pory za bardzo nie zaglądała - dom każdego dziecka i ucznia. Jeden z rodziców, z którym rozmawialiśmy, uważa to za zbyt daleko idącą ingerencję w środowisko domowe.

Rozumiem, że należy sprawdzić, czy w domu wszystko jest w porządku, kiedy są do tego jakieś podstawy - dziecko przychodzi do szkoły pobite, jest nadzwyczaj agresywne, albo samo zgłosi akty agresji ze strony rodziców czy opiekunów. Jednak takie wchodzenie z butami do domu każdego z nas brzydko pachnie światem z powieści „1984" Orwella.

- mówi pani Maria z Krakowa (imię i miasto zmienione na prośbę rozmówczyni).

Kwestionariusz Szkolnej Oceny Funkcjonalnej - co będzie badane?

Do prowadzenia oceny funkcjonalnej w polskich szkołach ma służyć Kwestionariusz Szkolnej Oceny Funkcjonalnej (KSzOF). Według materiałów dostępnych na stronach ministerialnych i w materiałach szkoleniowych dla nauczycieli jest to narzędzie przesiewowe przeznaczone do oceny funkcjonowania dzieci i młodzieży w wieku od 7 do 19 lat. Skierowane jest do nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, nauczycieli przedmiotowych oraz specjalistów zatrudnionych w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. Jego zastosowanie ma pomagać w zrozumieniu funkcjonowania ucznia w sytuacjach szkolnych - zarówno edukacyjnych, jak i społecznych - oraz w planowaniu działań wspierających proces uczenia się.

W materiałach Instytutu Badań Edukacyjnych przy MEN wskazano, że KSzOF obejmuje 9 obszarów, ocenianych na pięciostopniowej skali:

  1. Uczenie się i stosowanie wiedzy
  2. Ogólne zadania i obowiązki
  3. Porozumiewanie się
  4. Motoryka, poruszanie się, w tym mobilność i aktywność manualna
  5. Dbanie o siebie, samoobsługa i samodzielność
  6. Wzajemne kontakty i związki międzyludzkie
  7. Życie domowe
  8. Edukacja szkolna
  9. Życie w społeczności lokalnej

Punkt dotyczący życia domowego stanowi dodatkowe potwierdzenie, że ocenie podlegać ma również to, co dzieje się poza murami szkoły. W skład zespołu oceniającego wchodzić mają minimum trzy osoby - rodzic lub opiekun prawny oraz co najmniej dwóch pracowników szkoły, na przykład nauczyciel wychowawca i specjalista szkolny. Każdy z nich będzie zatem oceniał środowisko domowe ucznia.

Przeciwko wprowadzeniu oceny funkcjonalnej protestują nauczyciele

Na ekonomiczny wymiar reformy zwracają uwagę przedstawiciele Fundacji Ja, Nauczyciel w mediach społecznościowych.

To nie jest reforma - to logistyczna, finansowa i ekologiczna katastrofa, której koszt poniosą nauczycielki, nauczyciele, uczennice i uczniowie.

Pedagodzy wyliczają, że procedura oceny funkcjonalnej zajmuje od 60 do 120 minut dodatkowej pracy na opracowanie dokumentacji dla każdego ucznia, co w skali kraju przekłada się na około 11 milionów godzin rocznie pracy wszystkich nauczycieli. W przeliczeniu daje to niemal 663 miliony złotych darmowej, nieopłaconej pracy dodatkowej. Przedstawiciele fundacji nazywają to wprost haraczem nałożonym na nauczycieli przez państwo.

Cały wpis Fundacji Ja, Nauczyciel dostępny jest TUTAJ.