Katastrofalne skutki nowego przedmiotu – edukacji zdrowotnej w szkole
Analizy badań naukowych nad edukacją seksualną na świecie nie potwierdzają jej skuteczności. Żaden z głównych celów CSE nie jest osiągany, a w większości przypadków widoczny jest negatywny wpływ na zdrowie i zachowanie uczniów. Czy edukacja zdrowotna, czyli nowy przedmiot planowany przez ministerstw
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Analiza badań naukowych nad edukacją seksualną na świecie nie potwierdza skuteczności tej edukacji. Żaden z głównych celów CSE nie jest osiągany, a w większości przypadków widoczny jest jej negatywny wpływ na zdrowie i zachowanie uczniów. Czy edukacja zdrowotna – nowy przedmiot, planowany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej – z ukrytą w programie edukacją seksualną, normalizująca współżycie seksualne nastolatków, będzie obowiązkowa? Mimo braku dowodów naukowych na skuteczność tego typu nauczania, ministerstwo uważa, że polska szkoła potrzebuje takiego przedmiotu.

Mimo wielu badań brakuje naukowego uzasadnienia na wprowadzenie tego typu nauczania do szkół. Nowy przedmiot „edukacja zdrowotna", którym Barbara Nowacka chce objąć każde dziecko w Polsce powyżej 10 roku życia, zawiera edukację seksualną, wpisującą się w medialny przekaz „To normalne, że nastolatki uprawiają seks". Utrwala go, normalizuje oraz popularyzuje wśród tych dzieci, które jeszcze nie zainteresują się tematem i w efekcie wpływa na wzrost ryzykownych zachowań, zamiast je zmniejszać – wynika z analiz badań naukowych, które wpłynęły do MEN w ramach konsultacji społecznych dotyczących edukacji seksualnej.
Choć konsultacje społeczne były skrócone do minimum, ministerstwo zostało zasypane korespondencją. Do ministerstwa wpłynęło około 1000 merytorycznych uwag oraz około 30 tys. petycji i protestów, w tym np. apel Fundacji Proelio, podpisany przez 76 tys. osób. Barbara Nowacka poinformowała w wywiadzie na antenie Radia Zet, że zespół odpowiedzialny za podstawę programową kończy prace i uwzględnia wiele uwag przesłanych w ramach konsultacji. Szefowa MEN przyznała, że ministerstwo bierze pod uwagę, by przedmiot nie był jednak obowiązkowy.
Brakuje naukowych dowodów na skuteczność edukacji seksualnej
Edukacja seksualna według standardów WHO nie opóźnia wieku inicjacji seksualnej, nie chroni przed zakażeniami chorobami przenoszonymi drogą płciową i nie ogranicza liczby ryzykownych zachowań wśród nastolatków. Z oficjalnych danych Unii Europejskiej wynika, że kraje, w których nastolatki są poddane edukacji seksualnej według standardów WHO, czyli takiej, jaką MEN planuje dla polskiej szkoły od września 2025 roku, mają znacznie gorsze od Polski wskaźniki w obszarach, przed którymi program ma je rzekomo chronić.
Podobnie wygląda to poza Unią Europejską. Wnioski o negatywnym wpływie edukacji seksualnej płyną z Amerykańskiego Instytutu Badawczo-Naukowego (IRE), który przedstawił wyniki szczegółowego przeglądu 60 najlepszych recenzowanych badań nad edukacją seksualną w amerykańskich szkołach. Z raportu wynika, że nie ma naukowego uzasadnienia dla prowadzenia kompleksowej edukacji seksualnej w szkołach w USA jako „opartej na dowodach".
Rozporządzenie wzoruje się na standardach WHO – po pierwsze przyjemność, po drugie wiedza
Jakie oficjalne cele stawia sobie kompleksowa edukacja seksualna, którą forsuje mimo sprzeciwu tysięcy rodziców minister Barbara Nowacka? W dokumencie WHO opisującym standardy nauczania czytamy: „Podstawowym celem edukacji seksualnej jest skupienie się na seksualności jako pozytywnym ludzkim potencjale i źródle satysfakcji i przyjemności. Jasno uznawana potrzeba zdobycia wiedzy i umiejętności niezbędnych do zapobiegania chorobom staje się celem drugorzędnym w stosunku do tego ogólnie pozytywnego podejścia".
