Szkoła w czasach wojny
Na polskieforumrodzicow.pl znajdziesz wsparcie i porady od innych rodziców z Polski i z zagranicy. Dyskutujemy na tematy związane z wychowaniem dzieci, ciążą, porodem i wieloma innymi kwestiami rodzinnymi.
Wojna w Ukrainie trwa, a jej ofiarami są nie tylko żołnierze, lecz także miliony cywilów - w tym dzieci, które z dnia na dzień zostały wyrwane z domu i zmuszone do ucieczki przed śmiercią.
Nauka zdalna i stacjonarna - dwa światy ukraińskich dzieci
Po pierwszej aklimatyzacji i zaspokojeniu najpilniejszych potrzeb przyszła pora na powrót dzieci do szkoły. Część z nich kontynuuje naukę w formie zdalnej w ukraińskich placówkach, jednak wiele zostało zapisanych do polskich szkół, do których uczęszczają stacjonarnie. Nie była i nadal nie jest to dla nich łatwa sytuacja.
Wyrwane nagle z własnego kraju i domu, muszą odnaleźć się nie tylko w obcym państwie, ale i w innym systemie szkolnym - wśród ludzi, których nie rozumieją i którzy nie rozumieją ich. To podwójne wyobcowanie bywa niezwykle przytłaczające dla młodego człowieka.
Dlaczego szkoła jest ważna - nawet gdy niewiele się rozumie
Można zadać sobie pytanie o celowość uczestnictwa w lekcjach, z których niewiele się rozumie i podczas których trudno z kimkolwiek porozmawiać - zdecydowana większość polskich uczniów nie mówi przecież po ukraińsku. Odpowiedź jest jednak prosta: dzieci w czasie kryzysu potrzebują oderwania od rzeczywistości i poczucia, że istnieje coś więcej niż tylko wojna i strach.
Nie chodzi wyłącznie o naukę - chodzi o towarzystwo rówieśników. Dzieci nie powinny przebywać wyłącznie we własnym gronie, wśród osób, które przeżyły tę samą traumę, bo wtedy ich rozmowy siłą rzeczy koncentrują się na trudnych doświadczeniach. Kontakt z polskimi dziećmi daje im szansę na choć chwilowe zapomnienie o troskach.
Rola szkolnej społeczności - jak naprawdę pomóc
Duża część uchodźców mieszka w ciasnych lokalach, nierzadko w większym gronie, dlatego tym ważniejsze jest wyrwanie dzieci z tego środowiska i zapewnienie im kontaktu ze światem zewnętrznym. Jeżeli polscy uczniowie okażą nowym kolegom zainteresowanie, zaproszą do wspólnej zabawy czy rozmowy - nawet pomimo barier językowych, a starsi uczniowie świetnie radzą sobie z pomocą tłumacza w telefonie - ukraińskie dzieci mają realną szansę wejść w inny świat i na chwilę się uśmiechnąć.
Istotne jest, aby cała szkolna społeczność wykazała się pomocą, wsparciem i troską w takim stopniu, aby nowi uczniowie czuli, że w razie problemu mają się do kogo zwrócić. Dotyczy to nie tylko rówieśników, ale przede wszystkim nauczycieli i innych specjalistów pracujących w danej placówce.
Moc gestów - komunikacja bez słów
Słowa nie zawsze są potrzebne i nie powinniśmy blokować się tylko dlatego, że nie znamy języka ukraińskiego. Czasami ważniejsza od słów jest komunikacja niewerbalna, która pozwala wyraźnie pokazać, że jesteśmy blisko. Wystarczy przytulić, dotknąć ramienia wystraszonego dziecka, przykucnąć do wysokości jego twarzy i uśmiechnąć się życzliwie - takie gesty mogą zdziałać więcej niż niejeden długi monolog.
Musimy pamiętać, że tak naprawdę nie wiemy, co nowi uczniowie widzieli, co przeżyli i jak wpłynęło to na ich stan emocjonalny. Dlatego na początku tak ważne jest okazanie wsparcia w wielu kwestiach - także tych materialnych. Należy jednak mieć na uwadze, że nasza chęć niesienia pomocy nie jest ważniejsza od faktycznych potrzeb dzieci ani od ich samopoczucia.
Obdarowywać z troską - bez zawstydzania
Ukraińskim dzieciom jest już wyjątkowo trudno - mają świadomość, że nie mają nic własnego. Duża część przyjechała z jedną torbą, bez szansy spakowania nawet najpotrzebniejszych rzeczy. Dlatego warto pomagać w sposób, który nie zawstydza obdarowanych i nie buduje poczucia niższości.
Przybory szkolne, a nawet małe artykuły spożywcze można dyskretnie włożyć do szkolnej szafki dziecka, dołączając karteczkę z jego imieniem - które bez trudu można napisać po ukraińsku. Takie drobne gesty mogą mieć ogromny wpływ na codzienne samopoczucie dzieci i kształtować ich zachowanie w nowym otoczeniu.
Życie w zawieszeniu - jedna noga tu, druga tam
Tak naprawdę nie wiemy, jak dane dziecko funkcjonowało w szkolnej społeczności w swoim kraju - jakim było uczniem, jakie miało relacje z rówieśnikami, z czym się mierzyło. Przychodzą do nas jako czysta karta i jej zapis na pewno nie będzie łatwy, zwłaszcza że spora część uchodźców ma poczucie, iż jest tutaj tylko na chwilę i wkrótce wróci do dawnego życia.
To poczucie zawieszenia - jedną nogą w Polsce, drugą już w Ukrainie - może głęboko wpływać na stan psychiczny ukraińskich uczniów. I nawet jeśli nie doświadczyli bombardowań bezpośrednio, mają świadomość, że ktoś niszczy ich dom, zabiera im dobra materialne i sprawił, że zamiast we własnym pokoju, mieszkają teraz w zupełnie obcych warunkach, uzależnieni od nieznajomych ludzi. To ciężar, którego nie należy bagatelizować.
Zdjęcia ilustracyjne: Pixabay.com

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.