Inwestycja w rodzinę – debata o polityce prorodzinnej
,,Samorząd PRO FAMILIA, czyli jaki?” – tak brzmiał temat debaty, która odbyła się 18 marca. Uczestniczyli w niej przedstawiciele rządu, samorządowcy, naukowcy i specjaliści. Wśród zaproszonych gości znalazł się dr Krzysztof Szwarc, demograf i ekonomista z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, ekspe
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
,,Samorząd PRO FAMILIA, czyli jaki?" – tak brzmiał temat debaty, która odbyła się 18 marca. Uczestniczyli w niej przedstawiciele rządu, samorządowcy, naukowcy i specjaliści. Wśród zaproszonych gości znalazł się dr Krzysztof Szwarc, demograf i ekonomista z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, ekspert Polskiego Forum Rodziców. O programie i uczestnikach debaty pisaliśmy TUTAJ.
Samorządy najbliżej obywateli
Minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg otwierając debatę stwierdziła, że zależy jej na stworzeniu szerokiej koalicji złożonej z przedstawicieli rządu, samorządów i organizacji pozarządowych na rzecz skutecznego wspierania rodzin. Przeznaczane na ten cel środki finansowe mają za zadanie nie tylko polepszyć sytuację ekonomiczną rodzin, ale też odwrócić niekorzystne trendy demograficzne. Najbliżej obywateli są samorządy i to one najlepiej znają sytuację i potrzeby rodzin.
Wsparcie rodzin to nie koszt, ale inwestycja
Pieniądze wydawane na wsparcie rodzin minister oceniła nie jako koszt dla budżetu państwa, a jako inwestycję. Wyzwaniem jest odwrócenie niekorzystnych tendencji demograficznych, by nie doszło do sytuacji, że stworzone dla rodziców i dzieci obiekty będą puste, a dochody gmin spadną na skutek zbyt niskiej liczby mieszkańców.
Mniej urodzeń, choć wzrasta dzietność
Do kwestii demograficznych nawiązała też wiceminister rodziny i polityki społecznej, pełnomocnik rządu ds. polityki demograficznej Barbara Socha. Oceniła, że sytuacja demograficzna w Polsce nie jest ani tak zła, jak się ocenia, ani nieodwracalna. W skali całej Europy spada dzietność, natomiast są regiony – i do takich należy Polska – gdzie współczynnik dzietności rośnie. Niestety, nie przekłada się on na liczbę urodzeń, ponieważ zmniejsza się ilość kobiet w wieku prokreacyjnym. W realizacji działań prorodzinnych olbrzymia rolę odgrywają samorządy. To one – dysponując środkami i aparatem organizacyjnym - mogą kształtować chociażby politykę mieszkaniową, jakże istotną dla rodzin.
Dorota Bojemska przewodnicząca Rady Rodziny, która powołana została ponad rok temu i jest ciałem eksperckim i doradczym w dziedzinie polityki rodzinnej państwa, zwróciła uwagę, że na rodzinę trzeba spojrzeć jak na zbiorowość w procesie - w perspektywie procesu jej życia. Są dwa kluczowe momenty, w których ludzie podejmują ważne decyzje. Pierwszy to ten, kiedy młode osoby tworzą sobie wyobrażenie o rodzinie i oczekiwania wobec życiowego partnera. Drugi moment to pojawianie się pierwszego dziecka, który to fakt jest rewolucją. Dziś często młodzi rodzice są pozostawienia sami sobie i to przyczynia się do różnego rodzaju kryzysów.
Demografia kluczem do lepszej przyszłości
Dr Krzysztof Szwarc odwołując się do danych statystycznych GUS dotyczących demografii, stwierdził, że mniejsza liczba urodzeń w 2020 r. nie odzwierciedla jeszcze potencjalnych obaw i niepewności co do przyszłości. Odpowiedź, czy i w jakim stopniu pandemia wpłynęła na liczbę urodzeń dzieci przyniosą dopiero dane za pierwsze miesiące roku 2021. Wtedy okaże się jak obawy o zdrowie i pracę odnoszą się do zachowań obywateli w dziedzinie zakładania rodziny.
Niże demograficzne z lat wcześniejszych zmniejszają liczbę potencjalnych rodziców
Naukowiec za
prezentował wykres struktury ludności według płci i wieku (stan w grudnia 2019 r.). Zaznaczył na nim liczbę kobiet w wieku największej płodności, czyli 20-40 lat.
