Edukacja włączająca przyspiesza, ale MEN podaje sprzeczne informacje o ocenie funkcjonalnej ucznia. Jak resort chce wdrażać inkluzyjne kształcenie przy sprzeciwie społecznym? Czy nauczanie zejdzie na dalszy plan wobec edukacyjnej integracji?

Medialna burza wokół wprowadzenia do polskich szkół oceny funkcjonalnej wynika z komunikacyjnej amatorki. Fakt, wchodzi ona do szkół, ale nie obejmie wszystkich dzieci, a jedynie te, które wymagają wystawienie opinii lub orzeczenia w poradni psychologiczno-pedagogicznej, mają niepełnosprawność lub znajdują się w spektrum autyzmu. Nie będzie też obowiązkowa, przynajmniej na razie. Takie stanowisko dotarło do redakcji Polskiego Forum Rodziców z Ministerstwa Edukacji Narodowej

Ocena funkcjonalna ucznia w polskich szkołach

Ocena funkcjonalna nie jest elementem szkolnego systemu oceniania ucznia, który dotyczy weryfikacji wiedzy. Jest to holistyczne spojrzenia na ucznia, przejawiającego trudności w uczniu się lub relacji społecznych. W komunikacie Ministerstwa Edukacji Narodowej z 2.07.2025 r. czytamy, że w resorcie trwają prace nad wdrożeniem oceny funkcjonalnej jako metody wspierającej realizację edukacji włączającej w szkołach. Nauczanie w szkołach przestaje być zatem ich głównym zadaniem, a będzie się działo niejako obok włączania. Eksperci Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły oraz Ordo Iuris podnoszą, że jest to narzędzie pochodzące z diagnostyki w edukacji specjalnej, oparte o tzw. Modl biopsychospołeczny oraz Międzynarodową Klasyfikację Funkcjonowania, które wiąże się z diagnozowaniem, monitorowaniem oraz profilowaniem ucznia przy użyciu wystandaryzowanych narzędzi, w tym specjalnego kwestionariusza. Mowa o Kwestionariuszu Szkolnej Oceny Funkcjonalnej, opublikowanym przy finansowym wsparciu Unii Europejskiej na rządowej stronie – Portalu Wsparcia Edukacyjno-Specjalistycznego www.wsparcie.gov.pl

MEN: Ocena funkcjonalna tylko na potrzeby poradni psychologiczno-pedagogicznej

Najważniejszy zarzut krytyków tego rozwiązania dotyczy zbyt daleko idącej ingerencji państwa w życie rodzinne każdego z nas. Obawy te motywowane są podziałem kwestionariusza oceny funkcjonalnej na 9 obszarów, wśród których znalazło się „życie domowe". W dokumencie, mającym pozwolić wygenerować raport na temat ucznia znajdują się w tym dziale dwa pytania – zarówno na poziomie rodzica, jak i nauczyciela, dotyczące utrzymywania porządku przez ucznia w swoim otoczeniu oraz jego zaangażowanie w domowe obowiązki.

Na zadane przez nas pytania odpowiedziała Rzecznik Prasowy MEN Ewelina Gorczyca, która podkreśla, że ocena funkcjonalna nie jest planowana do wdrożenia w polskich szkołach jako obowiązujący, obowiązkowy i powszechny system.

Psycholog

„Ocena funkcjonalna nie jest nową procedurą ani nową „oceną" w rozumieniu szkolnym i nie stanowi nowego obowiązku dla nauczycieli. Nie jest też nowym systemem oceniania uczniów. W praktyce jest to nazwanie i uporządkowanie działań, które nauczyciele wykonują od lat – obserwowania funkcjonowania ucznia w szkole, jego relacji rówieśniczych, zachowania czy trudności edukacyjnych. Dotychczas odbywało się to w mniej ustandaryzowanej formie, często w postaci notatek i rozmów zespołów nauczycielskich. Korzystanie z narzędzi oceny funkcjonalnej jest całkowicie dobrowolne i nieobowiązkowe."

- zapewnia Ewelina Gorczyca

Podkreśla też, że funkcjonująca w obiegu medialnym data 1 kwietnia dotyczy zmian w obszarze orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego, a nie wdrożenia nowej metody oceniania, jaką ma być ocena funkcjonalna. Projektowane przepisy, zdaniem ministerstwa mają usprawnić proces diagnozowania uczniów, wobec których wszczęto wydania opinii lub orzeczenia z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Rzecznik MEN zapewnia nas, że udostępnione w sieci narzędzia, łącznie z Kwestionariuszem Szkolnej Oceny Funkcjonalnej, są udostępnione jako pomoc dla nauczycieli i zespołów i to oni decydują, czy skorzystać z tych formularzy przygotowując opinię na temat dziecka.

