Ministerstwo Edukacji Narodowej prze do reformy edukacji opartej o pomysły Barbary Nowackiej, która ma zacząć obowiązywać już w 2026 roku. Co przyniosą zmiany wdrażane przez minister edukacji w polskiej szkole? "Reforma26. Kompas Jutra" krytycznym okiem eksperta edukacyjnego dr Doroty Dziamskiej.

Chaos, bałagan prawny, błędy w zapisach, niekompetencja minister edukacji, cofnięcie polskiej szkoły w rozwoju o trzydzieści lat, wreszcie traktowanie uczniów jak zbiorów komponentów. To porażający obraz, jaki wyłania się z planów wprowadzenia do szkół Reformy26 Kompas Jutra. Ustawę zawetował prezydent Karol Nawrocki, jednak resort Barbary Nowackiej już zapowiada, że będzie zawarte w niej rozwiązania wprowadzał drogą rozporządzeń, ignorując w ten sposób także protesty rodziców, nauczycieli i ekspertów.

Chaos, bałagan i niekompetencja w MEN

Już etap konsultacji społecznych nowej ustawy był oburzający – zamiast prawdziwej debaty ministerstwo przygotowało raptem dwa okienka w internetowym formularzu. Dalej jest tylko gorzej: planowana przez Barbarę Nowacką zmiana w miejsce podstawy programowej wprowadza twór, który nie jest ani podstawą programową, ani programem nauczania; przypomina on raczej standardy egzaminacyjne, które w dodatku ujednolicają i centralizują cały system nauczania. Ów twór nie zawiera już wymagań szczegółowych, które pozwalają nauczycielowi ułożyć plan pracy z uczniami.

Co więcej, cała ta reforma przeprowadzana jest niejako w odwrotnym kierunku, niż wynika to z polskiego prawa: w odpowiedniej ustawie mamy bowiem zapisy dotyczące podstawy programowej, programu nauczania i wszelkich innych prawnych komponentów edukacji. Ustawa w ten sposób określa również, co może zrobić minister edukacji, któremu wolno na jej podstawie i w zgodzie z nią np. napisać podstawę programową. Barbara Nowacka jednak odwróciła tą kolejność i nakazała stworzenie „profilu absolwenta i absolwentki", z którego wywodzi nową podstawę programową. To wszystko trafiło do Sejmu, by w ten sposób zmienić ustawę, której zapisy ministerstwo złamało.

W uzasadnieniu procedowanej ustawy pojawia się stwierdzenie, że zmiany wprowadza się, by zrównoważyć wymiary edukacji, którymi są wiedza, umiejętności, postawy i sprawczość ucznia. Problem jednak w tym, że nigdzie w pedagogice nie są definiowane takie wymiary kształcenia, co oznacza, że Barbara Nowacka po prostu je sobie stworzyła. Dzięki temu z polskiego Sejmu wychodzą dokumenty pełne merytorycznych błędów i bałaganu.

Zmiany wprowadzane przez Barbarę Nowacką łamią podstawowe zasady reformowania edukacji, które mówią, że powinno się sprawdzać, co działa dobrze, i to zostawić w ramach zachowania ciągłości, a zmieniać te elementy, które nie działają; obecny rząd jednak wprowadza zmiany bez tej refleksji, a wprowadzane nowości nie współgrają z tym, co pozostawiono po staremu.

fot. Hubert Jach (Polskie Forum Rodziców)

Regres szkolnictwa i autonomii od 2026 r.?

Zmiany związane z Reformą 26 Kompas Jutra oznaczają także ujednolicenie i ponowną pedagogizację kształcenia, czyli tak naprawdę cofnięcie polskiej szkoły do stanu sprzed prawie trzech dekad, przez oddzielenie kształcenia od procesu nauczania.

Inny błąd reformy to ocenianie efektów kształcenia, które mają następować od razu. Do tej pory dziecko uczyło się np. na pamięć fragmentu prozy i za to było oceniane, natomiast efekt tego działania następował już po szkole, w codziennym życiu, kiedy uczeń mając w pamięci literacki język był w stanie napisać potrzebny tekst np. na wakacyjnym obozie. W tym schemacie efekt jest konsekwencją celu i następuje z poślizgiem względem niego; zignorowanie tej zasady sprawia, że w edukacji pojawia się coraz więcej testów, a zamiast kształcenia dzieci uczone są ich wypełniania.

