Sharenting kontra prywatność. Zjawisko sharentingu, czyli udostępnianie wizerunku dziecka w sieci
Na polskieforumrodzicow.pl znajdziesz wsparcie i porady od innych rodziców z Polski i z zagranicy. Dyskutujemy na tematy związane z wychowaniem dzieci, ciążą, porodem i wieloma innymi kwestiami rodzinnymi.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Sharenting, czyli udostępnianie wizerunku dziecka w sieci przez rodziców, jest łamaniem prywatności dziecka, czy może tylko niewinnym publikowaniem skrawka życia rodzinnego? Czy dzieci podlegają ochronie wizerunku? Czym jest sharenting? Temat dzieli rodziców w sieci.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat liczba godzin, spędzanych codziennie w świecie wirtualnym, wzrosła w sposób trudny do objęcia statystykami. Trzeba mieć świadomość, że czasie doby wielu młodych spędza więcej godzin online niż offline. Popularność mediów społecznościowych dała powód do stawiania kolejnych pytań etycznych i prawnych. W dobie sztucznej inteligencji wizerunek dziecka może być wielokrotnie zmieniony i udostępniony rzeszom nieznajomych. Czasem nie przypadkiem i bez złych intencji, bo najczęściej do sieci trafiają materiały, które zamieszczają tam sami rodzice...
Czym jest sharenting? Dzieci w mediach społecznościowych
Sharenting to publikowanie przez rodziców w mediach społecznościowych wizerunku dziecka na zdjęciach, filmikach itp. Termin ten wywodzi się od angielskich słów share – dzielić się i parenting – rodzicielstwo, i określa udostępnianie przez rodziców treści związanych z życiem prywatnym i wizerunkiem ich potomstwa, poczynając od informacji o przebiegu ciąży prenatal sharenting (o płci dziecka, imieniu, badaniach prenatalnych), przez zwykły sharenting (publikowanie wizerunku, głosu, zachowań, zdjęć, ubrań, zabaw, pokoju potomstwa) do oversharentingu, który należy już do zachowań ryzykownych i niebezpiecznych w sieci, będących nadużyciem prywatności i praw dziecka (ukazujące skąpe stroje lub nagie i częściowo nagie zdjęcia, sytuacje niekomfortowe dla dziecka, płacz, złość, żartowanie z dziecka, krzywda dziecka itp.).
Prawa dziecka w cyfrowym świecie – czy można żądać ochrony prywatności od własnych rodziców? Gdzie szukać pomocy w ochronie swojego wizerunku? Social media zagrożeniem przez rozpowszechnianie krzywdzących treści
W 1991 roku Alina Margolis-Edelman założyła Fundację Dzieci Niczyje, obecnie to Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Dostrzegła problem i była prekursorką walki z wykorzystywaniem dzieci poprzez przemoc psychiczną, fizyczną i seksualną oraz przez wykorzystywanie wizerunku. Działania w latach '90 różniły się od obecnych. Dziś szczególnie trzeba uwrażliwiać na krzywdę w przestrzeni cyfrowej, do której codzienny dostęp mają dzieci i młodzież. Fundacja skupia się na niesieniu pomocy psychologicznej i psychoterapeutycznej, na minimalizowaniu zjawisk krzywdzenia dzieci i młodzież oraz na szeroko zakrojonej profilaktyce i uwrażliwianiu społeczeństwa na temat zagrożeń, które niesie udostępnianie wizerunku dziecka i sharenting.
Jest to zadanie trudne, a temat wysoce wrażliwy, gdyż dotyczy najbliższych z możliwych relacji: rodzic – dziecko. Granica, w której według jednych zaczyna się szkoda dla dziecka, a drugich nadal nie, jest bardzo płynna. Ma na to wpływ doświadczenie i tradycja wyniesiona z domu, specyfika danej rodziny, charaktery rodziców, ich praca i światopogląd. Tak wielu zmiennych nie da się usystematyzować. Zdecydowana większość rodziców nie ma złych intencji, zamieszczając w sieci wizerunek dziecka. Jest to forma internetowego albumu ze zdjęciami, filmami, do których (według świadomości rodziców) dostęp ma rodzina i znajomi. Prawda jest zdecydowanie bardziej bolesna. W dobie sztucznej inteligencji każde zdjęcie, przechwycone przez osobę postronną, może być kopiowane na własny użytek setki i tysiące razy, może być przeinaczane, poddane obróbce i rozesłane dowolnej grupie osób poza naszą kontrolą. Niewinne zdjęcie kilkulatka może wypłynąć za kilka lat, stając się powodem do szantażu czy mobbingu nastolatka. Rodzic musi pamiętać, że w sieci nic nie ginie, każdy plik pozostawia swój trwały ślad.
O ile malutkie dziecko nie ma świadomości obecności w Internecie, nie neguje jej i nie rozumie, o tyle starsze dziecko może odczuwać dyskomfort i niezgodę na praktykę sharentingu bez jego zgody. Ono też ma prawo do prywatności. To od rodziców zależeć będzie, czy uszanują prośbę dziecka o zaprzestanie sharentingu, czy też uznają to za fanaberię i nieposłuszeństwo, "humory" dojrzewającego dziecka. Często dziecko jest na straconej pozycji, a krzywdę wyrządza osoba najbliższa, do której powinniśmy mieć największe zaufanie – rodzic, czyli osoba która powinna stać na straży bezpieczeństwa i zapewnienia prywatności w rozwoju i wzroście własnych pociech.
