Pisałam już wiele razy o dobrodziejstwach „grup wsparcia" dla matek wielodzietnych. Dla tych, którzy czytają mój tekst pierwszy raz – to taka grupa bliskich znajomych, które spotykają się raz na miesiąc, by razem wyjść do kawiarni, poplotkować, wesprzeć się duchowo.

Pogaduszki pod szkołą

Bywa tak, że „grupa wsparcia" nie jest w stanie umówić się w danym miesiącu. Jedna ma jakiś małżeński wyjazd (reszta zawsze wtedy wzdycha melancholijnie), inna jakiś zabieg w szpitalu, jeszcze inna ma „wyjechanego" męża (czyt. w delegacji), a opiekunki do ich wioski jakoś nie dojeżdżają. Co zrobić? Żyć trzeba.

Pozostają więc „heheszki" (podśmiewanie się, żartowanie z kogoś lub czegoś, tu czyt. zabawne pogaduszki) pod szkołą. W okrojonym składzie, nie zawsze wszystkie na raz, ale jakaś namiastka jest.

870 women 4369013 1280

Wszystkie wdzięczne tematy

Na pewno znacie te klimaty. Mamy taką niepisaną zasadę, że nie marudzimy albo chociaż staramy się nie marudzić. Jeśli już mamy dość czegoś, to mówimy to z uśmiechem, obracając sprawę w żart. Bardzo wdzięcznym tematem są oczywiście dzieci albo mąż albo śmieszne historie ze sklepu albo tramwaju czy innego miejsca, w którym zostałyśmy zaczepione z racji naszej wielodzietności. Mówię wam – boki zrywać.

Słyszałyśmy już historię przewożenia jakiegoś silnika w walizce w samolocie przez jednego z mężów, wpadki sklepowe typu: podpaski rozmiar XXL – poporodowe zamiast zwykłych, no i nagminne wysyłanie zdjęć konkretnego produktu, żeby była jasność, że kupi to, co potrzebujemy na 100 procent.

870 selfie 931908 1280

Były też historie, gdy mąż nie odebrał dziecka z przedszkola albo odjechał z jego tornistrem. No i kraksy samochodowe i wszelkiej maści stłuczki oraz to, jak o tym powiedzieć mężowi.

Nie raz widziałyśmy rozbijane reflektory o poręcz przy schodach do szkoły, gdy jakaś mama próbowała wycofać auto i wyjechać przez bramę. Pocieszałyśmy ją wtedy, że reflektory do tego modelu auta nie są wcale takie drogie. Wiedziałyśmy to z autopsji. Prawie każda z nas na tej poręczy coś stłukła albo chociaż wgniotła. Znałyśmy ceny reflektorów do różnych modeli aut, jeden z ojców z naszej szkoły usuwał wgniecenia taką „odsysaczką", czy jak to się nazywa. Temat ogarnięty.

Przeliczanie dzieci na miliony

870 pexels anastasia shuraeva 7671246

Jednak najlepsze są opowieści o zaczepkach ludzi. Kocham je. Zaczęłam mieć w nosie, co kto sobie myśli na mój temat, a na temat mojej wielodzietności już szczególnie, więc zasadniczo reaguję śmiechem. Niech nie mówią, że te matki wielodzietne to jakieś osoby przewrażliwione na swoim punkcie.

Na pytanie zdziwionej pani na ryneczku (czy targowisku, jak kto woli): „To (ma na myśli pięcioro dzieci) wszystko pani?" Odpowiadam: „Nie! Połowa męża", albo jak mam jeszcze lepszy humor to mówię: „Tak. Na razie tak".
- O! To chyba mąż musi zarabiać miliony?
- O! Kochana Pani! Już nie mamy ich gdzie upychać. No, mówię pani! Im więcej tych dzieci tym więcej tych milionów!

Foteliki i policja

870 child 85321 1280

Do niedawna mieszkała w naszym „fyrtlu" (po poznańsku okolica) koleżanka z mężem i sześciorgiem (wtedy) dzieci. Wyprowadzili się na południe kraju i tam teraz wzbudzają sensacje.

Pamiętam, jak opowiadała nam kiedyś, że zatrzymał ją policjant. Jakaś rutynowa kontrola, czy coś takiego. Ona posłusznie zatrzymała auto. Policjant zajrzał do środka i zamarł! Pobiegł po swojego kolegę z radiowozu i zapytał tę naszą koleżankę, czy mogą sobie zrobić zdjęcie i czy otworzy drzwi auta.

Pewnie zastanawiacie się, co było takiego ciekawego? Otóż pan nigdy w życiu nie widział sześciu fotelików wpiętych w jednym aucie i nie było to auto żadnego prywatnego przedszkola!

Koleżanka zrobiła panom tę przyjemność, nawet to ona zrobiła im te zdjęcia i odjechała bez sprawdzenia nawet prawa jazdy.

Włoskie odliczanie

840 pexels kampus production 8813513

Zrywałyśmy boki, gdy innym razem opowiadała nam o wakacjach we Włoszech. Pojechali wtedy z tą szóstką chyba na tydzień, czy dwa. Po powrocie wszystkie zebrane pod szkołą mamy z zapartym tchem czekały na opowieści o gorących piaskach, lodach i leniuchowaniu. Przyjechała! Dzieciaki odprowadzone, można poplotkować. No to pytamy: „Jak było? Jak było? Opowiadaj".

- Co tu dużo opowiadać. Cały wyjazd liczyłam do sześciu. Wiecie! Mnóstwo ludzi, fale a ja tylko w kółko: 1,2,3,4,5,6. Ufff… Wszyscy są. Za pięć minut: 1,2,3,4,5… O matko! Gdzie jest szóste? O, jest przy mojej nodze. I tak kilka godzin dziennie. Tak, że dziewczyny. Mówię wam, wypoczęłam, jak się patrzy!

Dobre myśli wielodzietnych matek

870 pexels hannah nelson 1037989

Kochane mamy wielodzietne. Nie unikajcie „heheszek" pod szkołą. To naprawdę działa jak dobra terapia. Uśmiechajcie się do ludzi, którzy zaczepiają was i pytają o waszą wielodzietność. Bądźcie dobrej myśli, bo po co być złej.

Pomyślcie, że w Poznaniu są takie matki – wariatki, które właśnie w ten sposób podchodzą do życia, a jestem pewna, że i w waszych miastach i wsiach też są takie.

Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.