Nowe przepisy zmierzają również w kierunku odbierania szkołom po kawałku ich ustawowo zagwarantowanej autonomii przez narzucanie konkretnych sposobów realizacji programu.

Z podstawy programowej zniknęło również jedno z najważniejszych zadań placówek edukacyjnych, które miały wspierać dziecko, jeśli w jego życiu pojawią się zjawiska istotne dla jego rozwoju, np. śmierć któregoś z rodziców. Wtedy najbliżsi dziecka mieli zostać wezwani do szkoły, by wspólnie z nią zapewnić mu odpowiednie wsparcie, teraz jednak to zadanie zostało wykreślone, mimo tego, że Barbara Nowacka często mówi o zdrowiu psychicznym uczniów.

Uczeń jako zbiór komponentów i kompetencji. "Profil absolwenta i absolwentki" przygotowany przez IBE

Ważnym i niebezpiecznym elementem reformy jest „profil absolwenta i absolwentki", który przygotował Instytut Badań Edukacyjnych. Profil mówi o tym, jaki ma być absolwent poszczególnych etapów edukacji, ale pomija jedną, najważniejszą rzecz – nie mówi o człowieku, o jego godności osobowej, która zapisana jest w naszej polskiej Konstytucji. Tymczasem przecież do szkoły idzie cały człowiek, nie pół jego osobowości, dlatego też nauczanie i wychowanie w placówkach powinno uwzględniać integralny rozwój dzieci i młodzieży. Profil absolwenta mówi jedynie o niektórych wartościach, w dodatku źle je definiując, a to właśnie z niego ma zostać wyprowadzona nowa podstawa programowa: uczeń kończący szkołę ma być osobą opisaną w tym dokumencie, a raczej ma być jak ten profil – ma składać się z określonych w zapisach dokumentu komponentów, co oznacza w praktyce totalną dehumanizację systemu edukacji.

Niefortunne połączenia w ramach wdrażania reformy

Silne emocje wzbudzają także ministerialne plany połączenia biologii, chemii, fizyki i geografii w jeden przedmiot – przyrodę. Być może jest to próba kopiowania rozwiązań z Zachodu, jednak taką zmianę trzeba byłoby solidnie i merytorycznie przygotować, czego znowu u nas się nie robi. Podstawowe pytanie, które trzeba tu sobie zadać, jest takie samo, jak w przypadku edukacji zdrowotnej – kto miałby tego przedmiotu uczyć? Czy geograf, czy biolog, fizyk, a może chemik? I to wszystko w obliczu braków kadrowych w szkołach, nawet przy coraz mniejszych rocznikach uczniów.

W 1999 roku przepisami narzucono nauczycielom kształcenie zintegrowane w klasach 1-3, a mimo to problem z tym jest do dzisiaj, bo zrobiono to w sposób niewłaściwy, zostawiając nauczycieli z nową zasadą, oczekując, że „jakoś sobie poradzą". Dzisiaj jednak nauczyciele nadal oceniają dzieci zgodnie z podziałem na przedmioty i nie potrafią robić tego według koncepcji diagnozowania rozwoju.

Nietrudno więc odgadnąć, że wprowadzenie przyrody w ten sam sposób, z podważaniem autonomii szkół, spowoduje tylko po raz kolejny chaos i bałagan, w efekcie znowu mocno obniżając poziom nauczania.

Przedstawione powyżej problemy to tylko część tego, co ujrzy światło dzienne po otwarciu puszki Pandory z etykietą „Reforma 26. Kompas jutra". Efekt wprowadzenia tej deformy będzie jeden: gorsza szkoła, gorsza edukacja, gorzej wychowani i wykształceni młodzi ludzie. Jaką Polskę będą oni w stanie zbudować? Tak jak Barbara Nowacka wszelkimi sposobami próbuje Reformę26 przepchnąć, tak my, świadomi rodzice, musimy wszelkimi dostępnymi sposobami ją zatrzymać.

Tekst powstał na podstawie rozmowy Lidii Sankowskiej-Grabczuk z ekspertem oświatowym, członkiem KROPS oraz członkiem rady przy prezydencie Andrzeju Dudzie Dorotą Dziamską. Cała rozmowa dostępna jest tutaj:

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.