Seks biznes kosztem dzieci, przy wsparciu celebrytów
Fundacje promujące tęczowe postulaty i progresywną edukację seksualną bazują na lęku i poczuciu zagrożenia […] W tej antyseksualnej edukacji chodzi wyłącznie o potęgowanie doznań i przyjemności
Czy fundacje promujące progresywną edukację seksualną rzeczywiście działają w interesie dzieci - a może przede wszystkim w interesie biznesu? Dr Magdalena Archacka, pedagog i dziekan Wydziału Pedagogiki Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi, stawia tę kwestię wprost w rozmowie z Dominiką Tworek z portalu holistic.news.
Lęk jako narzędzie nacisku
Fundacje i stowarzyszenia promujące tęczową agendę przekonują, że jednym z głównych zagrożeń dla polskich dzieci jest brak odpowiedniej edukacji seksualnej. Dr Archacka ocenia jednak, że tego rodzaju podmioty świadomie wzbudzają lęk i poczucie zagrożenia w społeczeństwie. Organizacje takie jak SEXEDPL Anji Rubik czy Stonewall wskazują na samobójstwa jako główną przyczynę śmierci wśród polskich nastolatków, przedstawiając edukację seksualną jako remedium na ten problem.
Chodzi więc o rozbudzenie pewnego przekonania, które jako społeczeństwo mamy podzielać, nawet jeśli nie ma ono żadnego uzasadnienia.
Pedagog zwraca uwagę, że Polacy są w tej narracji przedstawiani jako społeczeństwo tradycyjne - a przez to domyślnie zabobonne i powielające bezrefleksyjnie stereotypy - w którym seks jest wielkim tabu, a rozmowa o nim ma wywoływać lęk i napięcia w rodzinie. Tymczasem, jak podkreśla dr Archacka, za funkcjonowaniem podmiotów takich jak Stonewall czy SEXEDPL stoi konkretny interes ekonomiczny.
Seks biznes za kulisami edukacji
Działalność tych organizacji jest - według rozmówczyni - wspierana finansowo przez biznes związany z seksualnością: sklepy z erotycznymi gadżetami, branżę pornograficzną oraz gabinety ginekologii estetycznej. W przekazie, który trafia do rodziców i dzieci, nie ma miejsca na pluralizm opinii ani rzetelną debatę.
Oczywiście, że w tej narracji nie znajdziemy różnych stanowisk na temat transpłciowości, zaburzeń seksualnych czy perwersji, które mogłyby przerodzić się w dyskusje. Dostajemy jedyny słuszny punkt widzenia.
Dr Archacka podważa również zasadność wprowadzania nowego przedmiotu szkolnego, który miałby odpowiadać na - jej zdaniem - medialną histerię. Przypomina, że dotychczasowa edukacja wcale nie była „ciemna, zamknięta i ograniczona", jak próbuje się to dziś przedstawiać. Dzieci od zawsze uczyły się w szkole elementarnej wiedzy o ludzkiej płciowości i dojrzewaniu.
Wstyd i intymność - wartości, nie przeszkody
Pedagog wyraźnie docenia dotychczasowy model lekcji niekoedukacyjnych, które - jej zdaniem - odpowiadają na naturalne potrzeby intymności i poczucie wstydu młodych ludzi wkraczających w świat seksualności. Seksualność to sfera wyjątkowo wrażliwa i wymagająca szczególnej troski wychowawczej.
Tymczasem dzisiejsza kultura przekazuje nam, iż nagle mamy się od intymności uwolnić i głośno mówić o seksie. Wstyd postrzegany jest wręcz jako coś złego, czego należy się całkowicie wyzbyć.
Dr Archacka podkreśla, że seksualność zawsze wiązała się z etyką - tymczasem współczesny dyskurs te dwie sfery od siebie separuje. Posiadanie własnego systemu wartości jest dziś nierzadko traktowane jak „średniowiecze", z którego należy się jak najszybciej wyswobodzić.
Jednak wierzę, że rodzice i nauczyciele zachowają zdrowy rozsądek, w związku z czym jako społeczeństwo nie pójdziemy za przekazem, który forsują media i fundacje.
Serdecznie polecamy cały wywiad, z którym można zapoznać się, klikając TUTAJ.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.