Monika Chilewicz

pexels photo 3761515

Książki "wypatrywanki", to dla mnie jedno z najciekawszych odkryć ostatniej dekady. Nie jest to jeszcze wprawdzie termin powszechnie używany, ukuła go jedna z moich koleżanek księgarek, natomiast uważam, że świetnie oddaje ideę i warto by go spopularyzować. Otóż "wypatrywanki", to książki, w których ilustracje znacznie przeważają nad treścią, a w wielu przypadkach tę treść zastępują. Coraz więcej jest takich, w których nie pojawia się ani jedno słowo, a jednocześnie nie można im odmówić skomplikowanych wątków.

Skoro nie ma w nich słów, to czy w ogóle są to książki? Zawsze pytałam o to dzieci odwiedzające moją księgarnię w ramach lekcji o książce i nieodmiennie otrzymywałam odpowiedź, że oczywiście tak, bo w nich bardzo dużo się dzieje. Dziecięca intuicja jest tu trafna, książki obrazkowe bowiem przekazują historie, które to my, czytelnicy, opowiadamy. Co więcej, za każdym razem opowiadamy je na nowo, bo też za każdym razem dostrzegamy inne szczegóły i powiązania między elementami ilustracji. Umiejętność tworzenia narracji, łączenia elementów w interesującą, nieoczywistą całość to składniki kreatywności, która obecnie jest tak bardzo w cenie nie tylko na rynku pracy.

Wbrew pozorom wypatrywanie opowieści nie jest tylko rozrywką dla najmłodszych, bawią się przy tym równie dobrze dzieci, jak i dorośli. Co ciekawe, istnieje znacząca różnica między tym, jak zauważają szczegóły na ilustracjach najmłodsi, a jak rodzice. Miałam okazję rozmawiać o tym z Maciejem Strzemboszem, ilustratorem i autorem książek obrazkowych „Jaki to miesiąc?" i „Jaka to epoka?", wydanych przez Muchomora. Podzielił się ze mną doświadczeniem oglądania ich w towarzystwie dzieci w trakcie spotkań autorskich. Jak się okazuje, gdy dziecko ma znaleźć konkretny drobiazg na tak pełnej szczegółów ilustracji, ogarnia ją jednym spojrzeniem, całościowo, podczas gdy dorosły przechodzi wzrokiem od jednego do drugiego elementu, analizując powiązania między nimi. Być może przyczyna tkwi w różnicach w układzie neurologicznym, w każdym razie jest to informacja potwierdzona doświadczeniem.

Warto w tym momencie wspomnieć, jak wielką przysługę "wypatrywanki" oddają dziecięcym oczom. Okazuje się bowiem, że wśród dzieci poniżej dziesiątego roku życia znacząco wzrósł odsetek potrzebujących pomocy ortoptyka. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest banalna: ze względu na wczesne i nadmierne korzystanie z ekranów, które sprawiają, że gałka oczna nie gimnastykuje się w wystarczającym stopniu, a wręcz pozostaje długo w jednej pozycji. Banalne przekładanie kartek w książce wymusza ruch gałki w poziomie, a przeglądanie ilustracji w poszukiwaniu szczegółu zmusza ją do gimnastyki w wielu płaszczyznach. W dziedzinie "wypatrywanek" nasz kraj ma się czym pochwalić. Aleksandra i Daniel Mizielińscy najpierw podbili serca polskich dzieci swoim cyklem o Miasteczku Mamoko wydawnictwa Dwie Siostry, zaś międzynarodową sławę osiągnęli dzięki Mapom, które ukazały się aż w trzydziestu pięciu krajach. Ich najnowsza propozycja Daj gryza, wzbogacona niewielką ilością tekstu, to kulinarna podróż przez cały świat.

Młodsi czytelnicy doceniają serię o Ulicy Czereśniowej, która przedstawia tę samą okolicę o różnych porach dnia oraz roku. Dzięki niej mogą dowiedzieć się, co charakteryzuje wiosnę czy jesień, jakie są typowe sporty czy rozrywki mieszkańców. Na podobnej zasadzie opierają się książki z cyklu Rok w…, wydane przez Naszą Księgarnię. Tu każda rozkładówka przedstawia sceny charakterystyczne dla danego miesiąca: w lesie, na wsi, w górach, na budowie. Ogromnym atutem tego cyklu są autorzy, bowiem wydawnictwo zaprosiło do współpracy tak utalentowanych i lubianych współczesnych ilustratorów, jak Emilia Dziubak, Artur Nowicki, Jola Richter-Magnuszewska, Maciej Szymanowicz, Magdalena Kozieł-Nowak. Ilustracje tej pierwszej do książki Rok w lesie zostały wykorzystane jako element przyrodniczej ścieżki edukacyjnej w podwarszawskim Pomiechówku, którą zresztą z całego serca polecam!

Zdjęcie ilustracyjne/Pexels.com

banner rodzina na antenie

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.