Rodzeństwo – najlepszy spadek, jaki możemy zostawić dzieciom
Ale tak poważnie mówiąc, życie z rodzeństwem, to nie sielanka. To ciągła walka i siłowanie się.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Agnieszka Dubiel
Cuda się zdarzają, nawet w naszej rodzinie. Dwóch braci, lat trzynaście i dziewięć, siedziało razem przez godzinę i grali w nową grę. Planszową. Nie kłócili się, nie bili, w ogóle unikali konfliktów. Kawaler S. cierpliwie tłumaczył Chłopczykowi J. zasady i strategie, pokazywał, który ruch się opłaca, a który mniej. Nad tą grą wojenną zawarli chwilowy rozejm, a ja przyglądałam im się z boku, uważając by nieuważnym słowem nie zburzyć tego kruchego porozumienia. Cuda więc się zdarzają. Warto na nie czekać, nawet latami.
Ale tak poważnie mówiąc, życie z rodzeństwem, to nie sielanka. To ciągła walka i siłowanie się. Dzieci bardziej w tym przypominają przepychające się niedźwiadki niż zgodne mróweczki ciągnące wspólnie jedną gałązkę do mrowiska. Tyle tylko, że tak właśnie musi być. Jeśli mają kiedyś w przyszłości wyrosnąć na silnych ludzi umiejących poradzić sobie w trudnych sytuacjach, to muszą przez całe dzieciństwo trenować je w bezpiecznych warunkach. Na pocieszenie powtarzam sobie przeczytane kiedyś zdanie mądrego pedagoga, że rodzeństwo jest po to, żeby dzieci uczyły się wchodzić w konflikty i z nich wychodzić. Nawet jeśli przy okazji matka osiwieje (ojciec też, ale on jakby mniej się tym przejmuje).
Oczywiście w naszym domu na razie wciąż lepiej wychodzi nauka wchodzenia w konflikty niż ich rozwiązywania. Bo ciągle ktoś kogoś szturcha, ktoś odzywa się w nieodpowiednim momencie albo zadaje niewłaściwe pytania. Wchodzi do pokoju, zajmuje łazienkę, rzuca klockami i budzi resztę rodziny, głośno otwierając drzwi. Ale trudno. Musimy znosić się nawzajem, sterując tym znoszeniem tak, by oprócz tego było nam razem dobrze.
Dlatego właśnie takie chwile jak ta nad wspólną grą są cenne. Trzeba je wyłapać, wydobyć na światło i głośno pochwalić. Wzmocnić i zapamiętać. Żeby było do czego wracać i odwoływać się, gdy komuś zabraknie cierpliwości: „A pamiętasz, jak było miło, gdy raz z bratem zagrałeś w Tryktrak na warunkach pokojowych?"…
Zresztą obserwowanie relacji między dziećmi samo w sobie jest fascynujące. Bo oprócz konfliktów, następuje też budowanie sojuszy. Raz z tym, raz z tamtym. Jeśli z kimś nie można się dogadać, dobrze jest spróbować z kimś innym. Zazwyczaj znajdzie się jakieś wsparcie, czasem nawet na dłużej. Ale jeśli nikt nie chce z tobą wejść w koalicję, to znak, by trochę się nad sobą zastanowić.
Pamiętam, że w młodości bardzo zazdrościłam znajomym, którzy mieli dużo rodzeństwa. Zawsze wydawało mi się, że u nich w domu jest więcej życia, że po prostu coś się dzieje. A dzieci z takich rodzin miały bardziej wyraziste charaktery. I większe imprezy z okazji wszelakich. Potem, jak zaczęli wchodzić w dorosłość, było im też jakby łatwiej. Nie musieli wszystkiego wymyślać jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi. Mieli już gdzieś głęboko zakodowane, co robić w danej sytuacji. Ja sama musiałam się uczyć od początku, jak działa małe dziecko, jak do niego podejść, czego potrzebuje i w jaki sposób mam z nim rozmawiać. Oni to wszystko mieli w pakiecie. Że już nie wspomnę o organizacji domu dla dużej rodziny…
Życie z rodzeństwem jest trudnym zadaniem. Ale jak każdy trud i ten przynosi dobre owoce. W dorosłym życiu nie ma lepszego towarzystwa niż własna siostra. Jej nie trzeba wszystkiego tłumaczyć od zarania dziejów. Wystarczy rzucić jakieś dwa słowa, które rozumiemy tylko my – i już wiadomo, że się dogadałyśmy. Teraz już nawet nie musimy wchodzić w konflikty (od czego mamy mężów i dzieci…). Teraz możemy spijać ten miód, patrząc jak nasza liczna dziatwa buduje swoje skomplikowane relacje między sobą.
Bo kuzynostwo też jest ważne. Trochę inaczej, ale jednak. Ważne jest, by spotkać się czasem i poczuć, że jest się wśród swoich. Że ta wspólna babcia nadała nam wszystkim jakiś rys charakteru, że mamy wspomnienia z jednego drzewa, na które razem się wspinaliśmy.
Usłyszałam kiedyś, że najlepszym spadkiem, jaki możemy zostawić naszym dzieciom jest rodzeństwo. Nasze więc będą bogate. I tego się trzymamy.
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.