365 dni w spódnicy? Czyli o wychowywaniu córek...
Dziś będzie o Pannach. Tych dużych: Pannie T. i Pannie Ł. To dlatego, że w rodzinie wypada nam wychować nie tylko człowieka, ale także i kobietę.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Agnieszka Dubiel

Dziś będzie o Pannach. Tych dużych: Pannie T. i Pannie Ł. To dlatego, że w rodzinie wypada nam wychować nie tylko człowieka, ale także i kobietę. W procesie tym czasem trzeba działać, a czasem należy tylko lekko sugerować lub… cicho przyklaskiwać. Żeby nie spłoszyć.
Kilkanaście lat temu, gdy zaczynałam o nich pisać, były małymi dziewczynkami biegającymi w sukienkach i powtarzającymi z głowy dziecięce wierszyki. Czytały książeczki, lepiły z plasteliny i chodziły po wyimaginowanych górach związane dla bezpieczeństwa zupełnie prawdziwą skakanką. A wieczorami, gdy należało iść spać, słuchały bajek albo piosenek z płyty. Jedną z ulubionych była ta zespołu Dzieci z Brodą, a na niej piosenka, która mówiła, że „dziewczyna wtedy jest piękna, kiedy chodzi w sukience".
Być może to był pierwszy powód, dla którego nauczyły się płynięcia pod prąd obowiązującym trendom. A może drugi? Pierwszym mógł być jednak fakt, że zwyczajnie nie miały tych wszystkich najmodniejszych ubrań z prestiżowymi metkami. Nie wydawały się specjalnie cierpieć z tego powodu, po prostu życie dostarczało im mnóstwa innych ciekawych spraw do przemyślenia. Przy okazji zaś nauczyły się pewnego dystansu do szkolnej presji społecznej.
Potem jednak weszły w wiek nastoletni, więc siłą rzeczy zainteresowanie własnym wyglądem wzrosło pięciokrotnie. I tu wpadły w szpony Facebooka, gdzie w krótkim czasie znalazły grupę o nazwie „365 dni w spódnicy". I przepadły. Zaczął się festiwal sukienek, rajstop i różnych ocieplaczy na zimę. Nastała era płaszczyków i kozaczków na obcasie (a także kultowych glanów do krótkiej spódniczki). Oraz era spotkań towarzyskich w gronie jakby nieco starszym od naszych córek. Czy byłam z tego zadowolona? Bardzo.
Po pierwsze, zobaczyły, jak piękne jest chodzenie w spódnicy. Jak można zawsze ładnie wyglądać, nawet przy najmniej wymagającej okazji. Po drugie, wpadły w towarzystwo osób, które umieją kreować własny styl z dala od obowiązujących trendów. Zobaczyły, że nie one jedne ubierają się inaczej – i uznały to za wartość. Zaczęły z dumą nosić swoje nietypowe kreacje. Po trzecie, poznały różne stopnie zaradności. Od wyszukiwania wyprzedaży w Internecie, przez polowanie na wyjątkowe okazy w „lumpeksach", aż po szycie i szydełkowanie. I tutaj mój zachwyt urasta do poziomu wymarzonego. Panna T. umie posługiwać się szydełkiem, za pomocą którego próbuje wyczarować elegancki sweterek. Panna Ł. skupiła się na maszynie do szycia. Zaczęła od maseczek i kapeluszy w jabłuszka, ale już w kolejce leżą następne wykroje. Każdej twórczości przyklaskuję. Umiejętność zrobienia czegoś własnymi rękami, na dodatek tak, żeby pasowało na twórczynię, cenię wyżej niż umiejętność dostosowania się do wymagań dyktatorów mody.
Przy okazji tej zaradności Panny widzą, że czasem nadchodzi też czas rozstania z jakąś ulubioną rzeczą. Można ją wtedy oddać, by zyskała drugie życie. Dużo satysfakcji przynosi widok ulubionej sukienki noszonej z radością przez młodszą kuzynkę. A jeszcze więcej powrót tejże sukienki do domu, dla najmłodszej siostrzyczki. Wtedy też mama trochę się rozczula, gdy ubierając Pannę H. mruczy sobie pod nosem: „kiedyś Panna Ł. pięknie w tej kreacji wyglądała…".
Tak się szczęśliwie składa, że chodzenie w spódnicy uczy je kobiecości. Tej zdrowej i pięknej, niekoniecznie wojującej. W dzisiejszym świecie młoda dziewczyna nie ma zbyt wielu takich okazji. Jedynie w rodzinie wychowanie obejmuje też naukę bycia kobietą. Jeśli ktoś zechce w tym pomagać, mogę tylko się ucieszyć.
Jednak w całej mojej matczynej dumie z pięknych córek jest jedna uciążliwość. Otóż młode damy, poznawszy smak i wartość piękna, odkryły, że wychowanie czasem działa w dwie strony i próbują teraz pouczać i mnie. Ileż to już razy słyszałam od tych mądrych panienek pełne wyrzutu zdanie: „znowu biegasz w spodniach!". No cóż. Przyznaję, na co dzień biegam w spodniach, często nawet zazdroszcząc kobietom, które potrafią inaczej. Panna T. i Panna Ł. nadal więc mają nad czym pracować.
Zdjęcie ilustracyjne/Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.