Eksplozja w garażu - czyli Matka Polka i domowa winnica
dr Paulina Michalska Zamarzyło mi się kiedyś robić domowe wino. Mój tato kiedyś robił, moja siostra, to i ja chciałam spróbować sił. I nawet się w ubiegłym roku udało, choć początki nie były takie…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Zamarzyło mi się kiedyś robić domowe wino. Mój tato kiedyś robił, moja siostra, to i ja chciałam spróbować sił. I nawet się w ubiegłym roku udało, choć początki nie były takie łatwe.
Ciemną nocą w ostatniej chwili
Zaczynam podejrzewać, że jesteśmy wraz z mężem mistrzami ostatniej chwili. Są takie rzeczy, które robimy „za pięć dwunasta", jak na przykład sadzenie winorośli. Kupiliśmy kilkanaście sadzonek i tak sobie leżały spokojnie, aż przyszedł dzień, a właściwie ciemna noc, gdy olśniło nas, że następnego dnia wyjeżdżamy na dwa tygodnie i sadzonki zwyczajnie nam padną.
Nie pamiętam, czy padał deszcz, ale na bank było ciemno jak w piekle. Mieliśmy na głowach czołówki, mąż kopał dołki, a ja sadziłam i podlewałam. Żeby nam te sadzonki nie padły niepodlewane, obok każdego posadzonego krzaka wsadziliśmy odwróconą do góry dnem, napełnioną wodą butelkę. Plan był super. Nic nie „padło" pod naszą nieobecność, tylko sąsiad tej nocy wyszedł ze swojego domu, bo zobaczył dwa światełka nerwowo krzątające się w naszym ogródku. Dobry z niego sąsiad. Zmartwił się.

In vino veritas (w winie prawda)
Tak posadzone winorośle wyrosły nam nad wyraz bujnie i już w następnym roku zaczęły owocować. Ale była radość. Z roku na rok owoców było tak dużo, że w ubiegłej jesieni dojrzeliśmy do decyzji, by zacząć robić własne wino. Nie byliśmy w stanie zjeść tego wszystkiego.
Balony do wina kupiliśmy na pchlim targu. Te nowe mają jakieś astronomiczne ceny. Trochę poczytałam, zamówiłam resztę sprzętu w sklepie internetowym o wdzięcznej nazwie „bimberek.pl" i przystąpiłam do działania. Nie muszę wam tłumaczyć, jak wyglądała mina kuriera, który zobaczył mnie w drzwiach z naszą gromadką dzieci i wręczał mi paczkę całą oklejoną firmową taśmą z wielkimi napisami „bimberek.pl" ? No właśnie.
Innym razem wręczał mi przesyłkę z przerażeniem pytając: - To siekiera, prawda? Kto pakuje siekierę tylko w folię stretch? Syn zamarzył o siekierze na urodziny, a my mamy sporą górkę drewna kominkowego za domem do porąbania. Obiecaliśmy mu tę siekierę pod warunkiem, że będziemy mieć zawsze zapas porąbanego drewna do kominka. Ale… Nie o siekierze miało być.
Bąbelki wybuchły w garażu
Wino… Przyznam się, że wyszło przepyszne. Obserwowaliśmy jak bąbelkuje, dojrzewa… Po prostu poezja. Zlaliśmy je do butelek i dumnie postawiliśmy w garażu na półce. Nie mamy jeszcze takich specjalistycznych półek do leżakowania. Naszym musiało wystarczyć leżakowanie w pionie.

Do pewnego, feralnego popołudnia. Jak się później okazało, jednak nie do końca wszystkie bąbelki wyparowały i proces fermentacji się nie zakończył, gdy przelaliśmy wino do butelek. Jedna z nich bowiem eksplodowała w garażu. Nie będę się rozpisywała ile godzin to sprzątałam, bo pod tą półką trzymaliśmy jeszcze dwie paczki paneli, które nam zostały „na wszelki wypadek". Folia na nich była już nieco sfatygowana, więc musieliśmy te paczki odpakować i każdy panel osobno osuszyć. O myciu ścian nie wspomnę.
Ptaki wszystko zjadły…
W tym roku też mieliśmy w planach przygotowanie wina. Już bogaci w doświadczenia z ubiegłego roku wiedzieliśmy, jakich błędów nie popełniać. Naczytałam się i nasłuchałam fachowców, więc odwlekałam zbiory winogron do pierwszego przymrozku. Przymrozek przyszedł, ale my mieliśmy dwa dni później wyjechać na dość długo i naprawdę nie uśmiechało mi się robienie wina w tej sytuacji. Przecież te kilka dni nie zrobi różnicy.
Ale zrobiło. Kiedy już psychicznie dojrzałam do zbiorów i zakomunikowałam mojemu mężowi, że nazajutrz biorę się do roboty, siedzieliśmy wtedy przy południowej kawce i napawaliśmy się widokiem pięknej polskiej złotej jesieni, zauważyłam, jak w sekundę pojawiła się, dosłownie znikąd, chmara ptaków. Ale taka wielka, jak w filmie Hitchcocka! Przyleciała, usiadła na naszych winoroślach i „zeżarła" wszystko, co tam było. W dziesięć sekund było „po ptokach". Zanim ubrałam buty i pobiegłam je przegonić, nie zostało nic. Stałam jak wryta i bezgłośnie otwierałam usta w szoku.

Tak więc, biorąc przykład ze mnie, nie odkładajcie spraw na później. Co masz zrobić jutro, zrób dziś. Pamiętajcie!
U nas wina w tym roku nie będzie. Mam nadzieję, że to z zeszłego też nie wybuchnie i będziemy mogli poczęstować nim gości w naszą okrągłą rocznicę ślubu w grudniu.
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.