Za nami Dzień Matki. Uwielbiam ten dzień. Jest nawet lepszy niż urodziny. Dzieci są jakby grzeczniejsze niż zwykle, dostaję mnóstwo laurek, kwiatów, buziaków i ,,przytulasów". Pamiętam też o swojej mamie, która na szczęście jeszcze żyje i mogę do niej zadzwonić czy pojechać. Dzień ten pod wieloma względami jest niesamowity i cudowny.

Zdaję sobie jednak sprawę, że cały ten natłok wszystkiego wokół nas – zdjęć uśmiechniętych mam ze swoimi dziećmi w Internecie, na portalach społecznościowych, w radio, w telewizji jest dla pewnej grupy kobiet trudne. I nie – nie postuluję wcale, by zaprzestać takich praktyk. Pokazujmy piękno macierzyństwa, cieszmy się i chwalmy naszymi rodzinami. Zachęcajmy tym samym tych niezdecydowanych, by może „zaryzykowali" i zdecydowali się na założenie rodziny.

Nie mogę być mamą…

Jednak duchowo bliskie są mi również te kobiety, które bardzo chciałyby być mamami, ale na razie nie mogą się nimi stać. Głównie z przyczyn medycznych. Pracuję na co dzień z małżeństwami niepłodnymi. Historie, które zawsze jednakowo mocno mnie poruszają, często są do siebie bardzo podobne. Ślub, marzenie o powiększeniu rodziny i z miesiąca na miesiąc oczekiwanie, że może tym razem udało się i za kilka miesięcy będziemy mogli tulić w ramionach upragnionego bobasa. Czasem trwa to kilka miesięcy, czasem kilka lat. Diagnozowanie i leczenie niepłodności często jest długim i zawsze trudnym procesem. Zdarza się, że na jego końcu wcale nie ma dobrych wiadomości. Może się bowiem okazać, że dziś medycyna nie dysponuje środkami, które mogłyby zaradzić takim czy innym problemom zdrowotnym powodującym w rezultacie niepłodność.

Trudne uczucia

Małżeństwa, które do mnie trafiają są na różnych etapach żałoby po stracie dziecka. Niemożność poczęcia dziecka jest bowiem w kategoriach psychologicznych również traktowane jako strata. Małżonkowie przechodzą więc wszystkie etapy żałoby, takie same jak rodzice, którzy stracili dziecko na przykład na skutek choroby, czy nieszczęśliwego wypadku.

Są małżeństwa, które potrzebują wsparcia, towarzyszenia, pomocy psychologicznej, ale są też takie, które mówią, że wszystko już w sobie „przepracowały". Na jednym z etapów żałoby kobiety opowiadają, że nie mogły poradzić sobie z widokiem mam z wózkami na ulicy, w parku, nawet w reklamie telewizyjnej. Innym etapem jest zamknięcie się na przyjaciół, którzy mają dzieci, nieprzyjmowanie zaproszeń na imprezy towarzyskie, na których mogą być rodziny z dziećmi. W głębi serca jest w tych małżonkach przecież zdolność do zachwycania się maleńkim człowiekiem, jego widok rozczula przecież każdego, ale na tym etapie żałoby jest to dla nich zbyt trudne.

Te wszystkie uczucia, emocje, jakie mają są czymś zupełnie normalnym i zrozumiałym w ich sytuacji. Tu nie ma złej woli ani chorej zazdrości. Oni nie życzą nikomu źle, oni po prostu chcieliby też móc tego wszystkiego doświadczyć, chcieliby móc dawać miłość komuś jeszcze. Muszą tylko przez to wszystko przejść. Przez żal, złość, niemoc, utratę sensu, ból i cierpienie. Czasem sami, czasem z pomocą specjalisty. Kiedy już przejdą wszystkie etapy żałoby, jednocześnie często odwiedzając szereg różnych gabinetów lekarskich, przychodzi zupełnie inny etap w ich życiu. Są w stanie o wszystkim opowiedzieć ze spokojem, są w stanie zaufać komuś tak bardzo, że podzielą się swoimi najgłębszymi myślami i uczuciami. Wtedy też już widok zdjęć koleżanek ze swoimi pociechami w Dzień Matki na Facebooku nie wytrąci ich z równowagi. Będą nawet potrafili się uśmiechnąć na ten widok, rozczulić się i może nawet napisać jakiś miły komentarz. Ale oni są już na innym etapie.

Spełnić marzenie

Pojawia się zatem pytanie - co robić? Cieszyć się z tego swojego macierzyństwa, ojcostwa czy nie? Mamy udawać nieszczęśliwych, żeby innym było lżej przeżywać ich trudności? Odpowiedź jest jedna - absolutnie nie! Nikt, nawet małżeństwa niepłodne, nie oczekuje od nas udawania, że nie cieszymy się własnym szczęściem. Najlepsze, co możemy zrobić, to - jak mawia nasz dobry znajomy - po prostu być. Być naprawdę, słuchać, czasem milczeć, towarzyszyć. Kiedyś ta skorupa zamknięcia się na innych zmięknie, przyjdzie inny etap.
Moje drogie znajome – marzące o dzieciach żony swych wspaniałych mężów. Pamiętałam o was wszystkich tego dnia – Dnia Matki. Wiecie, że nie udaję przed wami kogoś kim nie jestem, a jestem mamą i dobrze o tym wiecie. Wiecie też, że życzę wam, by i wasze pragnienia się spełniły – w sposób naturalny, duchowy czy adopcyjny.

Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.