Ten zapach, ten smak…
Na polskieforumrodzicow.pl znajdziesz wsparcie i porady od innych rodziców z Polski i z zagranicy. Dyskutujemy na tematy związane z wychowaniem dzieci, ciążą, porodem i wieloma innymi kwestiami rodzinnymi.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Czytałam artykuł Agnieszki Dubiel na Polskim Forum Rodziców, w którym pisała o swoim doświadczeniu w pieczeniu chleba. Od razu pomyślałam o sobie, o swoich zmaganiach i o tym, by o nich napisać. Pochodzę z rodziny piekarzy. Mój świętej pamięci tato był piekarzem, mój brat jest piekarzem (choć już zawodowo nie praktykuje) i ja też po części czuję się trochę jak piekarz.
Nasz powszedni tylko świeży
Ale nie chodzi o to, by czymś się tutaj chwalić. O nie! Choć mój tato zawodowo piekł chleb, bułki i rogale, to w domu omijał piekarnik szerokim łukiem. Raz tylko pamiętam, gdy upiekł ciasto drożdżowe bez przepisu, tak „na oko" i było tak pyszne, że i ja później też zapragnęłam takie upiec nie mając przepisu i, jak się nietrudno domyślić, można było nim gwoździe wbijać. Jednym słowem od pieczenia w moim rodzinnym domu była moja mama. Swą „władzę" dzierżyła niepodzielnie przez wiele lat – nas nie za bardzo dopuszczając do eksperymentowania w kuchni. Wszystko się zmieniło, gdy poszłyśmy do szkoły średniej a później na studia. Wertowałam więc przepisy jeszcze po mojej prababci i próbowałam coś tam stworzyć. Zawsze to jednak były raczej ciasta niż chleby i bułki. No bo po co piec w domu chleb, skoro tata codziennie przynosi z pracy świeżutkie, pachnące bochenki? W moim rodzinnym domu chleba z poprzedniego dnia już się nie jadło. Uważany był za tzw. „stary". Ujmą na honorze dla mojego taty byłoby podać komukolwiek chleb z poprzedniego dnia.
Mąka musi poczekać
Opuściłam to „pachnące świeżym chlebem gniazdko" i marzyłam, by we własnym domu piec chleb. Czasem tato mówił mi: „Na co ci to? Dookoła masz tyle sklepów. Nie szkoda ci sił i czasu na pieczenie w domu?" Ale ja chciałam, żeby moim dzieciom dom kojarzył się z pieczeniem chleba, jego zapachem i całym tym rytuałem. Zaczęłam swoją przygodę od zwykłego chleba żytniego na zakwasie. Pamiętam jak kiedyś z wakacji wracałam trzymając nogi na worku z mąką, którą kupiliśmy po drodze w jakimś młynie. Różnie mi wychodziło to pieczenie chleba. Kiedy wyjmowałam z pieca bochen a on po kilku sekundach opadał aż na dno, płakałam tacie do słuchawki i pytałam, co zrobiłam nie tak. Zazwyczaj dawałam zbyt świeżą mąkę. Teraz już wiem, że taka mąka prosto z młyna musi swoje odstać i poczekać, zanim upiecze się z niej cokolwiek. Ale wciąż zaczynałam od nowa. Powoli wciągając w to wszystko własne dzieci.
Chleb z bagażem miłości
Z czasem piecznie chleba stało się niejako koniecznością. W badaniach wyszła nam nietolerancja glutenu i trzeba było przerzucić się na pieczenie chleba bezglutenowego. I to jakoś udało mi się opanować. Raz nawet zrobiłam „warsztaty" dla koleżanek z pieczenia chleba bez glutenu, drożdży, mleka etc.
Teraz mam już w domu swoje następczynie. Pieką chleby, ciasta, kłócą się która upiecze tort na urodziny brata lub siostry. Ale na to trzeba było kilkunastu lat. Niemniej jednak chciałabym zachęcić wszystkie wahające się mamy by, jeśli tylko w ich głowie tli się marzenie o upieczeniu własnego chleba, poszły na całość, zaryzykowały i zaczęły swoją przygodę z pieczeniem. Poza przepysznymi doznaniami smakowymi dajemy naszej rodzinie – mężowi, dzieciom, z czasem może też i wnukom coś, czego nie da się kupić w sklepie – atmosferę domu, zapachy, które zostaną z nimi na długo, no i oczywiście cały bagaż miłości i doświadczeń z tym związanych. Wiem, że pieczenie z dziećmi wspólnie szczególnie gdy są małe i więcej rozsypują, niż wrzucają do miski, jest trudne, ale z czasem „wciągajmy ich w tę przygodę". Wyjdą z domu bogatsze od innych. I czy masz w domu super ekstra sprzęt, czy tylko glinianą makutrę po babci i dwie ręce, to nie jest to ważne. Ważne jest samo tworzenie, pieczenie, smakowanie i motywacja. Reszty naprawdę można się nauczyć.
Mój tato już nie żyje, nie mam do kogo dzwonić, by zapytać, co poszło nie tak, że chleb opadł, zrobiły się w nim dziury a zakwas cuchnie na kilometr. Ale jest Internet, a w nim cała kopalnia wiedzy na temat pieczenia chleba, są książki, poradniki a nawet maszyny, które (w ostateczności) wszystko nam podpowiedzą. Zatem - jak mawia mój mąż - ODWAGI!
Zdjęcie: Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.