Ojcostwo – czy mężczyźni mają z nim problem?
Jednym z najpoważniejszych kryzysów naszych czasów jest kryzys męskości. A przecież ojcostwo jest ściśle z nim powiązane.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
prof. Michał A. Michalski
W ostatnich latach ojcostwo stało się tematem, o którym mówi się, pisze i dyskutuje coraz więcej. Powodem tego nie jest jednak pojawienie się mody na ojcostwo, a fakt, że coraz więcej osób zajmujących się tą tematyką stwierdza, że jednym z najpoważniejszych kryzysów naszych czasów jest kryzys męskości. A przecież ojcostwo jest ściśle z nim powiązane.
Wymownym symbolem tego zjawiska może być chociażby tytuł książki Gdzie ci mężczyźni? autorstwa jednego z najbardziej znanych psychologów ostatnich lat - Philipa G. Zimbardo (współautorką książki jest Nikita S. Coulombe). Ta wydana kilka lat temu publikacja opisuje sytuację naszych społeczeństw drugiej dekady XXI wieku, w których coś niepokojącego dzieje się z przedstawicielami tej „brzydszej" płci. Lektura tej - opartej na badaniach - pozycji odsłania obraz co najmniej zastanawiający. Okazuje się, że chłopcy i młodzi mężczyźni coraz gorzej radzą sobie w szkole, na rynku pracy i w relacjach z kobietami… To wszystko oznacza oczywiście, że na drogę ojcostwa jako ścieżki życiowej - niegdyś tak powszechnej - z różnych względów wchodzi coraz mniej współczesnych mężczyzn.
Problem jest oczywiście złożony i zapoczątkowały go przeróżne wydarzenia i procesy. Chociażby rewolucja przemysłowa, gdy na masową skalę zaczęła się upowszechniać praca najemna w fabrykach. W rezultacie mężczyźni pracujący do tamtej pory w przydomowych warsztatach lub gospodarstwach, zmieniali miejsce i tryb pracy, co zasadniczo wpłynęło na funkcjonowanie rodzin i relacje ojców z dziećmi. Tę przemianę ktoś żartobliwie skomentował kilkaset lat później (w XX wieku), że podczas rewolucji przemysłowej ojciec wyszedł z domu i… do dzisiaj nie wrócił.
Przez ostatnie kilka wieków doszliśmy więc do sytuacji, że ojcostwo albo bywa wprost krytykowane i traktowane jako relikt zamierzchłych czasów, albo bez emocji postrzegane jest jako jeden z możliwych wyborów współczesnego mężczyzny, który - jak pokazują statystyki - w coraz mniejszym stopniu zainteresowany jest troską i służbą komukolwiek poza sobą samym. Problem ten zasługuje na odrębną analizę, ale w tym miejscu chcę zwrócić uwagę tylko na jeden aspekt: brak ojcostwa jako atrakcyjnej drogi życiowej w wyobraźni społeczeństwa XXI wieku.
Odnoszę wrażenie, że w tym obszarze mamy szczególnie ważną pracę do wykonania: przypomnienie temu - tak, warto to powiedzieć wprost - tęskniącemu za tatą światu, że bycie ojcem, to nie tylko jeden z możliwych i tak samo dobrych wyborów, ale że to wyjątkowa ścieżka prowadząca do głębokiego szczęścia i spełnienia. Nie obawiam się także nazwać ojcostwa drugą, najważniejszą karierą mężczyzny. Pierwszą jest oczywiście małżeństwo. I nie o sam fakt stania się ojcem biologicznym chodzi, ale o wzięcie prawdziwej - bo realizowanej każdego dnia - odpowiedzialności za życie swojej żony i dzieci. Mam szczęście znać wielu mężczyzn, którzy tak żyją. Każdy z nich, dzień po dniu, daje swoim rodzinom to, co ma najcenniejszego: siebie samego!
Warto się zastanowić, jak w dzisiejszym świecie, który wciąż lekceważy, a czasem wprost odrzuca figurę ojca, wejść na tę drogę… Najwięcej - i to jest dobra wiadomość - zależy od tego, kto albo przymierza się do roli taty, albo już nim jest. To z jego decyzji, na którym miejscu w swojej głowie postawi nie tylko ogólnie rodzinę, ale konkretnie małżeństwo i ojcostwo, będzie wynikać codzienność. Codzienność, w której albo będzie znajdował czas na „bycie tatą" albo przeznaczy go na inne „ważne" sprawy.
Zdjęcie ilustracyjne/Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.