Szkoła powinna być miejscem przekazywania wiedzy - nie ideologii. Tymczasem rodzice coraz częściej stają przed pytaniem, czy mogą czuć się pewni tego, co dzieje się z ich dziećmi za szkolnymi drzwiami.

Konstytucja RP jasno gwarantuje, że to rodzice ponoszą odpowiedzialność za wychowanie swoich dzieci. Mimo to różnego rodzaju instytucje i organizacje coraz śmielej wkraczają w obszar, który tradycyjnie należy do rodziców. Zdarza się, że treści przekazywane dzieciom w szkołach są sprzeczne z przekonaniami i wartościami ich rodzin.

Tęczowy piątek a prawa rodziców

W odpowiedzi na zbliżające się wydarzenie znane jako „tęczowy piątek", zaplanowane na 25 października, Fundacja Mamy i Taty zaapelowała do rodziców, by tego dnia zostali z dziećmi w domu. Fundacja wskazuje na realne ryzyko: rodzice mogą nie mieć pełnej kontroli nad tym, jakie treści zostaną tego dnia przekazane ich dzieciom w szkołach.

Kluczową kwestią jest zmiana przepisów w stosunku do ubiegłego roku - szkoły nie mają już obowiązku zgłaszania tego typu wydarzeń. Oznacza to, że rodzice mogą po prostu nie wiedzieć, co konkretnie będzie się działo podczas lekcji i przerw tego dnia.

Bezpieczna szkoła - postulat, nie przywilej

Pozostaje jednak ważne pytanie, które zadają sobie liczni rodzice: dlaczego sytuacja doszła do punktu, w którym jedynym skutecznym sposobem ochrony dziecka wydaje się nieposłanie go do szkoły? To rozwiązanie - choć zrozumiałe - nie powinno być koniecznością.

Oczekiwanie rodziców jest proste i uzasadnione: szkoła, która szanuje konstytucyjne prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, powinna być standardem, a nie wyjątkiem. Szkoła nie może uzurpować sobie kompetencji wychowawczych, które prawnie należą do rodziny.