Czy pojedziemy kiedyś w góry?
Agnieszka Dubiel Kiedy kilkanaście lat temu zaczęłam pisać blog jako Pani Łyżeczka, miał on być odskocznią od codzienności i miejscem zapomnienia o rodzinie. Nie wyszło. Dzieci, nazywane roboczo…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Agnieszka Dubiel
Kiedy kilkanaście lat temu zaczęłam pisać blog jako Pani Łyżeczka, miał on być odskocznią od codzienności i miejscem zapomnienia o rodzinie. Nie wyszło. Dzieci, nazywane roboczo Panną T., Panną Ł. i Chłopczykiem S. zawładnęły moim pisaniem niemal niepodzielnie. W tzw. międzyczasie pojawił się jeszcze Chłopczyk J. i Panna H. W domu jest również Pan Łyżeczka. A nasza codzienność, posrebrzona skrzącymi się słowami, okazała się ciekawsza niż sądziłam…
Pytanie to zadała Panna H. w drodze do przedszkola. Zdziwiłam się trochę, bo wakacje właśnie się skończyły, udało się nawet wyjechać na kilka dni nad morze. Przez cały ten czas jednak o górach nikt nawet nie wspomniał. Skąd więc ta nagła chęć zwiedzania nowych miejsc?
– Pojedziemy w góry? – ponowiła pytanie. – Tak jak dziadek?
– No tak, pewnie pojedziemy – zgodziłam się.
– Bo dziadek znał drogę w góry, prawda? I ty też znasz?
Teraz już wiedziałam. Wśród licznych rupieci w naszym domu Pana H. znalazła starą ciupagę dziadka. Trochę czasu zajęło jej wyjaśnienie, czyja ta laska i skąd się wzięła. Ale ponieważ mała dziewczynka wciąż pamięta swojego ulubionego dziadka, natychmiast zaopiekowała się ciupagą. Nie oddaje się nikomu tak cennych skarbów.
– Dlaczego dziadek nie zabrał tej ciupagi do nieba?
– Bo umarł. Gdy się umiera, wszystko zostawia się tu na ziemi – próbowałam tłumaczyć, podobnie jak tysiąc pokoleń matek przed mną.
– A gdyby trzymał tę ciupagę tak bardzo, bardzo mocno, jak umierał? Też by jej nie zabrał?
– Też. Do nieba nie da się niczego zabrać, wszystko zostawił nam.
Mamy to szczęście (albo ten trud), że mieszkamy w domu po rodzicach. Jest tu zgromadzone wszystko, co można było nazbierać w ciągu ostatnich czterdziestu lat, a nawet więcej. Nic więc dziwnego, że pomimo wielokrotnego uprzątania i selekcjonowania przedmiotów, one nadal są w przewadze liczebnej, wciąż zalegając w różnych kątach i pomieszczeniach. Jest również oczywiste, że dzieci uwielbiają się tu bawić w chowanego oraz że raz po raz odkrywają jakieś dawno zapomniane skarby w rodzaju ciupagi z Karpacza.
Mieszamy w domu po rodzicach i korzystamy z ich mebli. Jednocześnie wciąż odkrywamy jakieś niespodzianki, ukryte jak kapsuły czasu po to, by odnaleźć je dopiero w odpowiednim momencie. Dla mnie taką kapsułą okazała się w tym roku grządka z kwiatami pod balkonem. Po raz pierwszy miałam okazję spędzić tyle czasu w ogródku i na tarasie, dzięki czemu dużo więcej mogłam zaobserwować i zauważyć. Tulipany rozkwitły tuż przed Wielkanocą – tą Wielkanocą bez rezurekcji, spędzoną tylko w gronie najbliższych i przed telewizorem. A jednocześnie tą samą, gdy mogliśmy cieszyć się burzą kwiatów, które wyrosły specjalnie dla nas, stając się jakby pozdrowieniem z zaświatów od poprzedniej gospodyni. Kiedy później wykopywałam cebulki z ziemi, nie mogłam się nadziwić, że tak wiele ich się zmieściło na tym małym poletku.
Mieszkanie w starym domu uczy nas nieuchronności przemijania. Tego, że jesteśmy tu tylko na chwilę – i mamy tylko jedną okazję, by tę chwilę wykorzystać. Dotykamy przedmiotów, których przedwczoraj używali dziadkowie, wczoraj rodzice, a pojutrze używać będą nasze wnuki. W ten sposób doświadczamy trwałości i kruchości życia jednocześnie. Trwałości – bo są tu rzeczy, które pamiętają czasy przedwojenne. I kruchości – bo za chwilę i my przekażemy je dalej. Trudno o taką refleksję, gdy korzysta się z nowiutkich jednorazówek.
Ale uczymy się też wdzięczności. Za każdy dzień, za tę chwilę podarowaną tu i teraz. Za te maleńkie kapsułki czasu pozostawione przez uważnych gospodarzy następnym pokoleniom. Za każdą radosną niespodziankę. Wciąż odkrywamy jakieś skarby i wciąż stają się one dla nas inspiracją. A to do wyhodowania kolejnych kwiatków, tym razem letnich i jesiennych, a to do wyprawy w góry. Letniej, może przyszłorocznej, ale przecież już nieodwołalnej.
Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.