Według autorów kompleksowej edukacji seksualnej wiedza przekazywana na lekcjach ma skutkować: opóźnieniem wieku inicjacji seksualnej, ograniczeniem zachorowalności na choroby przenoszone drogą płciową, zmniejszeniem liczby nastoletnich ciąż, a także zwiększeniem skutecznego używania prezerwatyw jako ochrony przed chorobami. Nie brakuje też deklaracji o ochronie uczniów przed przemocą i wykorzystaniem seksualnym.
Z badań samego WHO, jak i niezależnych ośrodków wynika, że żaden z tych celów nie jest trwale osiągany w krajach, gdzie w szkołach obowiązuje kompleksowa edukacja seksualna.
Co więcej – analizy wykazują, że ten model, zamiast ograniczać ryzykowne zachowania seksualne, prowadzi do ich podejmowania. W raporcie WHO z 2022 roku o zdrowiu seksualnym nastolatków czytamy, że „najważniejszym trendem, zaobserwowanym w latach 2014–2022 jest zmniejszenie w niektórych krajach użycia prezerwatyw przez nastolatki, które zadeklarowały odbycie stosunku płciowego". Pozytywnych skutków edukacji seksualnej brak. Rośnie za to liczba 15-latków współżyjących płciowo i liczba zachorowań na choroby weneryczne wśród nastolatków. Obecnie w Stanach Zjednoczonych około jedna czwarta aktywnych seksualnie młodych ludzi między 15 a 24 rokiem życia cierpi na chorobę, przenoszoną drogą płciową. W 2020 roku 53% wszystkich nowo rozpoznanych chorób wenerycznych dotyczyło właśnie tej grupy wiekowej.
Edukacja zdrowotna pogorszy zdrowie polskich uczniów
Przeciętny wiek inicjacji seksualnej to w Polsce ok. 18 lat, podczas gdy w Niemczech czy Szwecji niemal dwa lata mniej.
Na 43 europejskie kraje, które Światowa Organizacja Zdrowia ujęła w raporcie o zdrowiu i dobrostanie młodzieży, jeśli chodzi o liczbę 15 latków, którzy są już po inicjacji seksualnej, Polska znajduje się na 4 od końca miejscu. Oznacza to, że w 39 krajach młodzież szybciej podejmuje współżycie.
Wczesna inicjacja – poza chorobami wenerycznymi, na które młode osoby, a zwłaszcza dziewczęta są szczególnie podatne – niesie ze sobą szereg zagrożeń: większą średnią liczbę partnerów seksualnych, ryzykowne zachowania seksualne, przedwczesne macierzyństwo, aborcję z jej konsekwencjami dla zdrowia fizycznego i psychicznego, zbyt wczesne zawieranie małżeństwa, rozwody. Nastolatki, które współżyją płciowo, zaczynają mieć problemy z nauką, zdrowiem psychicznym, odczuwają zwiększony lęk i samotność, w efekcie pojawiają się myśli samobójcze. Jedno ryzykowne zachowanie otwiera drogę do kolejnych – wynika z analizy danych z 50 krajów, dotyczących uczniów w wieku 12-15 lat.
Plaga chorób przenoszonych drogą płciową – w Polsce mniej zachorowań, niż w reszcie Europy i USA
Według Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób, Polska ma znacznie niższe wskaźniki zachorowalności na choroby weneryczne, niż większość krajów. Przykładowo na kiłę zachorowało w 2016 roku 3,2% osób (współczynnik w przeliczeniu na 100 tys. osób), podczas gdy średnia Unii Europejskiej wynosi 6,1%, w Niemczech 8,7%, a w Wielkiej Brytanii prawie 10%. Współczynnik zakażeń wirusem HIV w 2017 roku wyniósł w UE 6,2%, w Portugalii 10.3%, a w Polsce 3,5%. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego podaje, że 2022 r. w Polsce zapadalność na rzeżączkę wyniosła 3,22% mężczyzn oraz 0,21% kobiet.
