Że też wam się chce…
Na polskieforumrodzicow.pl znajdziesz wsparcie i porady od innych rodziców z Polski i z zagranicy. Dyskutujemy na tematy związane z wychowaniem dzieci, ciążą, porodem i wieloma innymi kwestiami rodzinnymi.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Takimi słowami podsumował kiedyś mój śp. tata nasz pomysł, by wybrać się z niespełna rocznym dzieckiem do Hiszpanii a wcześniej na Światowe Dni Młodzieży w Kolonii. Tamten rok był pełen wyjazdów. Objechaliśmy wtedy chyba pół Europy. I chciało nam się.
Jutro Australia…
I nigdy nam się nie przestało chcieć. Nawet gdy rodziły się kolejne dzieci i trzeba było pakować więcej pieluch i wózek, nocnik, czasem nawet łóżeczko turystyczne. Wystarczy słowo zaproszenia ze strony jakichś znajomych a już pakujemy manatki i lecimy albo jedziemy. Nie byliśmy wprawdzie z dziećmi na innym kontynencie, ale to pewnie tylko kwestia czasu, sytuacji epidemicznej i finansowej. Marzy nam się Australia. Mamy nawet kogo tam odwiedzić i zatrzymać się na dłużej (rodzinko B, jeśli to czytacie, to wiedzcie, że kiedyś dzięki wam mamy nadzieję to marzenie spełnić).
Jesteśmy gościnnymi gośćmi
Bo przyznajemy się bez wstydu, że zazwyczaj na podróż wybieramy miejsca, w których mamy jakiś znajomych i możemy w tani sposób spędzić miło czas. Wiadomo z pięciorgiem dzieci koszt hoteli jest ogromny. Nie jest to oczywiście korzyść jednostronna – odwdzięczamy się naszym gospodarzom darmowym lokum, gdyby chcieli odwiedzić Poznań i okolicę. Dziś ktoś gości nas, jutro my gościmy go u siebie. Raz nawet mieszkało u nas przez kilka dni osiem Peruwianek.
Gromadka w podróży zaciekawia
Takich „wariatów" jak my, podróżujących z kilkorgiem dzieci jest więcej. Zazwyczaj wzbudzają zainteresowanie innych pasażerów, gdy podróżują środkami transportu publicznego lub są dyskretnie obserwowani na miejscach postoju przy autostradzie, gdy jadą swoim autem. Czasem nawet ktoś podchodzi i zagaduje ich, dziwiąc się, że wybrali się w tak daleką podróż z tyloma dziećmi. Dla niektórych bowiem nawet wyobrażenie sobie podróży z większą gromadką dzieci jest czymś nie do ogarnięcia a co dopiero spędzenie wspólnie tygodnia czy dwóch wakacji.
Tacy jak my
Niesamowite są spotkania z innymi zwariowanymi rodzinami na trasie. Nie musimy nawet rozmawiać. Rozumiemy się bez słów. Bo kto inny mając do wyboru spokojne zacisze własnego domu albo spanie w namiocie wybierze to drugie? Tylko ktoś, kto kocha wyzwania i adrenalinę. Ten dreszczyk emocji (czasem negatywnych, gdy piątą godzinę wysłuchujesz „daleko jeszcze?"), zew przygody (dziś śpimy na dziko, bo nie dojedziemy na czas na miejsce) i ciekawe miejsca, w których nas jeszcze nie było, to jest to wszystko, co sprawia, że chce nam się pakować te wszystkie graty i jechać gdzieś na drugi koniec Polski albo za granicę. I nieważne, czy mamy do spakowania jedno, dwoje czy pięcioro dzieci (choć na pewno jest łatwiej z mniejszą ilością). Wystarczy chcieć.
Innym też się chce
Innym sposobem jest po prostu spędzanie wakacji z rodzinami „takimi jak my". Idealna forma, by pokazać dzieciom, że nie tylko my mamy takiego bzika a przy okazji one mają towarzystwo do zabawy a my wieczorami mamy z kim porozmawiać i wymienić doświadczenia. Co roku wybieramy się w takiej dużej grupie na żagle. W tym roku było 26 łódek. W ciągu dnia spędzamy czas we własnym gronie rodzinnym a wieczorami spotykamy się z pozostałymi rodzinami w miejscu, gdzie cumujemy. Pokazujemy tym samym dzieciom, że innym też się chce. Chce się pakować, żyć przez kilkanaście dni na małej powierzchni, myć naczynia w jeziorze i płacić za skorzystanie z prysznica. Chce się walczyć ze swoimi słabościami i lękami (nie każdy od razu pokochał bujanie łódką), chce się rezygnować z wygód i luksusów. W zamian za to otrzymujemy moc wrażeń i przygód, o których opowiadamy później przez cały rok. Niektóre z nich zostaną w nas pewnie do końca życia, jak na przykład burza na jeziorze Śniardwy. Mamy nadzieję, że zarazimy nasze dzieci tą pasją do podróżowania i kiedyś one same będą chcieli ze swoimi rodzinami jeździć po świecie i Polsce. I będzie im się chciało.
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.