pexels photo 4709366Agnieszka Dubiel

Mamy jedno takie pomieszczenie, stanowiące dla niektórych najlepszą część domu, a dla innych po prostu straszliwą graciarnię, do której lepiej nie wchodzić. Miejsce, które zamyka się na trzy spusty przed wizytą gości lub listonosza. Myślę oczywiście o garażu, w którym jest wszystko, co tylko może kiedykolwiek znaleźć się w garażu. A tymi, którzy chętnie tam zaglądają są Pan Łyżeczka i Kawaler S. Bo tylko oni wiedzą, gdzie szukać tych różnych dziwnych przedmiotów, których nazwy nawet nie staram się zapamiętać. Tylko oni potrafią ich do czegoś użyć. A także tylko oni bronią reszcie świata wstępu do środka, żeby przypadkiem ktoś im czegoś nie wyrzucił albo (o zgrozo!) nie przełożył w inne miejsce.

Kiedyś na ten typ człowieka mówiło się tak ładnie: „majsterkowicz". Albo „pan złota rączka". Dzisiaj młodzież używa „di-aj-łaj" - od angielskiego skrótu DIY (do it yourself, czyli zrób to sam) - i też wie, o co chodzi. O tę umiejętność zrobienia czegoś z niczego. Poradzenia sobie z brakiem jakiegoś rozwiązania w sposób inny niż pójście do sklepu, przyniesienie nowej rzeczy i wyrzucenie opakowania. Zawsze można zrobić to inaczej, po swojemu, bardziej twórczo. Że nie będzie się wszystkim podobało? Albo nie będzie wyglądało jak ostatni modny gadżet? Trudno, sama radość mierzenia się z oporną materią jest wystarczającą nagrodą. Oraz możliwość wymyślenia czegoś od początku, znalezienia nowego zastosowania dla starego narzędzia, rozwiązania setek problemów technicznych i konstrukcyjnych… Wyobrażam sobie, że to jest właśnie to przeżycie, które ja wyzwalam u siebie przez przygotowanie nowej pysznej potrawy albo wydzierganie szydełkiem osiemdziesięciu siedmiu białych aniołków na choinkę. Albo posadzenie kwiatka.

Taki zapał do majsterkowania ukrywa się zapewne w genach. Nie każdemu bowiem jest on równo rozdzielany, nawet jeśli jest to przedstawiciel męskiego rodu. Za to ci, którzy dar ten otrzymali, z wielką radością biorą do ręki dłuta, klucze i młotki, które zgromadził tutaj jeszcze ich dziadek. Albo przechowują z pieczołowitością jakiś kawał żelastwa, dziś już zupełnie bezużyteczny, o którym są w stanie powiedzieć, do czego służył ich pradziadkowi. Zdolności te zresztą ujawniają się już w kołysce, gdy mały majsterkowicz z zapałem śledzi ruch karuzeli nad główką czy całą godzinę bawi się na macie edukacyjnej, sprawdzając działanie grzechotki, pozytywki czy lusterka.

Wspólne majsterkowanie tworzy też jakąś niewidzialną międzypokoleniową więź, której oczywiście my laicy zupełnie nie rozumiemy. Bo jeśli dwaj inżynierowie (ten z dyplomem i ten z nadzieją na dyplom) patrzą wspólnie na jakąś śrubkę, to obydwaj dobrze wiedzą, jak jej użyć. I potem, gdy zapytam z zachwytem w głosie „a skąd ty to wszystko wiesz?", może mi taki delikwent odpowiedzieć dumnie, że „tata mu pokazał". Tak powstaje poczucie wspólnoty, która opiera się również na założeniu, że nie wszyscy są do niej dopuszczeni. Taki tajny Klub Złotych Rączek...

Niestety, świat nie jest idealny. Nie zawsze umiem się zachwycać tym, co moi panowie tworzą. Wolałabym nieraz, żeby przynieśli gotowe w pudełku, wręczając mi co najwyżej opakowanie do wyrzucenia. Albo wręcz wpuścili do domu sprytnych fachowców, którzy w kilka dni mogliby wyczarować mi wszystko, czego potrzebuję. Tak, cierpliwość jest tu wystawiana czasem na ciężką próbę. Ale zaciskam zęby i pozwalam im działać. Bo mogą coś stworzyć, próbować okiełznać materię i ujarzmić prawa fizyki. Bo mają wspólny cel oraz te geny, które im nakazują działać tak a nie inaczej. I kiedy już wreszcie efekt ujrzy światło dzienne, mogę się cieszyć, że kawał dobrej roboty został wykonany, a nawet podziwiać, jak oni to mądrze wymyślili.

A podziw w oczach pięknych pań jest oczywiście najlepszą laurką dla panów ze złotymi rączkami.

Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com

banner 750

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.