Niewinne farbowanie włosów dzieciom?
Przedszkolaki i uczniowie szkół podstawowych dumnie paradują po polskich plażach prezentując swoje włosy pofarbowane na różowo, fioletowo lub zielono. Przed trzema laty świat obiegła informacja, że…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Przedszkolaki i uczniowie szkół podstawowych dumnie paradują po polskich plażach prezentując swoje włosy pofarbowane na różowo, fioletowo lub zielono.
Przed trzema laty świat obiegła informacja, że matka z Florydy zmieniła kolor włosów swojej dwuletniej córce, ponieważ mała… chciała. Informacja wywołała falę dyskusji. Część rodziców zdecydowanie wyrażała swoją dezaprobatę, inni twierdzili, że to świetny pomysł.
Czy farbowanie włosów dzieciom lub zgoda na to, żeby pofarbowały sobie same, nic nie znaczy? Rynek zalały szamponetki, farby dla dzieci, rozmaite płyny do koloryzacji dla najmłodszych. W 2017 r. na portalu edziecko.pl zacytowano specjalistę w dziedzinie dermatologii doktora Sejala Shah'a, który wyraził opinię - „...farbowanie czy rozjaśnianie włosów przez dzieci nie jest dla nich całkowicie bezpieczne i najlepiej, by nie robiły tego przed ukończeniem 16 lat. A jeśli już muszą, rodzice powinni się upewnić, że wykorzystują do tego produkty o minimalnej trwałości". To tyle w kwestii zdrowia. Czytelnicy artykułu pt. „Pofarbowała 2-letniej córce włosy na ostry róż 'bo chciała'. A za rok co? Tatuaż na całe ramię?", który został opublikowany przez autora lub autorkę o pseudonimie „joami" na stronie edziecko.pl, zostali zapytani o zdanie – „Co o tym sądzicie?". Odpowiedzi były różne. Dotykano kwestii wychowawczych, autorytetu rodzica i władzy rodzicielskiej.
Kontrowersyjne zachowanie matki z Florydy dzisiaj popada w zapomnienie. Ona sama na instagramie reklamuje różne produkty do koloryzacji włosów. Prezentuje rozmaite marki, często pokazuje swój nowy wizerunek. Zamieszcza też filmiki z instruktażem – jak farbować włosy. Można się domyślać, że setki tysięcy obserwujących gwarantują sukces rynkowy mamie – modelce, córce oraz jej gościom.
Wystarczyły trzy lata w naszym zglobalizowanym świecie, by skutecznie zacząć łamać kod kulturowy, według którego nikt rozsądny nie farbował dzieciom włosów. Farbowanie włosów było przede wszystkim domeną kobiet, które dbając o urodę chciały wyglądać modnie, zakrywały siwe włosy lub chciały zmienić image. Kolor włosów, fryzura, makijaż to fragment tożsamości.
Jeszcze niedawno włosy dziecka były piękne i nietykalne niezależnie od tego, czy były rude, blond czy czarne. Wtłoczenie dzieci w świat koloryzacji i eksperymentów z urodą z pewnością cieszy wielu fryzjerów, stylistów, specjalistów i modowe blogerki. Jednak jako mama siódemki dzieci odczuwam wielki smutek. Nie odmawiam rodzicom prawa do wychowywania swoich pociech zgodnie z własnym pomysłem pedagogicznym. Mają prawo zgadzać się, żeby ich dzieci w wieku 9, 12, 13 lat farbowały włosy, a nawet im w tym pomagać. Przecież takie zabiegi kosmetyczne też kosztują.
Pytam tylko – czy na pewno chcą, żeby dzieci czuły się starsze i wchodziły w schematy zarezerwowane do niedawna tylko dla dorosłych? Co będzie, jeśli na eksperymentach z urodą się nie skończy?
Zmienia się kod kulturowy w odniesieniu do najmłodszych. Obserwujemy świat, w którym ładne, dziecięce ubrania, fajne pamiętniki, piórniki i inne modne akcesoria do szkoły mają nie wystarczać. Jeśli dziecko czegoś chce, rodzic ma się zgodzić, nawet jeśli to nie jest do końca zdrowe.
Zmiana koloru włosów kilkuletnich dzieci ma zdecydowanie duże znaczenie. Nie musimy udawać, że jest inaczej. Teraz pojawia się model, według którego dzieci się upiększa.
Świat dzieci z pofarbowanymi włosami kojarzy mi się ze światem smutnych, amerykańskich, kilkuletnich modelek, które wożone z jednego pokazu mody na drugi, mają wyglądać jak hollywoodzkie gwiazdy filmowe w pełnym makijażu i wymyślnej „dorosłej fryzurze".
Rodzice mają wybór. Ja też. Dlatego będę dbać o to, żeby włosy moich dzieci były w naturalnym kolorze, przynajmniej do czasu, gdy zaczną wkraczać w dorosłe życie.
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.