Początek roku szkolnego nie dla wszystkich dzieci w Polsce – niepełnosprawność, brak asystencji osobistej, brak ustaw utrudnia edukację
W Polsce, w 2025 nie każde dziecko ma równy dostęp do edukacji. 232 tysiące dzieci i młodzieży z niepełnosprawnością (dane GUS
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
W Polsce w 2025 roku nie każde dziecko ma równy dostęp do edukacji. 232 tys. dzieci i młodzieży z niepełnosprawnością (dane GUS 2023 o liczbie OzN) boryka się z nieoczywistym dostępem do edukacji. Okazuje się, że niepełnosprawność jest przeszkodą dla wielu dzieci, by znaleźć miejsce w placówce edukacyjnej. Również młodzież, która potrzebuje asystencji osobistej, może mieć problem z kontynuowaniem nauki z powodu projektu ustawy o asystencji osobistej. Kiedy doczekamy się systemowych zmian dla asystentów osobistych?

Już zaraz w szkołach rozbrzmiewać będzie dzwonek, a korytarze na nowo zapełnią się dziećmi i młodzieżą, wracającą z jak zawsze za krótkich wakacji. Był to dla nich czas przygód, wyjazdów, spotkań i często słodkiego leniuchowania. W świecie dzieci z niepełnosprawnością wakacje mają nieco inny wymiar. O zdrowie i komfort funkcjonowania trzeba walczyć każdego dnia. Przerwy mogą odbić się na bólach, przykurczach i gorszej kondycji, dlatego również w lipcu i sierpniu zajęcia rehabilitacyjne są codziennością tysięcy dzieci.
Okazuje się, że walkę trzeba odbyć i na płaszczyźnie dostępu do edukacji. Tu rodzic musi przysłowiowo „stanąć na rzęsach" by znaleźć placówkę na miarę potrzeb dziecka. Zapominana, bo mała grupa społeczna osób z niepełnosprawnością, dla Ministerstwa Edukacji stanowi problem.
Czego społeczeństwo nie jest świadome? Na czym polega wykluczenie społeczne w systemie edukacji? Dlaczego ustawa o asystencji osobistej rozgrzała środowisko osób z niepełnosprawnością?
Kiedy rodzi się dziecko, wymagające troski i opieki lub kiedy w wyniku nabytej choroby czy wypadku staje się osobą niepełnosprawną, rodzic zaangażowany jest w zapewnienie leczenia i rehabilitacji. W pierwszych latach organizuje się, a zatem zbiera potrzebną dokumentację medyczną, załatwia orzeczenie o niepełnosprawności, „pielgrzymuje" po lekarzach wielu specjalizacji, by potwierdzić diagnozę i dopasować leczenie dziecka. Wokół troski o dziecko zorganizowany jest świat rodziny, praca małżonków, opieka całodobowa nad chorym.
Gdy dziecko wkracza w wiek przedszkolny i jest gotowe, by dołączyć do grupy rówieśniczej, okazuje się, że w rejonie zazwyczaj nie ma placówki spełniającej wymogi. W zależności od stopnia niepełnosprawności rodzic często decyduje się na kontynuację opieki i pozostawienie dziecka w trybie dom – zajęcia terapeutyczne i rehabilitacyjne, czyli wyjazdy na turnusy, korzystanie z zajęć na NFZ lub jeżdżenie na prywatne zajęcia do specjalistów (logopeda, integracja sensoryczna, TUS, tyflopedagog). Kiedy dziecko osiąga wiek szkolny, ten jeden raz szkoła rejonowa wysyła zapytanie o gotowość rozpoczęcia nauki. Dziecko, które nie ma gotowości szkolnej ze względu na niepełnosprawność ruchową lub intelektualną, zostaje odroczone i STAJE SIĘ NIEWIDZIALNE.
Tylko rodzice wiedzą, jakie trzeba mieć szczęście, jak daleko trzeba szukać, jak długo czekać i dopytywać, jak bardzo musi im zależeć, żeby znaleźć ścieżkę edukacyjną dla dziecka.
W ostatnich tygodniach pojawiła się również kwestia projektu ustawy o asystencji osobistej, kluczowej dla młodzieży z niepełnosprawnością do 24 roku życia i starszej, która miała zostać wstrzymana przez brak środków w budżecie państwa. Premier rządu tłumaczył tę zmianę wzrostem wydatków na obronność państwa. Paradoksalnie asystent osoby z niepełnosprawnością jest właśnie bezpieczeństwem życia i komfortu ludzkiego. Asystent wspiera osobę z niepełnosprawnością na zasadzie umowy o pracę. Wykonuje usługę opiekuna osoby z niepełnosprawnością i w ramach programu samorządowego lub rządowego wspiera podopiecznego w codzienności.
