(Zapracowany) rodzic na urlopie
prof. Michał Michalski Jesteśmy w środku sezonu urlopowego, i to zapewne jedynego w swoim rodzaju, bo naznaczonego trwającą od prawie pół roku pandemią koronawirusa. Oznacza to, że dla wielu z nas…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
prof. Michał Michalski
Jesteśmy w środku sezonu urlopowego, i to zapewne jedynego w swoim rodzaju, bo naznaczonego trwającą od prawie pół roku pandemią koronawirusa. Oznacza to, że dla wielu z nas wyczekiwany i niekiedy planowany od dawna odpoczynek wygląda pod pewnymi względami inaczej. Może trzeba było zrezygnować z dalekich podróży i wybrać jakeś bliższe i bezpieczniejsze okolice. Może trzeba było przesunąć termin wyjazdu, a być może w ogóle nie widać jeszcze wyczekiwanego odpoczynku na horyzoncie, bo zasłania go góra spraw i zadań, które domagają się załatwienia… Nie ma wątpliwości, że listę takich i podobnych okoliczności można by bez trudu rozszerzać w bieżącym – pod wieloma względami bardzo szczególnym – roku 2020.
Z pewnością jednym z głównych wyzwań, z jakim mamy obecnie do czynienia – oczywiście poza sytuacją pandemii – jest coś, co zarazem należy określić jako duże osiągnięcie cywilizacyjne, z którego nie miały okazji w takim stopniu korzystać wcześniejsze pokolenia. Chodzi mianowicie o to, że - jak nigdy wcześniej - obecnie mamy stosunkowo dużą łatwość zabierania pracy na wakacje. Wynika ona przede wszystkim z tego, że dysponujemy dziś narzędziami i technologiami, dzięki którym możemy być dostępni na odległość niemalże wszędzie i o każdej porze.
Oczywiście większość, jeśli nie wszyscy, są zgodni co do tego, że pracy na urlop nie powinniśmy zabierać. Jak to jednak wygląda w rzeczywistości, to już zapewne nieco inna historia… To prawda, że sytuacje bywają różne, natomiast zgodzić się należy co do prostego stwierdzenia, że urlop jest po to, by odpocząć – przede wszystkim od pracy zawodowej.
Gdy jednak okazuje się, że w czyimś przypadku praca – może po raz kolejny – będzie nieodłączną częścią urlopu, to warto postawić sobie przynajmniej dwa pytania. Pytanie pierwsze jest dość proste: „Co na to moja rodzina?" Czy mi się podoba, czy nie, mój styl spędzania urlopu ma wpływ na moich bliskich i najzwyczajniej wypoczynek przeplatany „znikaniem" i niedostępnością współmałżonka i rodzica będzie wzbudzał zastanowienie, a może i frustrację najbliższych. Nie mówiąc już o stresie wynikającym z tego, że sam „zapracowany" rodzic chce jak najszybciej i najsprawniej uporać się z zadaniami, które wziął ze sobą na urlop. W rezultacie wszyscy członkowie rodziny będą poddenerwowani.
Być może jakimś wyjściem pośrednim jest szczera i uczciwa rozmowa przed wyjazdem na urlop, w której wyjaśnimy naszym najbliższym, że sytuacja tak się akurat ułożyła i (niestety) jesteśmy zmuszeni wpleść w nasz wspólny wypoczynek jakąś ilość działań służbowych. Takie postawienie sprawy pomoże uniknąć nieporozumień. Sprawi, że wszyscy będą czerpać radość z bycia razem, mimo „zakłóceń" wynikających z obowiązków zawodowych.
Pytanie drugie jest równie ważne – szczególnie w perspektywie przyszłych urlopów i brzmi ono: „Co zrobiłem lub co jeszcze mogę zrobić w przyszłości, aby uniknąć nakładania się pracy na czas odpoczynku?" Warto zwrócić uwagę choćby na dwie kwestie: zaległości i jasne formułowanie swoich oczekiwań wobec współpracowników. Chodzi więc o to, by solidnie się napracować przed urlopem i zadbać, by nie zostawić zaległości, które najprawdopodobniej będą chciały… pojechać w ślad za nami na urlop. Kwestia druga, to pytanie czy dość jasno i skutecznie formułuję moje oczekiwania dotyczące przeżywania czasu urlopu moim współpracownikom i przełożonym. Jeśli naprawdę zależy mi na tym, by uniknąć kolizji między zadaniami służbowymi i urlopem, to nie powinienem zakładać, że jest to zrozumiałe dla wszystkich, ale zastanowić się jak mogę pomóc sobie i swojej rodzinie dobrze i spokojnie spędzić czas odpoczynku. Dotyczy to przede wszystkim jasnego zasygnalizowania, że rodzina i czas z nią jest dla mnie bardzo ważny. Od strony technicznej, w wymiarze przygotowań do urlopu, wiąże się to między innymi z kwestią zapewnienia, że ludzie, których zostawiam na posterunku w pracy wiedzą co, kiedy i w jaki sposób jest do zrobienia, i kto pod moją nieobecność dysponuje potrzebnymi informacjami. Jeśli o to nie zadbam, to – być może nieświadomie – będę sprawiać wrażenie, że na urlop wyjeżdża pracownik niezastąpiony, bez którego firma prawdopodobnie w ciągu tygodnia albo dwóch upadnie. W związku z tym będą telefony, maile, telekonferencje, A to przecież dla niej – i nie tylko w tym szczególnym czasie urlopowym - mam być niezastąpiony.
zdjęcie ilustracyjne: picabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.