„Narzędzia mają charakter pomocniczy – pozwalają w uporządkowany sposób opisać funkcjonowanie dziecka, a system automatycznie generuje raport, bez konieczności tworzenia dodatkowej dokumentacji."

- pisze Ewelina Gorczyca.

Dodaje, że kwestionariusze gromadzą tylko te informacje, które mają realny wpływ na funkcjonowanie dziecka w szkole – np. długotrwałą nieobecność rodzica, czy trudną sytuację losową.

„Nie obejmują diagnozowania rodziny, ingerowania w życie prywatne ani pytań o poglądy czy światopogląd. Pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje o rzekomych kontrolach w domach rodziców czy ocenianiu kompetencji wychowawczych są nieprawdziwe." - zaznacza Rzecznik Prasowy MEN

Kierownictwo ministerstwa edukacji podkreśla, że stanowczo, że nowa ocena funkcjonalna nie obejmie każdego ucznia. Sukcesywne jej wdrażanie polegało na tym, że najpierw udostępniono narzędzia jak KSzOF, przeprowadzono szkolenia na dla nauczycieli - jak choćby te realizowane przez Ośrodek Rozwoju Edukacji, aby dać pedagogom wiedzę i umiejętność prowadzenia diagnozy funkcjonalnej, aby dostosować sposobów i metod pracy do potrzeb i możliwości ucznia.

Proces diagnozy dzieci i uczniów krytykowany przez ekspertów

Mec. Marek Puzio z Ordo Iuris przyznaje, że na chwilę obecną MEN nie przedstawił projektu rozporządzenia lub innego aktu prawnego, który zobowiązywałby nauczycieli do powszechnego stosowania systemu oceny funkcjonalnej wobec wszystkich uczniów. Poddaje jednak w wątpliwość deklarację ministerstwa o nie planowaniu rozszerzenia tej formy obserwacji dzieci w szkołach. Przytacza fragment ebooka, który możemy znaleźć na rządowej stronie, na której znajdują się narzędzia do prowadzenia oceny funkcjonalnej.

Możliwie najwcześniejsza i najtrafniejsza ocena potrzeb dziecka/osoby uczącej się pozwala na zidentyfikowanie barier w jego rozwoju oraz zaplanowanie wsparcia. Te dwa procesy należą do kluczowych w organizowaniu rozwoju wszystkich osób uczących się, choć w tradycji pedagogicznej niesłusznie odnoszone są przede wszystkich do dzieci i młodzieży obejmowanej wsparciem psychologiczno-pedagogicznym. Realizacja zadań w zakresie możliwie wczesnej oceny funkcjonowania wymaga odpowiednich, wystandaryzowanych narzędzi. Jednym z nich jest zaprezentowany w dalszej części publikacji Kwestionariusz Szkolnej Oceny Funkcjonalnej (KSzOF).

źródło: Gajdzica Z., Widawska E., Byra S., Domagała-Zyśk E., Jachimczak B., Piotrowicz R. (2024). Ocena funkcjonalna w edukacji włączającej – założenia teoretyczne i procedura stosowania Kwestionariusza Szkolnej Oceny Funkcjonalnej. Katowice–Kraków: AT Wydawnictwo, s. 4, https://mwm.us.edu.pl/wp-content/uploads/2024/10/E-BOOK-Ocena-funkcjonalna.pdf (dostęp: 9.02.2026).

W tej samej pozycji znajdziemy jednocześnie zapis, że nie powinno się obejmować oceną funkcjonalną wszystkich dzieci.

[...] ocena funkcjonalna nie powinna być traktowana jako proces, w którym powinno uczestniczyć każde dziecko, ponieważ nie ma ona charakteru klasycznych badań przesiewowych w kierunku diagnozy jakiegoś problemu. Do tego celu służą inne narzędzia psychologiczne i pedagogiczne (np. narzędzia pozwalające wykryć wczesne objawy autyzmu, początki trudności w czytaniu i pisaniu czy inne zaburzenia).

Przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" dr Waldemar Jakubowski dobrowolność korzystania z tych narzędzi nazywa iluzoryczną.

Istnieje istotna rozbieżność między „dobrowolnością" a praktyką szkolną, choć narzędzia są określane jako dobrowolne, w realiach szkoły „dobrowolność" bywa pozorna ze względu na: presję dyrekcji, oczekiwania poradni psychologiczno-pedagogicznych oraz tzw. „dobrych praktyk", które szybko staje się wymaganym standardem. Nauczyciele mogą czuć się zobligowani do korzystania z narzędzi, mimo braku formalnego obowiązku.

- mówi Polskiemu Forum Rodziców dr Jakubowski.

