Wynaleźć siebie. Bunt nastolatkowi do życia koniecznie potrzebny
Na polskieforumrodzicow.pl znajdziesz wsparcie i porady od innych rodziców z Polski i z zagranicy. Dyskutujemy na tematy związane z wychowaniem dzieci, ciążą, porodem i wieloma innymi kwestiami rodzinnymi.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Joanna Sztaudynger
Wracałam z pracy samochodem. Przejeżdżając obok podstawówki moich dzieci, zatrzymałam się przed przejściem dla pieszych. Zbliżało się do niego dwóch chłopców. O, Kubuś i Piotruś! Koledzy z klasy mojego jedenastoletniego syna. Przez uchyloną szybę pomachałam do nich serdecznie. – Kto to jest? – do moich uszu dotarło pytanie jednego chłopca. – Stara Franka – padła odpowiedź. Stara Franka? Naprawdę, to już? Parsknęłam śmiechem. Tak niedawno mówili do mnie „ciociu", siedzieli w mojej kuchni i jedli naleśniki. Z Nutellą! A teraz „stara Franka". Na szczęście mam w domu więcej nastoletnich chłopców i zdążyłam się przyzwyczaić, że delikatnością w mowie nie grzeszą. Po kilku dniach Franek zaczął rozmowę:
– Mamo, wiesz, że niektórzy w mojej klasie mówią o swoich rodzicach stara i stary?
– Wiem. Co ty na to?
– Oni chyba nie lubią tych starych. Ja tak nie mówię, bo jesteście spoko. Najczęściej.
Rodzice też dorastają
Poczekamy, synku, czy za kilka miesięcy nie zmienisz zdania – pomyślałam. Bycie rodzicem nastolatka oducza wielu przyzwyczajeń. Idzie nowe. Niekoniecznie marzę o byciu „starą", ale czas „mamusi" i „tatusia" wydaje się już tylko wspomnieniem. Nie sprawdza się w kontakcie z nastolatkiem. I dobrze. Dzieci stają się dorosłe, jeśli rodzice też dorastają, zauważając potrzebę zmiany swojej roli. Kurczowe trzymanie się tego, co działało wcześniej, jest karkołomne. Potrzeba „wynalezienia siebie" dotyczy więc nie tylko nastolatka, ale i jego opiekunów. Może więc nawet i bunt jest nam, starym, potrzebny? By po okresie intensywnej opieki nad młodymi wrócić do siebie, zatroszczyć się o to, co lubimy, dać sobie nie mniej czułości niż potrafimy dawać innym.
Mama i tata zawsze po stronie dziecka
Wchodzimy w okres, gdy nie wiemy już o naszych dzieciach wszystkiego, gdy to one decydują, czym zechcą się podzielić, a co zachowają dla siebie. Podejmują ryzykowne działania, które trudno zaakceptować. Mają chwiejny nastrój, niewiele empatii, młodsze rodzeństwo nieustannie dostaje po głowie. Przez chwilę wściekłość, a za moment do rany przyłóż. Przytulenie, a zaraz trzymanie dystansu. Szukają siebie i sami są dla siebie zagadką. Stawiają granicę, ale nie dlatego, że nie jesteśmy im potrzebni. Wręcz przeciwnie. Jesteśmy dla nich bardzo ważni, nie do zastąpienia. Ale już nie po to, by nieustannie zabezpieczać, opiekować, doglądać, ale by dawać pewność, że to my, mama i tata, jesteśmy zawsze po stronie dziecka, że nasze ramiona są zawsze otwarte. Warto tropić te momenty, kiedy nastolatek czymś się wykazuje, coś wychodzi mu naprawdę dobrze. I mówić o tym głośno. Dorastanie dzieci to piękny okres, w którym i rodzice mają szansę na pozytywną zmianę.
