pexels photo 1257105Monika Chilewicz

Zaryzykuję stwierdzenie, że ze świecą szukać osób z pokolenia dzisiejszych rodziców, którzy nie wychowywali się na wierszach dla dzieci. Kto z nas nie recytował w dzieciństwie Lokomotywy, Rzepki czy Ptasiego radia? Kto z ręką na sercu powie, że na widok garnka z wywarem na zupę nigdy nie pomyślał o kapuście, która ze stoickim spokojem pouczała warzywa, że i tak zginą w zupie, więc po co swary i waśnie? Wiersze od lat stanowią nieodzowny element edukacji literackiej małego człowieka i kopalnię rozpoznawalnych powszechnie cytatów (chociażby: a to feler, westchnął seler). Poezja ogólnie nie cieszy się obecnie wielkim wzięciem i niestety przekłada się to również na literaturę dla dzieci, choć przecież wiersze dla najmłodszych nie są ani bardzo skomplikowane, ani niezrozumiałe. Być może sednem problemu jest fakt, że żyjemy w zawrotnym tempie, a kultura popularna przyzwyczaiła nas do szybkiej narracji, gdzie akcja goni akcję? Poezja – nawet ta dziecięca – zmusza do przyhamowania oraz refleksji i to jest właśnie jedną z jej zalet. W czasach przesytu informacyjnego warto umieć się zatrzymać i zastanowić nad tym, co czytamy, a tego właśnie wymagają od nas wiersze. Z drugiej strony ich relatywnie krótka forma sprawia, że nawet wolny kwadrans, to wystarczający czas na lekturę niedużego tomiku.

Bardzo ważną zaletą poezji jest dbałość o stronę językową (oczywiście zakładając, że mówimy tu o wierszach na pewnym poziomie, a nie o byle rymowankach, jakie, niestety, również trafiają się na półkach księgarskich). Myślę że ten aspekt jest szczególnie istotny w obecnej sytuacji, gdy w przestrzeni publicznej jest tyle wulgarności, a niektórzy specjaliści próbują nam nawet wmawiać, że wulgaryzm jest jedynym skutecznym sposobem wyrażenia emocji. Forma wiersza sama w sobie wymusza na autorze zręczność w posługiwaniu się językiem, wymaga dyscypliny i staranności, a jednocześnie kreatywności. Właśnie takiego sposobu wypowiadania chcemy przecież uczyć nasze dzieci, jeśli zależy nam na tym, by wyrosły na ludzi, którzy potrafią precyzyjnie i atrakcyjne przekazywać swoje myśli.

Wiersze ze względu na rytm i rymy działają uspokajająco i wyciszająco nawet na najmłodsze dzieci. Co ciekawe, dotyczy to nie tylko kołysanek, ale też tak dynamicznych utworów jak Lokomotywa. Moja najstarsza córka w pierwszych miesiącach życia cierpiała na kolki, a my cierpieliśmy razem z nią, bo jej wieczornego płaczu nie było w stanie nic uciszyć. Aż któregoś dnia w przypływie desperacji sięgnęłam po jedną z nielicznych książeczek, które zachowały się z mojego dzieciństwa. Był to tomik Juliana Tuwima z pięknymi ilustracjami Jana Lenicy. Otworzyłam na Lokomotywie właśnie i zaczęłam czytać na głos, bardziej chyba dla własnego uspokojenia niż córce, która powoli przestawała płakać, zaczęła się przysłuchiwać, aż w końcu zasnęła. Odtąd polecam wszystkim rodzicom czytanie wierszy niemowlętom, które choć nie rozumieją jeszcze treści, wyraźnie doceniają powtarzalność rytmu i rymu.

Tuwim i Brzechwa, to dwa nazwiska, które od razu przychodzą na myśl, gdy mówimy o wierszach dla dzieci. Zachęcam do szukania wydań w twardej oprawie i z dobrymi ilustracjami, bo są to książki, z którymi rodzice małych dzieci nieprędko się rozstaną, warto więc, by były trwałe i przyjemne dla oka. W dziecięcej biblioteczce nie może również zabraknąć wierszy Wandy Chotomskiej i Danuty Wawiłow, której tradycję wierszopisania kontynuuje córka Natalia Usenko. Miłośnicy zabaw językiem na pewno docenią twórczość Małgorzaty Strzałkowskiej, która lubuje się w językowych łamańcach. Jej czasem karkołomne pod względem recytatorskim wiersze chętnie wykorzystują logopedzi, bo znakomicie ćwiczą aparat mowy, jednocześnie bawiąc czytelnika dowcipem. Podobne zalety mają też utwory Agnieszki Frączek, Marcina Brykczyńskiego i Kaliny Jerzykowskiej. Nie tylko zabawnie łamią języki, ale też wyjaśniają, a przede wszystkim ilustrują tak trudne pojęcia, jak homonimy, idiomy czy związki frazeologiczne.

Zdjęcie ilustracyjne/Pexels.com

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.