- Z każdym kolejnym rokiem będzie mniej potencjalnych matek, a więc spadać też będzie liczba urodzeń – objaśniał demograf. Natomiast współczynnik dzietności od 2017 roku utrzymuje się na poziomie powyżej 1400, co nie zdarzało się we wcześniejszych latach XXI wieku. Jednakże powinien on być na poziomie 2100, by zapewnić tzw. zastępowalność pokoleń. O danych GUS dotyczących 2020 roku pisaliśmy TUTAJ.
Gdyby przedstawione na wykresie tendencje utrzymały się do 2040 roku, liczba urodzeń, która za rok 2020 wynosi 350 tys. zmniejszy się do 270 tys. A na 100 osób pracujących przypadnie ponad 50 emerytów (obecnie jest ich 36). Sytuacja jest trudna i wymaga kompleksowych rozwiązań.
- Ten wykres powinien wisieć w gabinecie każdego wójta, burmistrza i prezydenta – stwierdził dr K. Szwarc.
Zamiast mówić o wsparciu rodziny mówmy o jej promocji
Rozwiązania powinny zacząć się od poziomu samorządów, będących najbliżej obywatela, proponował dr K. Szwarc. Powinniśmy mówić raczej o promocji rodziny niż o wsparciu. Środki przekazywane rodzinie powinny być rodzajem nagrody, nie wsparcia, bo to pojęcie kojarzy się ze wspieraniem przedsiębiorców w trudnej sytuacji, osób bezrobotnych bądź chorych. Psychologiczny odbiór takiego wsparcia może powodować, że rodzin będzie coraz mniej.
Młodzi doceniają rodzinę jako wartość
W dyskusji, która zrodziła się po wystąpieniu dr K. Szwarca, zabierali głos zarówno eksperci, jak i samorządowcy. Prof. Elżbieta Osewska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Familiologicznego zauważyła, że wyniki badań wskazują, iż młodzi ludzie często wskazują szczęśliwą rodzinę jako dobro bardzo cenne. Z badań wynika, że 98 proc. z nich chce mieć dzieci. Natomiast zderzają się często z negatywnym odnoszeniem się do rodziny, macierzyństwa i ojcostwa prezentowanym w mediach i poprzez kanały internetowe, czy przekazy ze sfery kultury.
- Obok promocji rodziny istotna jest promocja macierzyństwa i ojcostwa – stwierdziła. Przywołała w tym kontekście dobre doświadczenia Singapuru, kraju, który bardzo długo promował politykę jednego dziecka, co spowodowało wymieranie populacji, po czym zmienił front i zaczął promować rodzinę, piękno i wartość macierzyństwa i ojcostwa.
Połączyć pracę z wychowaniem
Tematem ściśle związanym z funkcjonowaniem rodziny jest tworzenie odpowiednich warunków pracy dla matek powracających z urlopów macierzyńskich. Elastyczny czas pracy, możliwość pracy zdalnej, lub na część etatu – to rozwiązania, które pomagają rodzicom godzić obowiązki zawodowe z życiem rodzinnym. Matki powinny mieć możliwość wyboru – czy pozostają dłużej w domu z dziećmi, czy wracają do pracy. Oba rozwiązania wymagają odpowiednich warunków – np. to drugie zapewnienia odpowiedniej liczby miejsc opieki w żłobkach i przedszkolach.
Judyta Kruk ze Związku Dużych Rodzin 3+ podkreśliła, że rodzicom potrzebne jest wsparcie, uznanie oraz dostrzeganie i wykorzystywanie potencjału rodziny. Rodzice w procesie wychowawczym nabywają doświadczenie, wiedzę i kompetencje, z których warto skorzystać, zauważyła J. Kruk.
Samorządowe pomysły prorodzinne
Głos zabrali też samorządowcy. Prezydent Tomaszowa Mazowieckiego Marcin Witko zauważył, że zmniejszająca się liczba urodzeń spowoduje pogorszenie komfortu życia wszystkich mieszkańców. Jego pomysły na polepszenie życia obywateli miasta to m.in. obniżki w opłatach za przedszkole dla drugiego dziecka o połowę, a dla trzeciego o 99 proc., a także program opieki popołudniowej. Miasto wprowadziło bezpłatną komunikację oraz planuje działania w zakresie budownictwa ze wsparciem rządowym. Docelowo mieszkania stawałyby się lokalami własnościowymi. W Tomaszowie Mazowieckim planowany jest Kongres Wielkiej Rodziny.
