pexels photo 3171200dr Paulina Michalska

Nie mnie rozstrzygać, która zupa wygrywa i dlaczego, bo i w naszej rodzinie zdania są mocno podzielone. Nawet zwolennicy pomidorowej powiedzą, że zależy czy z ryżem, czy z makaronem. Nie w tym jednak rzecz, czy w ogóle lubimy zupy, czy jak mawia nasz starszy syn „porządne obiady" (czyt. kotlet, ziemniaki i surówka); na stole może być nawet ryż z jabłkiem, wątróbka czy czernina… Nie to jest najistotniejsze. Ważny jest jak zwykle czas. Czas, by razem usiąść do stołu. Może mamy taki komfort, że wspólnym posiłkiem jest śniadanie, może obiad, a może czekać musimy aż do wieczora, by razem spotkać się podczas posiłku. A może taką szansę mamy tylko w weekendy? Ale dobre i to.

Pierwszym naszym wspólnym małżeńskim zakupem był stół i krzesła. Nie wyobrażaliśmy sobie naszego domu bez stołu. To przy stole najlepiej się rozmawia, podejmuje decyzje. Z czasem do tego stołu zasiadły również nasze dzieci, siadają przy nim nasi przyjaciele, bliższa i dalsza rodzina. Ale na co dzień, to jest miejsce, przy którym co najmniej raz w ciągu dnia spotykamy się na wspólnym posiłku. Jest głośno, czasem za głośno, ale za nic w świecie z tego nie zrezygnujemy.

Może czasem wygodniej byłoby, by każdy zjadł posiłek w swoim pokoju, przy biurku, na szybko, bo całe mnóstwo pracy czeka na dokończenie. Albo jakaś szybka kanapka w rękę podczas zabawy, owoc, kisiel… Tak, to spora pokusa. Ale, jeśli jej ulegliśmy, to warto to zmienić. Bo wspólny posiłek, to nie tylko zjedzenie obiadu, kolacji czy śniadania. Wspólny posiłek to przede wszystkim czas, by odłożyć na bok wszystkie sprawy, interesy, telefony, komputery. Czas, by spotkać się z drugim człowiekiem, wysłuchać go, poświęcić mu uwagę. Potrzebują tego zarówno dzieci, jak i dorośli. Takiego komfortu, że oto teraz nikt nie będzie nam przeszkadzał ani nas rozpraszał. O taki czas trzeba w rodzinie zawalczyć. I nie trzeba szukać wymyślnych przepisów na dania, które nie wszystkim może będą smakowały.

Życie toczy się wokół nas w tak szybkim tempie, że możemy dać się temu ponieść i nie chcieć już być ze sobą. Kiedy jednak zaczniemy o to dbać, to bardzo szybko wejdzie nam to w nawyk, za którym będziemy tęsknić, gdy będziemy poza domem. Czasem, gdy któreś z nas wyjeżdża służbowo na kilka dni, to po powrocie stwierdza, że najbardziej brakowało mu tego naszego bycia razem podczas posiłków. Do dobrych rzeczy bardzo łatwo można się przyzwyczaić. I dobrze. To co dziś wkładamy w relacje w swojej rodzinie – czas, uwagę – zaowocuje w przyszłości.

W okresie „zamierzchłej komuny", jak mawia mój mąż, nie wyobrażaliśmy sobie, by nie organizować imprez rodzinnych z okazji imienin, urodzin, świąt. Na stole nie zawsze było obficie, ale to się nie liczyło. Ważny był czas spędzony razem. Pamiętam z mojego domu rodzinnego, jak tata, dziadek, wujkowie zaczynali śpiewać stare przyśpiewki. Wtedy, kilkunastolatce, wydawało mi się, że to straszny „obciach"; dziś wiele bym dała, by mój tato mógł usiąść z nami do stołu.

Obserwując rzeczywistość wokół nas, z przykrością stwierdzam, że takich rodzinnych imprez, spotkań przy stole jest coraz mniej. Zdarza się, że w rodzinie ktoś oświadczy, że nie zamierza świętować swoich imienin, rocznicy ślubu etc. Powodzi się nam coraz lepiej, wszystko można kupić, ba, nawet zamówić katering, gdy nie mamy czasu lub zdolności kulinarnych, a mimo to raczej zmierzamy w kierunku zamknięcia się w swoich domach, budowania coraz wyższych murów wokół siebie. Stare porzekadło mówi: „Wzbogaciłeś się? Kup większy stół a nie buduj wyższego muru".

Dlatego siadajmy do stołu ze swoją rodziną, zapraszajmy krewnych, przyjaciół (jak już minie czas epidemii, oczywiście), niech nawet każdy coś przygotuje, nie wszystko musimy zrobić sami. I niech ten stół żyje, niech się toczą przy nim rozmowy, niech będzie miejscem w domu najważniejszym. Niech wszyscy czują się do niego zaproszeni.

Zdjęcie ilustracyjne/Pexels.com
banner rodzina na antenie

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.