Kontrowersyjne spojrzenie na sharenting – normalizacja zjawiska i wsparcie rodziców w praktykowaniu sharentingu, czyli sharenting po polsku
Burzę w sieci wywołało założenie nowej fundacji „Dzieci są z nami", która pozostaje w kontrze do założeń organizacji, przestrzegających przed zjawiskiem sharentingu. Fundacja nazywa je „środowiskami mającymi na celu wyeliminowanie wizerunku dzieci za pomocą nagonki i hejtu z przestrzeni internetowej". Fundacja „Dzieci są z nami" zapewnia wsparcie dla rodziców, decydujących się na sharenting. Celem działań jest normalizacja wizerunku dzieci, które są nieodłączną częścią rodziny w świecie rzeczywistym i wirtualnym. Według popularyzatorów tego nurtu kluczem jest karta dobrych praktyk przedstawiania dzieci w sieci oraz odpowiedzialne wprowadzanie młodzieży w świat Internetu, poruszania się w nim i pokazywania siebie.
Skąd taki kierunek i próba regulacji i normalizacji?
Rośnie liczba osób, utrzymująca się z pracy w mediach społecznościowych. Wielu spośród influenserów zbudowało profil na parentingu, czyli dzieleniu się kontentem zbudowanym na treściach rodzinnych, wychowaniu dzieci, edukacji, podróżowania z dziećmi, mody rodzinnej itp. Liczba obserwujących generuje zyski poprzez współpracę z markami dziecięcymi, produkującymi kosmetyki, pieluchy, zabawki, wózki, butelki itp. W pewnym momencie zwyczajne zdjęcia ze spaceru stają się słupem reklamowym, w którym bierze udział dziecko. Rodzice aranżują zabawy, wyjścia, sytuacje, w których mogą nagrać dziecko, spełniające warunki umowy barterowej czy współpracy reklamowej. Czy to jest jeszcze sytuacja rodzinna czy praca? Gdzie jest granica prywatności dziecka i jego udziału w pracy rodzica? Rodzi się też pytanie, ile rodzic jest w stanie pokazać, zrobić, by zyskać kolejnych obserwujących i związane z tym profity? Czasem decyzje o kolejnym dziecku podyktowane są planami prężnie działającej firmy, zbudowanej właśnie na ... wizerunku własnych dzieci.

Czy zjawisko sharentingu jest zawsze złe? Czy możliwa jest dobra praktyka sharentingu?
Trzeba wspomnieć o jeszcze jednym zjawisku sharentingu, można powiedzieć – przymusowym, gdy rodzic dla dobra dziecka jest zmuszony do wyjścia ze strefy komfortu i dzielenia się historią i wizerunkiem dziecka, na przykład w przypadku choroby i niepełnosprawności. Rodzice często stają przed wyzwaniem zebrania pieniędzy, przekraczającej ich możliwości finansowe. Tylko poprzez założenie zbiórki, apele, dzielenie się historią, są w stanie dotrzeć do wielu ludzi i prosić o wsparcie w leczeniu, operacji czy rehabilitacji. To często jest traumatyczne dla obu stron, rodzicielskiej i dziecka, gdyż w czasie nieszczęścia muszą pokazać najintymniejsze z emocji, czyli ból i strach, by mieć szansę na leczenie. W tej sytuacji sharenting jest potwierdzeniem autentyczności, próbą przebicia się w gąszczu potrzebujących, gdy czas płynie nieubłaganie.
Pozytywnym jest również sharentin misji i pasji dziecka. Młody człowiek może rozwinąć niespotykany, wyjątkowy talent. Często młodzi sportowcy czy artyści wkładają na co dzień mnóstwo pracy w treningi, w naukę, by dojść do perfekcji. Stają się pięknym przykładem wytrwałości, determinacji i dzielenie się ich sukcesami sportowymi, dziełami, pracami, tekstami, występami, w których czują się jak ryba w wodzie, staje się radością i dumą wielu kibiców, przyjaciół, rodaków.
Warto pamiętać, że wszystko, co czyni rodzic z udziałem swojego i każdego dziecka powinno bazować na wzajemnym zaufaniu, zapewnieniu bezpieczeństwa i szacunku. Istnieje wiele miejsc, gdzie kontent nastawiony jest na wartościowe treści, a wizerunek dziecka ukazywany jest w sposób symboliczny, nienachalny, dbający o komfort małego człowieka.
Jako dorośli użytkownicy mediów społecznościowych powinniśmy stać na straży praw dziecka i reagować, ilekroć widzimy nadużycie wobec małoletniego. Reagujmy na hejt dotyczący dzieci, zgłaszajmy do administratorów komentarze i krzywdzące treści. To my decydujemy, kogo obserwujemy, jakie treści wspieramy, również te, w których obecne są dzieci.
Rodzicu, zanim opublikujesz wizerunek dziecka w Internecie, wiedz, że dziecko ma prawo do niezgody na nagrywanie zdjęć i filmów, powinno mieć świadomość i wyrazić zgodę na publikację, może prosić cię o usunięcie materiałów, w których jest obecne
To twoje dziecko, największy skarb, a ślad cyfrowy, który zostaje w mediach społecznościowych może przynieść zagrożenie przez dzielenie się informacjami o dziecku, cyberprzemoc, wyciek danych osobowych, wiele innych poważnych konsekwencji natury psychicznej w przyszłości.
Zanim klikniesz „opublikuj" zastanów się, czy udostępnianie treści dotyczących dziecka gwarantuje mu prywatność i bezpieczeństwo? Czy nie ośmiesza dziecka? Czy nie stawia go w złym świetle? Czy nie jest do niczego przymuszane? Czy przedstawione sytuacje nie są nadmiernym dzieleniem się informacjami?
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.