O kulinarnych korzeniach... rodziny
Wszystko zaczęło się od tego, że zeszyt z przepisami upadł komuś na podłogę. Luźne kartki rozsypały się w różnych kierunkach, a te dotychczas zszyte z okładką, także stały się luźnymi. Nawet…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Wszystko zaczęło się od tego, że zeszyt z przepisami upadł komuś na podłogę. Luźne kartki rozsypały się w różnych kierunkach, a te dotychczas zszyte z okładką, także stały się luźnymi. Nawet pozbierane i wyrównane nie wróciły już do stanu pierwotnego, który można by z grubsza nazwać zeszytem. Zwłaszcza, że nie udało mi się odtworzyć pierwotnej kolejności przepisów, co oznacza, że odtąd wertuję wszystkie od początku do końca i z powrotem po trzy razy, zanim cokolwiek znajdę. Nadszedł więc czas, by pożegnać się z czerwonym zeszytem w szkocką kratę, założonym u progu dorosłości, i zakupić nowy: trwały i wygodny. A do niego dużą kopertę na luźne kartki.
Takich zeszytów zresztą było w rodzinie już kilka. Na przykład ten po babci ma obecnie moja siostra. Dziwię się, że on w ogóle istnieje, bo przecież babcia potrafiła recytować przepisy z głowy i to w takim tempie, że nigdy nie zdążyłam niczego z nich zapamiętać, a co dopiero zanotować. A jednak ona jakieś zapiski posiadała.
I jeszcze był taki w zielonej okładce, w którym mama coś zapisywała, ale bardziej z którego wypadały liczne kartki i karteluszki: wycięte z gazety, wyrwane z kalendarza, podarowane przez sąsiadkę. Gubiłam się w tym gąszczu, więc w końcu, mniej więcej pod koniec szkoły średniej, założyłam własny zeszyt. Ten czerwony w kratkę. Ten, który właśnie się rozsypał.
Teraz, przeglądając to, co z niego zostało, zastanawiam się najpierw nad tytułem samego dzieła: „Przepisy sprawdzone". Niezupełnie to prawda. Niektóre przepisy rzeczywiście zdążyłam przetestować, inne w zasadzie nie. Jedne zyskały swój drugi i trzeci żywot, poprzez dodawanie wciąż nowych uwag i tworzenie kolejnych wersji. Inne, raz czy dwa wypróbowane, popadły w niełaskę. Wygląda na to, że taka pozycja w zwykłym domu nabiera własnej historii i staje się niemal żywym organizmem.
W drugiej kolejności uderzają nazwy potraw: piernik z jabłkami od Justyny B., pizza według Madzi K., śledzie księdza proboszcza, pierniczki urszulańskie od Kasi Tratatata. Widzę dobrze, że to przecież nie tylko nazwy: to świadectwa zdarzeń i ludzi spotykanych przez ostatnie dwadzieścia lat. To wspomnienia zaklęte w kilku słowach, które w zasadzie opisują sprawy konkretne i przyziemne, a tak naprawdę opowiadają ważne historie z życia wzięte. Do tego luźne karteczki: ta pisane jeszcze ręką teściowej, ta od cioci Basi, ta wycięta z opakowania po serku...
Otwieram więc nowy zeszyt i zabieram się do kopiowania. Powoli, przepis za przepisem, zapełniam kolejne strony, uważając, by nie stracić nic z tego, co już zostało zachowane, a przy tym jeszcze dodać troszkę informacji aktualnych. Chwilami nawet zastanawiam się, po co pisać wszystkie te szczegóły, które i tak już od dawna mam w głowie? I przypominam sobie moje z siostrą rozmowy z czasu, gdy próbowałyśmy odtworzyć niektóre przepisy naszych teściowych: jak długo gotować szynkę na Wielkanoc? Co jeszcze dodać do zupy grzybowej? Który garnek?
Zagryzam więc wargi i piszę te wszystkie drobne uwagi, które dla mnie są oczywiste. Nie tylko dla siebie, na wypadek gdybym akurat zapomniała o czymś istotnym, ale przede wszystkim dla nich. Dla córek, a może nawet kiedyś dla synowych. Żeby miały co wyjmować z rodzinnego skarbca. I żeby miały do czego dodawać własne uwagi. Niech ich własna historia ma jakieś korzenie.
Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.