O zamiataniu liści, czyli wychowanie przez sprzątanie
Czy są jakieś przedmioty, które w szczególny sposób ułatwiają wychowanie dziecka na mądrego człowieka?
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Agnieszka Dubiel

Czy są jakieś przedmioty, które w szczególny sposób ułatwiają wychowanie dziecka na mądrego człowieka? Pewnie jest ich mnóstwo: książka, gra planszowa, duży stół, pianino i jeszcze parę innych. Ale wśród tych najbardziej przyziemnych szczególną rolę pełnią miotła, grabie i ścierka. Dlaczego? Bo uczą odpowiedzialności za to, co mamy oraz ponoszenia konsekwencji swoich czynów.
Zaczyna się najprościej: nabrudziłeś, to posprzątaj. Rozsypałeś, to pozbieraj. Nie zostawiaj innym bałaganu, który sam spowodowałeś.
Odkryłam na przykład, że niespełna roczne dziecko świetnie potrafi machać ściereczką po własnym stoliku i wycierać z niego rozlany soczek. Czy to ma sens, skoro sama zrobiłabym to cztery razy szybciej i osiem razy skuteczniej? A czy sens ma uczenie dziecka czegokolwiek, co sami lepiej potrafimy? Oczywiście maluchy, tak chętne do sprzątania razem z nami, z czasem wyrastają na duże dzieci, a potem jeszcze na nastolatki – i tu już rodzice muszą się wspinać na szczyty swoich umiejętności, by zmotywować latorośl do jakiegokolwiek wysiłku. Pocieszam się tylko tym, że za kilka lat będą pamiętały jedynie nasze wysiłki i to, jak bardzo nam zależało, a nie własną niechęć do pracy.
Bardzo dużo wysiłku kosztuje mnie jako matkę niepodnoszenie cudzych skarpetek z podłogi. Odszukiwanie delikwenta, który rozsypał kakao w kuchni i doprowadzanie go do decyzji, że jednak posprząta po sobie. Przypominanie, żeby każdy swój talerz odniósł do zmywarki. Czasem mam wrażenie, że połowa mojej pracy jako matki polega na uczeniu dzieci umiejętności zauważania i usuwania śladów swojej działalności. Gdybym mogła, wybrałabym jakieś bardziej twórcze zajęcie.
Jednak to nie jedyne konsekwencje, jakie ponoszę, wychowując dzieci w ten sposób. Są jeszcze takie, które nie pozwalają mnie samej unikać odpowiedzialności. Bo jeśli na parkingu potrącę niechcący stojące obok auto, nie mogę po prostu odjechać. To „posprzątaj po sobie", które sama tyle razy wypowiadałam, tkwi mi ciągle z tyłu głowy i każe zostawić właścicielowi samochodu karteczkę z przeprosinami i numerem telefonu. I każe zapłacić za naprawę. Dzieci przecież siedzą i patrzą, co mama zrobi – i ocenią, czy wszystko, czego ich uczyła, naprawdę przystaje do dorosłego życia.
Drugą kwestią jest odpowiedzialność za to, co do nas należy. Na przykład liście. Skoro mieszkamy w domu, a przed domem rośnie drzewo, to musimy liście z naszej uliczki zamiatać. Żeby na przykład sąsiadka nie skręciła nogi, pośliznąwszy się na mokrym. A jeśli spadnie śnieg – należy go odgarnąć. I nie wystarczy tu mówić i pokazywać. Trzeba dać czasem do ręki te grabie, tę miotłę czy łopatę i pozwolić dziecku (takiemu dużemu, oczywiście) poczuć wagę, doświadczyć pracy i wysiłku. A także odczuć radość z zadowalających efektów. To też jest część wychowania.
Przecież zamiatanie liści przed domem, to nie tylko sprzątanie. To również zwykła mozolna praca dająca wyraźne poczucie bliskości z realnym światem. Z jednej strony, tu nie ma drugiego ani trzeciego życia, trzeba samemu całość doprowadzić do końca. Z drugiej – nic się nie zawiesi, nie odinstaluje, nie przerwie łącza. Można swobodnie machać miotłą i dopóki miotła się nie złamie, efekt jest zapewniony. Im bardziej przyziemne prace, tym prościej pokazują ciąg przyczynowo-skutkowy między naszym działaniem i tym, co po nim pozostaje. Zwykłe fizyczne prace ściągają nas z obłoków na ziemię. A przy tym dają takie zdrowe zmęczenie. Machanie miotłą pomaga oderwać się od problemów, a jednocześnie pozostawia czas na wyciszenie, na przemyślenie i refleksję. Uwalnia od nadmiaru emocji.
Na koniec pozwolę sobie zacytować moją ulubioną piosenkę z tekstem Jonasza Kofty Song sprzątaczki. Kończy się ona jakże wymownym imperatywem (w oryginalnej pisowni):
Zdjęcie ilustracyjne/Pexels.com
A róbżesz rewolucje jeden z drugim, rób
Tylko potem
Posprzontaj po sobie
Cieszą się, że poznałam ją w takim momencie życia, żeby móc czasem przytaczać własnym dzieciom. A czasem sobie.
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.