Nastolatki potrzebują naszego zdrowego rozsądku, komunikowania jasnych zasad, rozmów o wartościach. Stanowczego „nie", ale i elastyczności w szukaniu najlepszych rozwiązań. Liczą się z naszym zdaniem, nawet gdy trudno im się do tego przyznać. W łaskawszym spojrzeniu na dorastające dzieci może pomóc powrót do przeszłości i świadomość, jak wiele nam brakuje do doskonałości. Ręka do góry, kto nie ma sobie nic do zarzucenia. Ja dziś podziwiam moich rodziców sprzed lat za cierpliwość do mnie, zaufanie i spokój w sytuacjach naprawdę gorących. Gdy w domu są nastolatki, to już nie czas na ultraszybkie nadrabianie braków w wychowaniu. To czas na pielęgnowani więzi, którą budujemy od lat. Jeśli jest silna, to nie zagraża jej zmieniająca się relacja.
Rodzinne więzi
Więź jest czymś pierwotnym, ucieleśnionym, przeżytym, to poczucie przynależności i bezpieczeństwa. Trudno ją zmierzyć, zobaczyć gołym okiem. Tworzy się między dzieckiem a jego opiekunem od pierwszych dni życia. Ma wymiar fizyczny i emocjonalny, a wykształcona w pełni jest ogromnym zasobem. Wzór tego pierwszego przywiązania, jeśli było bezpieczne, życzliwe, czułe, procentuje w kolejnych relacjach.
Jeśli mamy więź z dzieckiem, to z większym spokojom oddajemy je światu. Daliśmy, tyle ile potrafiliśmy. W pewnym momencie to ono decyduje, w co nas wtajemnicza. Może jest dyskretne i o pewnych rzeczach nie mówi wcale? To, że nie opowiada szczegółowo, jak mu minął dzień, nie znaczy, że między nami jest gorzej. Relacja może się zmieniać, może ją wypełniać różna treść. I nie ujmować nic więzi.
Po czym poznać, że ma się więź? Mam starszego brata. Każdy z nas ma swoją rodzinę, mieszkamy kilkaset kilometrów od siebie, czasem nie widzimy się przez parę miesięcy, możemy nie rozmawiać ze sobą kilka tygodni. I nikt nikogo nie przeprasza, że się nie odzywał. Ale jak myślę o nim, to czuję bliskość, to wiem, że jeśli jutro się spotkamy, to będzie tak, jakbyśmy wczoraj też się widzieli. Gdy się umawiamy, to nie musimy zabiegać o okoliczności, możemy usiąść na krawężniku i być, być razem. Najbardziej pospolicie, zwyczajnie, o niczym, o wszystkim… Nie musimy gadać o pogodzie, by wypełnić ciszę. To jest więź. Nie relacjonujemy sobie całego okresu, gdy się nie widzieliśmy, nie znam ludzi z jego pracy, o kilku znajomych czasem opowiada, zapominam ich imiona, ale w ogóle nie brakuje mi tych informacji, nie muszę wypełniać kartoteki „mój brat" szczegółowymi danymi. Wyobrażam sobie, że podobnie jest z dorosłymi dziećmi. Przychodzą, odchodzą. Świetnie, gdy są w tym wolne, gdy przychodzą, bo chcą, a nie dlatego, że czują się zobowiązane.
Zwolnienie cumy
Towarzyszenie dorastającym dzieciom przypomina sytuację w porcie – rodzic stoi na brzegu i na cumie trzyma okręt. Najpierw przez wiele lat nawet go nie wodował, okręt powstawał w stoczni, pod czujnym okiem: ulepszany, korygowany, uważnie, z oddaniem. Potem dopiero przyszedł czas na „sprawdzam". Nic nie przecieka, a jeśli nawet, to jeszcze jest czas na poprawki. Następnie rodzic delikatnie wypuszcza cumę z rąk, centymetr po centymetrze. Odległość okrętu od portu zwiększa się, cumy nie starcza, trzeba puścić. Trzeba – by okręt popłynął, zmierzył się z otwartym morzem, sprawdził, jak działa czy umie pływać w różnych warunkach. Na pewno nabierze trochę wody, może się podtopi, ale po swojemu załata dziury. Trzymanie cały czas cumy grozi katastrofą – destrukcyjną w skutkach i dla dziecka, i dla rodzica. Czy okręt zawinie do poru? Czy chętnie będzie do niego wracał? To zależy od więzi…
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.