Warte zauważania jest też postępowanie władz Sędziszowa Małopolskiego, którym udało się przyciągnąć młode rodziny z Rzeszowa poprzez współpracę z lokalnymi pracodawcami na etapie edukacji. W szkołach zawodowych powstały klasy, które kształcą uczniów – przyszłych fachowców przygotowanych do pracy w okolicznych firmach. Zainteresowanie było tak duże, że przez pewien czas brakowało mieszkań dla osób zdecydowanych na proponowane przez samorząd rozwiązanie.
Polityka prorodzinna a socjalna
Czym powinna być polityka prorodzinna i jak różni się ona od polityki socjalnej wyjaśniała Dorota Bojemska, przewodnicząca Rady Rodziny. W centrum powinna znajdować się rodzina, która odpowiada za kształtowanie się i rozwój wspólnoty. Rodzina jest podstawą ciągłości biologicznej i nośnikiem kultury. Należy się zastanowić kto kogo wspiera – czy samorząd rodziny, czy odwrotnie. Te relacje są dość złożone, bo efektywne wspieranie rodzin przez władze lokalne wraca potem w postaci materialnej i niematerialnej z powrotem do gmin.
Wszelkie inicjatywy samorządu powinny być przefiltrowane prze lupę prorodzinności – w jaki rzeczywisty sposób odpowiadają rodzinom.
- Urzędnicy muszą mieć kontakt z rzeczywistością – mówiła Bojemska.
Bardzo ważna kwestia to pomoc ze strony państwa i samorządów w kwestiach mieszkaniowych. Ważne dla rozwoju więzi rodzinnych jest też tworzenie miejsc dla wspólnego spędzania czasu – np. klubów sportowych, organizacja zajęć sportowych dla dzieci albo przygotowanie warunków dla wspólnej aktywności fizycznej rodziców z dziećmi, realizowanie wychowania przez sport.
W sferze kultury warto naśladować wzory z Niemiec. Tam samorządy wynajmują sale na edukację muzyczną. Każda szkoła u naszego zachodniego sąsiada chce mieć już nie tylko własny klub sportowy, ale i własną orkiestrę.
Rola ojców w wychowaniu odpowiedzialnych obywateli
Dr Dariusz Cupiał z Tato.Net i Fundacji Cyryla i Metodego mówił o roli ojców. Bez nich nie wychowamy odpowiedzialnych obywateli, stwierdził. Według niego samo finansowe wsparcie dla rodzin nie odwróci negatywnych tendencji demograficznych, bo we wszystkich społeczeństwach dobrobytu spada dzietność. Marzenia o szczęśliwej rodzinie mogą się ziścić, gdy będziemy promować właściwe postawy. Rodzice, ojcowie i matki funkcjonują dziś w nieprzyjaznej przestrzeni kultury masowej, co nie pozostaje bez wpływu na ich postawy.
Rodzina jak przedsiębiorstwo
- Środki przeznaczane na rodziny w Polsce to inwestycja – podsumowywała debatę minister Malag. Rodzina, zwłaszcza duża, działa jak przedsiębiorstwo. Mama pozostająca w domu i wychowująca dzieci wykonuje 25-28 różnych zawodów. Po powrocie na rynek pracy jest doskonale zorganizowana. Stopą zwrotu tej inwestycji w rodzinę jest możliwość dalszego rozwoju społeczeństwa, fakt, że będzie nas odpowiednio wielu i że to korzystnie wpłynie na gospodarkę.
Samorządowcy kreują
- W każdej gminie powinna być lokalna Rada Rodziny – postulowała pani minister. By wspomóc samorządy w dyskusji, wyciąganiu wniosków i podejmowaniu decyzji. To samorządowcy kreują politykę prorodzinną na swoim terenie. Oni najlepiej znają potrzeby własnych mieszkańców.
- Fundamentem dla Polski jest rodzina i ona pozostanie w centrum uwagi – puentowała min. Malag.
Debata była związana z ogłoszonym w styczniu konkursem ,,Samorząd PRO FAMILIA" mającym wyłonić i nagrodzić najlepsze lokalne inicjatywy prorodzinne samorządowców. Termin zgłoszeń do konkursu mija 16 kwietnia.
Pełen zapis debaty można znaleźć TUTAJ.
Źródło: gov.pl, oprac. wt
Zdjęcia: gov.pl
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.