Według raportu amerykańskiej agencji rządowej Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób w 2019 roku w USA zdiagnozowano 2,6 mln chorób wenerycznych, z czego ponad 55% nowo zgłoszonych przypadków dotyczyło nastolatków i młodych dorosłych w wieku od 15 do 24 lat.

Ciąże nastolatek – Europa rozwiązuje te problemy przez aborcje
Wskaźnik urodzeń wśród nastolatek jest w Polsce także poniżej europejskiej normy – 12,3% (współczynnik urodzeń na 1000 kobiet w wieku od 15-19 lat), podczas gdy w Europie jest to 16,6%. Te stosunkowo niskie liczby europejskich nastoletnich urodzeń są wynikiem tego, że do statystyk nie wlicza się aborcji, którą kończy się 2/3 ciąż nastolatek między 15 a 19 rokiem życia w Szwecji, niemal połowa ciąż we Francji i ¼ ciąż w Niemczech. W 2017 roku w Niemczech prawie 8 tys., a we Francji prawie 27 tys. nastolatek dokonało aborcji. Według danych EUROSTAT – w Polsce w tym samym roku było 18 aborcji.
Edukacja seksualna miała chronić przed przemocą – jednak liczby temu przeczą
Molestowanie seksualne ze strony dorosłych dotykało w 2017 roku w UE średnio 6,3% dziewczynek poniżej 15 roku życia, podczas gdy w Polsce było to 1,9%. Jest to jeden z trzech najniższych wskaźników na 26 państw ujętych w raporcie. Co gorsza, przestępstw pedofilskich stale w Europie przybywa: według informacji niemieckiej policji w 2017 roku w Niemczech zgłoszono 13 500 przypadków przestępstw seksualnych wobec nieletnich, a w 2022 roku już ponad 17 000 dzieci poniżej 14 roku życia padło ofiarą pedofili. Według danych GUS z 2022 roku w Polsce policja zarejestrowała 1034 przypadki pedofilii.
Jeśli chodzi o przemoc wobec kobiet powyżej 15 roku życia, polskie wskaźniki także są zdecydowanie niższe od europejskich, zarówno jeśli chodzi o przemoc fizyczną, seksualną i przemoc psychiczną.
Dwa pomysły na edukację seksualną – MEN stawia na mniej skuteczną
Szkolna edukacja seksualna jest prowadzona na całym świecie na dwa sposoby. W Polsce od 1998 roku realizowany jest przedmiot Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów od 11 do 18 roku życia. Jego głównym celem jest przygotowanie młodych ludzi do życia w małżeństwie i rodzinie oraz wychowanie do przedmałżeńskiej abstynencji seksualnej (typ A od abstinence).
W większości krajów europejskich i anglosaskich realizowana jest inna wersja tej edukacji: typ B (od biological) i typ C (od comprehensive), która podkreśla, że człowiek, a więc i nastolatek ma prawo do realizacji swoich potrzeb seksualnych. Najpopularniejsza jest „kompleksowa edukacja seksualna"(z ang. CSE – comprehensive sex education") promowana m.in. przez WHO oraz UNESCO, która ma uczyć wzorca „bezpiecznego seksu", opartego na stosowaniu antykoncepcji, by unikać ciąży i chorób przenoszonych drogą płciową oraz na kryterium „świadomej zgody", by unikać wykorzystywania seksualnego. W tym typie edukacji jako normy przekazywane są też koncepcje LGBT, czyli m.in. płynna tożsamość płciowa, małżeństwa jednopłciowe oraz tranzycje jako rozwiązanie zaburzeń tożsamości płciowej.
Zgodnie z myślą Europejskiego Obszaru Edukacyjnego – inicjatywy unijnej, która ma ujednolicić systemy szkolnictwa w całej Europie – ten typ edukacji seksualnej, normalizującej i promującej współżycie nastolatków, ma być od 2026 roku standardem dla wszystkich państw UE.

Szkoła będzie zachęcać do ryzykownych zachowań?
