Agnieszka Dubiel

Od kilkunastu lat opisuję życie naszej rodziny jako Pani Łyżeczka. Pseudonim jest bajkowy, ale życie prawdziwe.

plums 1649305 1280

Dostaliśmy dwie skrzynki śliwek. W niedzielny wieczór Pan Łyżeczka wniósł je do domu i postawił przy drzwiach. Natychmiast zapachniało resztkami lata i słońcem. I śliwkami właśnie.

Siedziałam potem tarasie, jak już wiele razy w tym roku i rozcinałam słodkie owoce. Pestki do małej miseczki, miąższ do garnka. Czasem w zapomnieniu trafiałam na odwrót, co natychmiast wywoływało wybuchy śmiechu dzieci, które zamiatając liście, bacznie mnie obserwowały. Myślałam o osobie, która nam je podarowała. O tym, że jest dobra i życzliwa. Że na pewno słońce przeświecało przez jej piękne włosy tak samo, jak przez gałązki drzewka, gdy tak stała w sadzie w niedzielne popołudnie i zrywała dla nas owoce. I że cieszyła się tym jasnym letnim dniem. Ja też się cieszyłam, że przyjmując śliwki mogłam sprawić jej trochę radości.

Teraz już bulgoczą spokojnie w garnkach, mieszane raz po raz drewnianą łyżką. I koniecznie bez cukru. Bo szykowanie przetworów uczy nas mądrego czekania. Najpierw trzeba wyczekać aż owoce będą wystarczająco dojrzałe, by sama ich słodycz wystarczyła. Niestety, słodzone powidła, to już jednak nie to. Potem trzeba je długo wysmażać, powoli, na małym ogniu, żeby straciły nadmiar wody i nabrały smaku. Tutaj bardzo chętnie pomaga Kawaler S. Nie dlatego, żeby mieszanie w garnku było specjalnie pasjonującą pracą, ale dlatego, że zawsze może trochę powyjadać.

– Najlepsze są te wysmażone skórki – mruczy zadowolony.

Potem jeszcze następuje mycie słoików, pakowanie powideł, zakręcanie, gotowanie. Te wszystkie dziwne czynności, które ludzie żyjący w klimacie umiarkowanym mają zakodowane głęboko w genach. Latem trzeba narobić zapasów, aby przetrwać zimę. I nie ma specjalnie znaczenia, że przecież wszystko możemy kupić w sklepie przez cały rok. Możemy. Ale rytuał wkładania przetworów do słoików i zanoszenia ich do piwnicy przywraca w nas równowagę i sprowadza spokój.

Jako matka karmiąca swoich domowników lepiej czuję się z myślą, że w razie gdyby nas ciężkie śniegi zasypały po dach, ostatecznie nie umrzemy z głodu. Jeśli jednak żadna katastrofa do wiosny nie nastąpi i tak będzie przyjemnie zajrzeć do słoika pełnego zapachów lata i uśmiechu koleżanki, która śliwki w sadzie zrywała.

Mamy jeszcze jeden rytuał, taki bardziej nowożytny. Naszych zapasów pilnuje Harry Potter. Dlaczego? Bo stoją w piwnicy pod schodami, czyli tam, gdzie Harry mieszkał u niedobrego wujostwa, zanim wyniósł się do szkoły dla czarodziejów. Z losów biednego chłopca pamiętam mniej więcej tyle, ale mam przynajmniej satysfakcję, że u nas by nie głodował. Kiedy więc należy przynieść coś z piwnicy, każdy rozumie prośbę w rodzaju „poproś Harrego Pottera o słoik przecieru". Albo „idź, przynieś makaron, Harry go pilnuje". Kto wie, może mieszkając wśród naszych zapasów nie uciekłby na koniec świata i nie skończył jako czarodziej? Może poszedłby do zwykłej szkoły handlowej i został kierownikiem magazynu?

Ale wracając do powideł. Stoją na półkach i czekają. Na te zimowe dni, gdy będzie nam się marzyło lato i ogród, i owoce. Na te chwile samotności, gdy zechcemy wspomnieć życzliwą koleżankę. Najwytrwalsze z zapraw muszą doczekać aż do Wielkanocy. Bo tutaj właśnie tkwi cały sekret. Wielkanocny mazurek z kajmakiem wymaga warstwy powideł śliwkowych. Takich właśnie swoich, niesłodzonych, czekających od poprzedniego roku. Nie ma lepszego rozwiązania, choć wielu już próbowaliśmy.

I dlatego właśnie te równo ustawione słoiki pełne dziwnych zawartości uczą nas przede wszystkim cierpliwości. Cierpliwości i czekania. Na właściwy czas, na okoliczności, na osoby. Potrzebuję tego ja jako najbardziej nerwowa matka świata. Ale potrzebują także dzieci, które chłoną przez skórę smaki, zapachy, zwyczaje i rytuały. Jeśli kiedyś się pogubią, jeśli nie będą wiedziały, co w życiu zrobić, zawsze mogą zacząć od wysmażenia garnka powideł. Wtedy wszystko się poukłada.

Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com

banner 750

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.