Eksperci krytykują też wdrożenie centralnego systemu zbierającego dane o dzieciach jako zagrożenie dla prywatności dziecka i jego rodziny. Najwięcej zastrzeżeń budzi ocenianie życia domowego, relacji rodzinnych i społecznych uczniów objętych oceną funkcjonalną. Wszystkie te informacje byłyby pozyskiwane za pomocą kwestionariuszy zamieszczonych w centralnym systemie informatycznym administrowanym przez ministra edukacji.

Jeżeli ocena funkcjonalna byłaby dokonywana przez nauczyciela po zalogowaniu do takiego systemu poprzez interaktywny kwestionariusz, który można powiązać z konkretnym uczniem, to stwarzałoby to zagrożenie, że informacje o uczniu będą gromadzone na platformach zarządzanych przez organy władzy publicznej. Byłaby to zasadnicza różnica w porównaniu z danymi gromadzonymi dziś np. w ramach wewnątrzszkolnych Indywidualnych Programów Edukacyjno-Terapeutycznych.

- wskazuje mec. Marek Puzio

Z kolei dr Waldemar Jakubowski podkreśl, że forsowany przez MEN pomysł nie daje jasnych gwarancji rodzicom.

Nie ma informacji o prawie rodzica do sprzeciwu, nie ma jasnej procedury wglądu, korekty lub usunięcia danych, nie wyjaśniono, jak długo raporty są przechowywane. To rodzi lęk przed trwałym „profilowaniem" dziecka na wczesnym etapie edukacji.

- mówi przewodniczący oświatowej "Solidarności".

Dodaje, że pojawia się wątpliwość, gdzie stawiana jest granica „funkcjonowania" w zakresie gromadzonych danych. Pedagog podkreśla, że MEN twierdzi, że uwzględniane są tylko informacje wpływające na funkcjonowanie dziecka (np. nieobecność rodzica), ale nie wskazuje jakich danych o dziecku i jego sytuacji rodzinnej szkole nie wolno uzyskiwać.

Problemem jest to, gdzie jest granica między: „kontekstem edukacyjnym" a „sytuacją rodzinną", co jest zdecydowanie nieostre i subiektywne. Obawiamy się, że niektórzy nauczyciele będą interpretować to bardzo szeroko, a rodzice nie będą mieli realnej kontroli nad zakresem opisu.

- podkreśla dr Waldemar Jakubowski

Dodatkowa biurokracja bez dodatkowej kasy - rozporządzenie z nową oceną od kwietnia 2026?

Pomysł wdrożenie do szkół oceny funkcjonalnej krytykowany jest też od strony ekonomicznej. Choć Rzecznik Prasowy MEN zapewnia, że udostępnione narzędzia są tylko pomocą do wypełnienia obowiązku, który i tak już nauczyciele mają, czyli obserwacji ucznia, to przedstawiciele związków zawodowych, czy fundacji zrzeszających nauczycieli nie zostawiają na ocenie funkcjonalnej suchej nitki.

Przewodniczący oświatowej "Solidarności" wskazuje, że wieloletnie doświadczenie współpracy związkowców z resortem edukacji wskazuje, że obciążenie nauczycieli nastąpi wbrew deklaracjom ministerstwa.

Zapewnienie, że nie będzie dodatkowej dokumentacji, a system spowoduje „oszczędzanie czasu" jest często sprzeczne z doświadczeniem nauczycieli z innymi systemami cyfrowymi. W konsekwencji narzędzie, które miało upraszczać, stanie się kolejnym obowiązkiem „do odhaczenia".

- mówi Waldemar Jakubowski

Podkreśla jednocześnie, że zabrakło pilotażu oceny funkcjonalnej przed wprowadzeniem tego narzędzia do systemu, nawet w formie okrojonej, dotyczącej tylko uczniów z rozpoczętą procedurą wystawiania opinii lub orzeczenia.

Nigdzie nie wspomina się o wynikach pilotażu, niezależnej ocenie skutków, analizie błędów narzędzi screeningowych. Rodzi to pytanie, czy narzędzia są wystarczająco rzetelne, by wpływać na losy dzieci.

- powiedział dr Jakubowski.

Dodaje też, że bez znaczących nakładów, pozyskania specjalistycznej kadry i niezbędnych pilotaży po wcześniejszych rzetelnych konsultacjach to tylko dodatkowe obciążenie nauczyciela, który zostaje bez wsparcia, bo przecież, jak podkreślono "darmowe"(bo darmowa dodatkowa praca nauczyciela) kwestionariusze to niestety kolejna „papierologia" a nie rzetelnie zbudowany system pomocy dla ucznia.

Wysłaliśmy też pytania do Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz kilku szkół, jednak do dnia publikacji artykułu nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.