„Każde dziecko ma prawo do edukacji bez względu na stan zdrowia czy rodzaj niepełnosprawności. To prawo gwarantują polskie przepisy i dokumenty międzynarodowe. Artykuł 70 Konstytucji RP oraz 24 artykuł Konwencji ONZ o prawach OzN". Tak zaczyna się petycja „O równy dostęp do edukacji i rozwoju bez względu na niepełnosprawność" do minister edukacji Barbary Nowackiej
W rozmowie z Ewą Kowalską, mamą ośmioletniej Neli, edukatorki i społeczniczki na rzecz Osób z Niepełnosprawnością, twórczynią „Galaktyki Marzeń" i książek „Dzieci z Księżyca" rozmwia Agnieszka Tomicka.
Agnieszka Tomicka: Co było zapalnikiem do napisania petycji:
Ewa Kowalska: W ciągu dwóch ostatnich lat przeprowadziłam ponad 200 warsztatów w placówkach oświatowych w Warszawie. To były zarówno przedszkola jak i szkoły podstawowe we wszystkich dzielnicach. Budynki stare i nowe, budowane nowocześnie za wiele milionów złotych, będące dumą włodarzy. W pewnym momencie zaczęło mnie zastanawiać, dlaczego nigdzie nie widuję dzieci z niepełnosprawnością. Wielopiętrowe budynki, klatki schodowe, wąskie korytarze, brak podjazdów, tysiące uśmiechniętych, biegających dzieci. Dlaczego nie dołączają do nich naturalnie dzieci z jakimś stopniem niepełnosprawności? Dlaczego nie są częścią społeczności szkolnej w rejonie, tu gdzie mieszkają, wśród swoich znajomych z ulicy? Zaczęłam rozmawiać szerzej, pytać innych rodziców dzieci wczesnoszkolnych, okazało się, że problem jest wielopłaszczyznowy, jednak można go usprawnić rozwiązaniami systemowymi, często niewymagającymi nakładów finansowych, a zmianami i współpracą między Ministerstwem Zdrowia i Edukacji. Rodzice zostają zostawieni sami sobie. Po rozmowie z Ewą Strzelak postanowiłyśmy spisać najważniejsze punkty i postulaty, utworzyć petycję i zacząć głośno mówić o tym, że w Polsce dzieci z niepełnosprawnością nie mają równych szans na uczestnictwo w zajęciach edukacyjnych, takich jak ich zdrowi rówieśnicy.
Dzieci z niepełnosprawnością stają się niewidzialne. Zamiast integrować je ze społeczeństwem, separujemy je. To nie jedyny absurd. O podejściu ministerstwa do szkolnictwa dzieci choćby w placówkach OREW (ośrodkach rehabilitacyjno-edukacyjno-wychowawczych) świadczy brak świadectw na koniec roku. To dzieci, które cały rok wykonują ogrom pracy na fizjoterapii, zajęciach z pedagogiem specjalnym, zajęciach u specjalistów, a na koniec zamiast świadectwa opisowego, dokumentu państwowego, otrzymują drukowany w sekretariacie dyplomik z balonikami i „Gratulacje". To sygnał dla społeczeństwa, dla rodziców i dla samych dzieci: „to tylko zabawa w szkołę, tu nie uczycie się na serio", a tymczasem dzieci i młodzież ze specjalnymi potrzebami wkładają w naukę całą swoją energię. Podobny brak zainteresowania jest wykazywany, gdy brakuje pedagogów specjalnych w danym rejonie/placówce, dziecko nie uczy się i ... trudno, nic nie szkodzi.
Obowiązek, a przede wszystkim troska o edukację każdego obywatela, powinna leżeć w gestii państwa. Obecnie to problem rodzica, który szuka, błądzi, prosi, pisze o miejsce w placówce, często oddalonej o ponad godzinę drogi od miejsca zamieszkania. W petycji zawarty jest postulat o systemowe przydzielanie dzieci do szkół specjalnych w rejonie i zadbanie, by te miejsca były w liczbie odpowiadającej dzieciom. W wielu gminach i miastach tych placówek nie ma wcale, co zamyka dostęp do edukacji. Naszym marzeniem jest utworzenie Rady Konsultacyjnej przy Ministerstwie Edukacji, do której zaproszeni byliby rodzice osób z niepełnosprawnością, a także sami zainteresowani, tak by płynnie rozmawiać o rozwiązaniach, wskazywać luki. Usprawnienie systemu to nie tylko kwestia pieniędzy. To kwestia pomocy rodzinie, by mogła funkcjonować w jak najbardziej normalny sposób, a zatem opierać się na możliwości powrotu do pracy rodziców, tworzenia miejsc pracy dla pedagogów specjalnych i asystentów osobistych, rozwój i możliwość pracy osób z niepełnosprawnością. Zamiast schematu zasiłkowego i zamykania rodzin w domu, możemy zyskać pracę na rzecz budżetu państwa w każdym ogniwie łańcucha: praca osoby z niepełnosprawnością i otworzenie się na takich pracowników, praca asystenta, praca rodzica.
