Rodzice pod ścisłą ochroną?
Kryzys demograficzny dotyka w mniejszym bądź większym stopniu wszystkich europejskich krajów. I nie wydaje się, żeby można było liczyć na jakieś spektakularne zmiany w tym względzie w najbliższym…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Kryzys demograficzny dotyka w mniejszym bądź większym stopniu wszystkich europejskich krajów. I nie wydaje się, żeby można było liczyć na jakieś spektakularne zmiany w tym względzie w najbliższym czasie. Na przykład w lipcu br. media obiegła informacja, że we Włoszech tylko 13 procent mężczyzn i 25 procent kobiet w wieku od 25 do 34 roku życia, chce założyć rodzinę i mieć dzieci. A aż 40 procent jednoznacznie deklaruje, że nie będzie mieć potomstwa. Dane dość szokujące, ale czy zaskakujące? Wśród komentarzy można było usłyszeć, że włoscy naukowcy zapowiadali to już dziesiątki lat temu i wskazywali na konieczność prowadzenia spójnej, długotrwałej polityki prorodzinnej, która nie tylko wspierałaby rodziny z dziećmi finansowo, ale także zapewniała medialny parasol ochronny macierzyństwu, ojcostwu - rodzinie. Bo obok braku środków do życia, równie niebezpieczne dla dzietności są zmiany mentalności. A właśnie to dokonało się w wielu europejskich krajach w ostatnich dziesięcioleciach.
Prof. Jan Paradysz, wybitny demograf i statystyk, w wywiadzie dla naszego portalu na pytanie, czy program finansowy wspierający polskich rodziców powinien być kontynuowany odpowiedział, że tak i to co najmniej przez okres jednego pokolenia (około 30 lat), ale zwrócił również uwagę, że co prawda to „warunek konieczny, ale niewystarczający", dodając, że powinien mieć „zabezpieczoną odpowiednią osłonę medialną, taką jaką widziałem w czasie mojego pobytu w latach 1981-1983 w Państwowym Instytucie Badań Demograficznych (INED) w Paryżu. Do dzisiaj francuskie wielodzietne rodziny cieszą się licznymi przywilejami i są pod dobrą osłoną medialną, a Francja charakteryzuje się najwyższą dzietnością kobiet w Europie".
A jako na „próbę uniknięcia perspektyw zarysowanych przez demografów ONZ" - prognoza ONZ z 2019 r. przewiduje spadek liczby ludności Polski w 2100 r. do 23 milionów, czyli aż o 39% - wskazał nie tylko na kontynuację programów finansowych wspierających rodziny, ale również „wypracowanie przez Polskę wewnętrznie spójnego projektu na rzecz kształtowania postaw prorodzinnych", dodając przy tym, że chodzi m.in. o „łagodzenie konfliktu kobiecych karier (edukacyjnej, zawodowej, naukowej i rodzinnej); stwarzanie zachęt dla młodych ludzi do możliwie wczesnego wstępowania w związek małżeński oraz zapewnienie jego stabilności; ochrona przez państwo dużej rodziny; zapobieganie demoralizacji młodzieży; kształtowanie w szerokich kręgach społeczeństwa postaw altruistycznych i patriotycznych; eliminowanie hedonizmu, egoizmu i cwaniactwa z systemu wartości; wypowiedzenie przez polski rząd umów międzynarodowych, które godzą w żywotne interesy mieszkańców Polski, w tym konwencji stambulskiej; repolonizacja rynku medialnego, w szczególności mediów kształtujących bezpośrednio lub pośrednio postawy i wartości życiowe młodych kobiet; bliska współpraca na arenie międzynarodowej z tymi państwami, dla których wartości rodzinne są pod szczególną ochroną prawa".
Polityka prorodzinna, która z założenia ma być pronatalistyczna, to nie tylko pieniądze zatem, to także tworzenie „parasola ochronnego", w tym medialnego, dla rodziny i rodzicielstwa. Warto o tym pamiętać, chcąc uniknąć włoskiego scenariusza. Szczególnie, że z badań przeprowadzonych przez demografa, dr Krzysztofa Szwarca, wynika, że młodzi Polacy, w przeciwieństwie do młodych Włochów, nadal chcą zakładać rodziny. Dr Szwarc w wywiadzie dla naszego portalu na pytanie czy młodzi Polacy są uwiedzeni życiem singla, czy raczej chcą mieć rodziny, odpowiedział: „Chcą. Z moich badań wynika, że 82 procent młodych ludzi chce mieć w przyszłości rodzinę".
Potwierdzają to również dane zawarte w komunikacie z badań CBOS-u „Preferowane i realizowane modele życia rodzinnego" z 2019 r., w którym można przeczytać, że w Polsce „pragnienie posiadania potomstwa jest niemal powszechne. Tylko dwie osoby na sto nie chcą mieć żadnego dziecka (2%). Najliczniejszą grupę stanowią ci, którzy chcieliby mieć dwoje dzieci (47%), a nieco ponad jedna czwarta Polaków (28%) deklaruje chęć posiadania trojga. Istotnie rzadziej badani za optymalne rozwiązanie uważają posiadanie jedynaka (6%), czworga dzieci (7%) lub jeszcze większej ich liczby (4%)". Co więcej, w komunikacie można również przeczytać, że „w dłuższej perspektywie można zauważyć, że spada liczba deklarujących chęć posiadania jednego dziecka (z 13% w 2000 roku do 6% w 2019), a rośnie udział tych, którzy chcieliby mieć ich troje (z 19% w 2006 roku do 28%). Niezmiennie jednak od 1996 roku około połowy Polaków za idealny dla siebie uznaje model rodziny z dwojgiem dzieci".
Dobrze by było nie zaprzepaścić tej szansy…
Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.