Do tej pory w Polsce program szkolny był wolny od przekazu, który młodzież znajduje w Internecie, czyli zachęty do eksplorowania tematu seksualności jak najwcześniej. Wiedza o płciowości człowieka była przekazywana podczas lekcji biologii, a kontekst relacyjności sfery seksualnej był ukazywany podczas wychowania do życia w rodzinie, gdzie program jest nastawiony na zachęcanie młodzieży do wstrzemięźliwości.
- Pomysł prowadzenia w szkole edukacji seksualnej bez żadnej oceny moralnej oraz informacji o konsekwencjach i ryzykach podejmowanego współżycia, porównałbym do wprowadzenia do programu szkolnego powiedzmy edukacji finansowej, gdzie uczniowie otrzymywaliby wiedzę, że pieniądze można zdobywać na kilka sposobów. Można je otrzymywać jako wynagrodzenie za pracę, można je pożyczać, a można też napadać na banki. Czy to właściwy przekaz? Program edukacji seksualnej proponowany przez MEN tak właśnie chce uczyć – pokazując możliwości wyboru tożsamości płciowej, wyboru metod antykoncepcji itd., nie mówiąc o skutkach społecznych i moralnych takich decyzji – zauważa dr. Zbigniew Barciński ze Stowarzyszenia Nauczycieli NATAN.
Mimo braku efektów WHO wciska swój plan nauczania do szkół
Choć niezależne analizy wykazują zarówno niską skuteczność kompleksowej edukacji seksualnej, jak i jej negatywne skutki, WHO i UNESCO wciąż zalecają tego typu edukację.
UNESCO jako dowód na sukces CSE wskazuje np. że w 3 na 43 badania wykazano rzeczywistą skuteczność. Jednak w tym samym czasie w 9 badaniach wykazano szkodliwy wpływ. Wskaźnik szkodliwych skutków międzynarodowych szkolnych programów CSE jest prawie dwukrotnie wyższy, niż skuteczność takiej edukacji (21% w porównaniu z 11%). Co więcej, po 12 miesiącach od badania w szkołach, gdzie początkowo wykazano skuteczność edukacji, wyniki pogorszyły się i pojawiły się efekty negatywne.
Jakie przesłanki kierują wobec tych faktów polskim rządem, który zapowiada likwidację wychowania do życia w rodzinie, przedmiotu nauczanego od ponad 25 lat, i zastąpienia go nieskuteczną i szkodliwą edukacją seksualną, promującą nastoletnie współżycie jako normę?
- Realizacja zajęć WdŻ miała pozytywny, profilaktyczny wpływ na uczniów i odpowiadała rekomendacjom specjalistów, dotyczących obecnego stanu zdrowia psychicznego młodzieży. Uczniowie potrzebują programów opartych na ich wartościach i marzeniach. Wtedy są w stanie przyjąć zdrowy styl życia jako środek do realizacji ważnych dla nich celów – czytamy w analizie przygotowanej przez Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, wysłanej do MEN w ramach konsultacji społecznych dotyczących edukacji zdrowotnej.
Jakie są marzenia polskich 18-latków? Od lat w badaniach wskazywane są te same: miłość, udane życie rodzinne i dzieci.
Bibliografia
- Raport WHO „ A focus on adolescent sexual health in Europe, central Asia and Canada: Health Behaviour in School-aged Children international report from the 2021/2022 survey
- Ericksen, I. H. and Weed, S. E. (2019). "Re-Examining the Evidence for School-based Comprehensive Sex Education: A Global Research Review."
- Regional and sex Differences in the Prevalence and Corelates of Early Sexual Initiations Among Adolescents Aged 12-15 years in 50 Countries (2022)
- Sam Beckwith, Ph.D.a, Trends in Adolescent Health: Successes and Challenges From 2010 to the Present
- The Lancet Child&Adolescent Health, June 2022
- Gabriela Szewczuk, dr Filip M. Furman, Konsekwencje edukacji seksualnej. Analiza skuteczności edukacji seksualnej w Europie Zachodniej i państwach skandynawskich
- Rocznik statystyczny Rzeczpospolitej Polskiej 2024
- Grabowska, M. Gwiazda (red.) (2022). Młodzież 2021. Opinie i diagnozy
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.