Petycja jest w tej chwili podpisana przez około 5 tysięcy osób. Jaki jest cel? Czy oddolny nacisk może realnie wpłynąć na ministerstwo i wprowadzane zmiany?
Petycja jest pierwszym krokiem na drodze ku zmianom. Liczba złożonych podpisów zawsze świadczy o wadze sprawy dla społeczeństwa, dlatego zależy nam, by podpisów było jak najwięcej. Staramy się nagłaśniać petycję, być głosem osób, które głosu nie mają lub nie starcza im sił, by walczyć samodzielnie. Następnie będziemy dążyć do spotkania z panią minister edukacji oraz z pełnomocnikiem rządu do spraw osób z niepełnosprawnością panem Łukaszem Krasoniem, by wskazać szybkie i bezkosztowe rozwiązania, zaproponować Radę Konsultacyjną, która stałaby na straży praw do edukacji osób z niepełnosprawnością. Warto pamiętać, że za każdym dzieckiem z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego czy potrzebie zajęć rewidalizacyjno-wychowawczych idą comiesięczne pieniądze, subwencje, które można rozplanować z korzyścią dla placówki, ale przede wszystkim dla dziecka.
Ustawa o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnościami ofiarą wydatków na uzbrojenie?
Czy może się Pani odnieść do wprowadzenia ustawy o prawie do asystencji osobistej, która ma być wsparciem osoby z niepełnosprawnością? Usługa asystencji osobistej to znów koszty z budżetu państwa. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej szuka oszczędności na rzecz bezpieczeństwa narodowego, a więc zbrojenia. Co traci z oczu Rada Ministrów?
Asystencja jest zapisana w konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnością. Polska, przystępując do niej, godziła się na takie rozwiązania. Ustawa o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnością na Zachodzie jest obowiązującą formą realizacji usług. Potrzeba wsparcia młodego dorosłego w jego samodzielności i aktywizacji jest kluczowa. Nie możemy bazować na starzejących się opiekunach prawnych. To nie rozwiązanie. Szanując tożsamość, odrębność, wolność każdego człowieka, musimy zrozumieć, że nie wszystkie codzienne czynności musi on chcieć robić przy i poprzez mamę czy tatę. Usługi asystenckie są niejako gwarantem niezależnego życia. W przyszłości każdy z nas będzie osobą w wieku podeszłym z dolegliwościami i prawdopodobnie wymagającą opieki i godzin asystencji. Asystent osoby niepełnosprawnej pomaga w wykonywaniu codziennych czynności, dostosowuje liczbę godzin i harmonogram pracy do indywidualnych potrzeb podopiecznego, dając swobodę wyboru poprzez różne formy wsparcia. W sytuacji, gdy rodzina nie może zająć się chorym, trafia on do DPS, gdzie kosztuje państwo średnio 8 tysięcy złotych miesięcznie, przy marginalnie podstawowym bytowaniu. Osób korzystających z wsparcia i usługi asystenta jest coraz więcej. Skala zapotrzebowania na wsparcie, świadczone poprzez pomoc społeczną lawinowo wzrasta, chociażby z powodu starzejącego się społeczeństwa. Można powiedzieć, że zawód opiekuna medycznego i asystenta osoby z niepełnosprawnością jest, podobnie jak na zachodzie Europy, zawodem przyszłości. Świadczenie wspierające jest elementem równouprawnienia, gwarantem niezależnego życia osób z niepełnosprawnością, by na równi z innymi mogły rozwijać się przez uczestnictwo w życiu społecznym, zachować ciągłość edukacji czy aktywizacji zawodowej.
Prawa do edukacji, niezależności, rozwoju, komfortu w nauce, dostępności architektonicznej w placówkach są podstawą, którą powinniśmy jako państwo zapewnić każdej obywatelce i obywatelowi bez względu na stan zdrowia i ograniczenia wynikające z choroby.
Zrobić można wiele: przede wszystkim – nie być obojętnym.
Petycję o równy dostęp do edukacji i rozwoju bez względu na niepełnosprawność można podpisać pod linkiem:
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.